Janusz Kudyba: Paixao nie pobije mojego rekordu, bo... zimą odejdzie
Janusz Kudyba, były znakomity snajper WKS-u, w wywiadzie dla Śląsknetu komplementuje swojego następcę, opowiada, jak niegdyś trafił na Oporowską, co sądzi o zespole Stanislava Levego, czy talenty z Miedzi Legnica pojawią się kiedyś we wrocławskim zespole i czego zabrakło Waldemarowi Fornalikowi.
SYLWETKA
Janusz Kudyba, napastnik Śląska Wrocław w latach 1993-96. Wystąpił w tym czasie w 67 meczach zdobywając aż 41 bramek. W sezonie 1993/94 został królem strzelców II ligi z niesamowitym dorobkiem 28 goli. W kolejnych rozgrywkach świętował z drużyną powrót do ekstraklasy. W niej w barwach naszego Klubu z powodu kontuzji rozegrał tylko 12 spotkań uzyskując 2 trafienia. Później pracował również jako II trener u boku Wojciecha Łazarka, Jana Calińskiego (awans do I ligi w 2000 r.), Władysława Łacha i Janusza Wójcika.
W 1993 roku trafił Pan do WKS-u. Wystarczył jeden telefon od ś.p. trenera Stanisława Świerka?
Wtedy akurat zostałem po raz trzeci królem strzelców starej II ligi, grupy wschodniej, kończył mi się kontrakt w Bełchatowie. Byłem na rozmowach w Widzewie, gdzie prezesem był Ludwik Sobolewski, byłem po rozmowach z ŁKS-em. Myślałem, że wtedy wyląduję w jednym z klubów ekstraklasowych z Łodzi. Telefon od Stanisława Świerka w jakiś sposób mnie przekonał, a poza tym ważny był dla mnie powrót na Dolny Śląsk.
Byłem 6 lat w Motorze Lublin, potem 4 lata w Zagłębiu Lubin z przerwami na grę w Szwecji, Norwegii czy Bełchatowie. Chciałem wrócić i to był strzał w dziesiątkę, bo to, co przeżyłem w Śląsku, było wspaniałe. Dla mnie to klub numer jeden. Mimo że zdobywałem mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo. Grałem tylko 3 lata we Wrocławiu, ale to są lata, które zostają w pamięci na zawsze.
Czy Marco Paixao jest w stanie pobić Pana rekord 28 goli z sezonu 1993/94?
(śmiech) To była stara druga liga, więc to inny wymiar. Ciężko na pewno będzie, choć na polskie warunki to jest naprawdę bardzo dobry napastnik. Raczej jednak runda jesienna będzie jego jedyną na naszych boiskach, chyba że zrobi transfer do Legii Warszawa albo do Lecha Poznań. Przewiduję jednak kierunek zachodni, bo to zawodnik efektowny i efektywny. Ja lubię takich. On przyjmuje piłkę, nie szuka w polu karnym innych rozwiązań, tylko ma zakodowany strzał. Jest dobry technicznie, jest pod grą cały czas, a że ma w zespole Sebastiana Milę, który pięknie to czuje, ma podania prostopadłe. Jest to naprawdę napastnik godny polecenia.
Czy Stanislav Levy wykonuje dobrą pracę?
Widać, że odcisnął piętno na tym zespole. Tak, jak Orest Lenczyk miał sukcesy i to bardzo widoczne, to trzeba pochwalić Levego za styl. Bo Śląsk gra widowisko, efektownie. Dużą bolączką jest to, że ławka rezerwowych jest niezbyt długa. To było widać po meczach pucharowych, kiedy brakowało tego drugiego garnituru, a przynajmniej zmian. Gdyby trener miał jeszcze lepsze warunki, być może efekt byłby jeszcze lepszy.
Czy wrocławianie zaskoczyli w derbach z Zagłębiem Lubin?
Powiem szczerze, że zaskoczyli. Przed tym meczem typowałem wynik remisowy. Tym bardziej, kiedy nastąpiła zmiana na stanowisku trenera Zagłębia. Wiadomo, że Lenczyk chciałby ten mecz wygrać. Śląsk pokazał się z bardzo fajnej strony. Po ciężkich pucharowych meczach i kilku porażkach z rzędu odbudował się, pokazał charakter.
