Remigiusz Jezierski: Pole do popisu dla psychologów
Remigiusz Jezierski to jeden z nielicznych piłkarzy, którzy grali zarówno w Śląsku, jak i w Jagiellonii. Z białostockim klubem 3 lata temu zdobył Puchar Polski. W wywiadzie dla ŚLĄSKnetu mówi, czego spodziewa się po dzisiejszym starciu obu drużyn, jak wrocławianie poradzą sobie po porażce w Zabrzu oraz co czeka Śląsk w najbliższej przyszłości.
Czego oczekujesz po dzisiejszym meczu?
Generalnie patrząc na całą kolejkę ligową, która może być historyczna, bo bodajże od 17 lat nie było takiej, żeby wszystkie zespoły zdobyły bramkę, podoba mi się, że są mecze atrakcyjne, że jest dużo goli. Prawdę powiedziawszy niezależnie od poziomu chciałbym, żeby ten trend był utrzymany. Uważam, że to jest kierunek dla polskiej piłki: uciekać od tego topornego, fizycznego stylu.
A dwa to są oczekiwania kibiców obu zespołów, które rzeczywiście nie osiągają wyników na miarę możliwości. W obu klubach tak jest. A czemu tak jest? Nie da się ukryć, że każdy przed sezonem przygotowuje się, jak potrafi. Potem często ta dyspozycja, która jest trudna do przewidzenia, decyduje. Wydaje mi się, że teraz Śląsk i Jagiellonia nie są w tym momencie sezonu, w którym będą osiągać takie wyniki, jakie przychodzą z łatwością.
Z drugiej strony patrząc na to, że mamy reformę rozgrywek i potem po 30 kolejkach jest ucięcie punktów, to ja bym w przypadku obu klubów się absolutnie tym nie martwił i szukał formy na kolejną część sezonu.
Mecze Ślaska z Jagiellonią ostatnio szczególnie obfitują w gole. Dzisiaj też przewidujesz ich dużo?
No tak. Jest snajper Paixao w Śląsku, który strzela jak na zawołanie, z czego na pewno można się we Wrocławiu cieszyć. Gorzej trochę z grą pozostałych ofensywnych zawodników. Jagiellonia również ma ten potencjał, schematy, sposób grania, w ogóle taką filozofię rozgrywania dołem piłki.
Jak obie drużyny zareagują po piątkowych porażkach?
To jest jednak presja. Tak się tylko mówi, że gra się od meczu do meczu. Ale jednak wyniki mają wpływ. To jest zawód człowieka, czyli życie jego rodziny. To są sprawy niełatwe. Kolejne porażki, im wyższe i po meczach o większej stawce, są tym bardziej przytłaczające. Jest tu duże pole do popisu przy pracy nad sferą psychiczną, żeby motywacja była odpowiednia i człowiek nie cofał się w tych lękach i braku pewności siebie. Pod tym względem na pewno jakaś praca przed sztabami szkoleniowymi jest. Wiem, że w Jagiellonii Stokowiec mocno od tej strony się przygotowuje, ma swojego trenera-psychologa.
Wrocławianie stracili punkty w wyjątkowy sposób.
Śląsk musi wyciągnąć wnioski, bo jednak frajersko przegrał. Tego się nie da inaczej nazwać, bo to były bardzo duże błędy w obronie. To nie był jakiś kunszt Górnika Zabrze. Tam było długie zagranie i potem prosta strata. Naprawdę bolesna porażka. Myślę, że wrocławski zespół zareaguje pozytywnie, bo od tej strony ich znam. Oni potrafią motywację na takim poziomie osiągnąć, że udowodnią sami sobie, że to był wypadek przy pracy.
Bo Śląsk może nie gra rewelacyjnie, ale gra bardzo przyzwoicie i tak naprawdę w Zabrzu po dobrym meczu kontrolował wydarzenia i powinien to spotkanie wygrać. Nie udało się przez indywidualne błędy, które też się zdarzają w sporcie i zawsze będą się zdarzały. Ja jestem daleki od krytykowania obrońców. Jak napastnik nie strzeli sytuacji, to taki sam błąd, jak obrońcy, kiedy się pomyli przy interwencji. Ale ta większa koncentracja niewątpliwie jest potrzebna. Myślę, że Śląsk już teraz takiego błędu nie popełni, jak choćby kiedyś właśnie z Jagiellonią, kiedy wygrywał 3:0.
Zdobyłeś z Jagiellonią Puchar Polski 3 lata temu. Dziś z tego składu został tylko Norambuena, a Grzyb jest kontuzjowany. Czy to białostocki sposób na budowanie drużyny?
No niestety. I nie widać wcale, żeby w lepszym kierunku poszła. To nie jest akurat dobry sposób. Za to można ocenić ich negatywnie. Bo Jagiellonia, która potrafiła zbudować taki zespół, w tamtym okresie osiągała jednak lepsze rezultaty niż teraz. W sensie selekcji i budowania zespołu nie poszła w dobrą stronę. Jeśli byłyby efekty wynikowe, to byśmy inaczej to oceniali. Filozofia trenera Stokowca jest niezła, budowana też przez Tomasza Hajtę, mi też pasująca, niskich zawodników, takich, którzy chcą grać atrakcyjnie dla oka. Ale ciężko dziś mówić już o jakimś mocnym zespole.
Zwycięzca zagra z Wisłą lub Lechią, które zmierzą się we wtorek. Kto w tym meczu jest faworytem?
Na papierze jest Wisła, bo jednak forma Lechii z ostatnich meczów jest mocno zachwiana. Ale życie piłkarskie, a jeszcze puchar, to co innego. Zobaczymy też, jak zespoły podejdą. Smuda na pewno nie lubi rotować za dużo. Ma wąską, wyselekcjonowaną grupę. Probierz da szansę zmiennikom. Nie można przewidzieć, na ile ci zagrają dobrze. Ja uważam, że to jest dobry krok. Patryk Tuszyński ostatnio ma zwyżkę formy. Nie grał w poprzednim meczu. Teraz dostanie szansę i będzie na przykład bohaterem meczu. Pamiętam z mojej przygody pucharowej z Jagiellonią, że tam też rolę do osiągania dobrych wyników mieli zmiennicy.