O co będzie walczył w tym sezonie?
Uważam, że po ostatnich zmianach własnościowych jest na dobrej drodze, żeby przynajmniej utrwalić to, co było do tej pory. Aczkolwiek nie da się ukryć, że ten zespół wymaga nie tylko kosmetycznych zmian. Kończy się era Mariana Kelemena, z grą w defensywie też nie jest najlepiej, Marco Paixao to strzał w dziesiątkę Ale jego za chwilę nie będzie, bo to jest napastnik z innego kapelusza.
Chciałbym, żeby Śląsk walczył przynajmniej o pierwszą trójkę. Przy słabości naszej całej ligi, przy dobrej organizacji klubu i przy odpowiednich transferach, drużynę stać na to, żeby przynajmniej powalczyć o miejsce na pudle.
Czym się Pan teraz zajmuje zawodowo?
W kwietniu dostałem od Miedzi propozycję pracy jako dyrektor Akademii Piłkarskiej Legnica. Obecnie zajmuję się tutaj sprawami stricte młodzieżowymi.
Są kandydaci na nowego Marcina Robaka?
Na pewno sporo jest. Przedział wieku jest od ośmiolatków do U-21. Już za mojej kadencji dokonaliśmy w przerwie między rozgrywkami około 40 transferów z całego Dolnego Śląska i tylko kilku chłopaków z reszty Polski. Teraz to kwestia dobrego szkolenia, dobrego programu i myślę, że za chwileczkę będą efekty.
Czy ktoś z nich trafi kiedyś do Śląska?
Z racji tego, że Miedź ma układ kibicowski ze Śląskiem, to nie będzie większych problemów, jeśli chodzi o współpracę. Wiadomo, w jakiej sytuacji jest teraz wrocławski klub. W ostatnich 3 latach osiągnął sukcesy, który ma olbrzymi wpływ na rozwój. Na pewno ta brać kibicowska to też jest ważny argument, z naszej strony nie będzie kłopotów.
Waldemar Fornalik: nie dał sobie rady z kadrą czy musimy się przyzwyczaić, że taki jest poziom polskiego futbolu?
Ja akurat zawsze ceniłem Waldka Fornalika jako trenera klubowego, ale zbyt mało miał dokonań, jeśli chodzi o arenę międzynarodową. Prowadzenie kadry to wyższy stopień. Przyjeżdżają zawodnicy z topowych klubów w Europie. Mam tu na myśli przede wszystkim trójkę z Dortmundu.
Pierwsze miesiące tego trenera były bardzo zachowawcze. Widać było, że on nie za pewnie się czuł. Jeżeli piłkarz bardzo dobrej klasy widzi strach i niepewność w oczach trenera, to trochę autorytet cierpi. Zabrakło nie wiadomości i kompetencji, tylko braku obycia. Reprezentacja to jest konglomerat gwiazd i tam muszą być trenerzy, którzy takie doświadczenie już zdobywali.
Jaki powinien być nowy selekcjoner?
Zawsze byłem patriotą, ale w tym momencie jednak dobrą opcją byłoby spróbowanie z trenerem zagranicznym. On by miał troszeczkę może inną wizję. Eliminacje się kończą. Jutro nasza reprezentacja gra w meczu na Wembley tylko o honor. Jest szansa, żeby zbudować zespół. Ktoś z Zachodu, ze świeżym spojrzeniem, bez układów menedżerskich miałby szansę, żeby wejść do szatni i jakimś autorytetem zapanować. A poza tym ważne jest poprawienie gry w defensywie, bo to najsłabszy element naszego zespołu.
A może Adam Nawałka?
Nawałka jest świetnym szkoleniowcem, jeśli chodzi o kluby. W poprzednim sezonie myślałem nawet, że Górnik Zabrze będzie mistrzem Polski, a przynajmniej w pierwszej trójce. Gdzieś mu ta końcówka nie wyszła, kilka meczów z porażkami. Na pewno był to świetny piłkarz w przeszłości. Ma na pewno papiery na prowadzenie zespołu topowego, w tym przypadku reprezentacji. Tylko nie wiem, czy nie zabrakło by mu też tego elementu obycia w pracy z klubem, który kilka razy z rzędu gra w Lidze Mistrzów czy Europejskiej. W przypadku Górnika tego brakuje.