Pożegnanie z Pucharem: Śląsk - Jagiellonia 0:1 (0:0)



Śląsk Wrocław nie powtórzy wyniku z zeszłego sezonu, gdy dotarł do finału Pucharu Polski. W potyczce z Jagiellonią górą okazali się przyjezdni, a złotego gola w doliczonym czasie gry zdobył rezerwowy Paweł Drażba. Goście piłkę do siatki posłali także wcześniej, ale arbiter niesłusznie dopatrzył się spalonego Jana Pawłowskiego.
Oba zespoły przystąpiły do meczu po niedawnych ligowych porażkach – Śląsk w dramatycznych okolicznościach przegrał 2:3 w Zabrzu, a podopieczni trenera Piotra Stokowca musieli uznać wyższość Korony Kielce (4:1). Z resztą obie drużyny nie zachwycają formą – w ostatnich 4 kolejnych spotkaniach tylko w jednym nie schodziły z murawy pokonane.
Kibice, którzy postanowili spędzić poniedziałkowy wieczór na wrocławskim stadionie (w związku z akcją dla dzieci pojawiło się aż 7 tysięcy młodych kibiców, w kierunku których zawodnicy przed rozpoczęciem meczu wykopali piłki) z pewnością liczyli na dużą liczbę bramek, pamiętając ostatnie mecze między tymi drużynami (3:3 i 2:3), ale niestety gdyby ktoś spóźnił się i pojawił na trybunach pod koniec pierwszej połowy niewiele by stracił.
Choć rozpoczęło się obiecująco od szarży Sylwestra Patejuka zakończonej strzałem w boczną siatkę, to później na murawie częściej arbiter wyciągał żółtą kartkę z kieszonki, niż piłkarze uderzali celnie na bramkę. Kibiców poderwał dopiero w 35 minucie Mateusz Cetnarski, który uderzył efektownie z powietrza z 18 metrów, a niepewnie broniący Krzysztof Baran zdołał z trudem odbić piłkę. W odpowiedzi bliski szczęścia był Dawid Plizga, który przerzucił piłkę nad wybiegającym Marianem Kelemenem, ale Dudu wybił futbolówkę zmierzającą do bramki, przy okazji uprzedzając czyhającego Mateusza Piątkowskiego. Przed przerwą kluczową interwencją popisał się jeszcze Mariusz Pawelec, uprzedzając Jana Pawłowskiego. A zanim zawodnicy udali się do szatni szczęścia próbował jeszcze Marco Paixao i Przemysław Kaźmierczak (tego dnia z opaską kapitańską).
W przerwie trener Stanislab Levy nie zdecydował się na zmiany, będąc najwidoczniej zadowolonym z postawy zawodników, w tym kilku zmienników, którzy dostali tego dnia szansę na grę od pierwszej minuty. Poza meczową kadrą znaleźli się bowiem Sebastian Mila i Tomasz Hołota (drobne urazy), a na ławce rezerwowych zasiedli Rafał Gikiewicz, Adam Kokoszka, Tadeusz Socha i Krzysztof Ostrowski. W sumie w porównaniu do spotkania w Zabrzu w wyjściowej jedenastce zaszło aż 6 zmian. Na zaskakującej pozycji prawego obrońcy wystąpił Oded Gavish, a jako stoper obok Pawelca pojawił się Rafał Grodzicki.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia WKS-u – Cetnarski wstrzelił piłkę z rzutu wolnego, nie sięgnął jej Paixao, a zaskoczony Baran instynktownie zdołał odbić futbolówkę. Niewykorzystana okazja szybko się zemściła, po prostopadłym podaniu Pawłowski posłał piłkę do siatki, ale asystent popełnił błąd dopatrując się spalonego. Kolejne 20 minut nie przyniosły emocji, aż w 70 minucie arbiter podyktował rzut wolny pośredni w polu karnym Jagiellonii, niestety okazji nie wykorzystał Kaźmierczak. Trener Levy do boju posłał Tadeusza Sochę i Krzysztofa Ostrowskiego, ale świeża krew nie odmieniła losów spotkania. Na zmiany decydował się również Piotr Stokowiec wpuszczając Bekima Balaja, Nikę Dzalamidzego (za kontuzjowanego Pawłowskiego, który po starciu w polu karnym musiał opuścić stadion w karetce) i Pawła Drażbę.
I właśnie ostatni z nich stał się bohaterem spotkania. W doliczonym czasie gry po centrze z lewej strony strzelił efektownym szczupakiem, piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki zapewniając zespołowi z Podlasia grę w ćwierćfinale Pucharu Polski. Zmierzy się w nim ze zwycięzcą pary Wisła Kraków - Lechia Gdańsk.
Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0)
Drażba 90+2
Śląsk: Kelemen - Gavish, Grodzicki, Pawelec (90 Więzik), Dudu - Stevanović, Kaźmierczak - Plaku, Cetnarski (86 Ostrowski), Patejuk (75 Socha) - Paixao.
Jagiellonia: Baran - Waszkiewicz, Pazdan, Ukah, Popchadze, Norambuena, Dźwigała, Pawłowski (90 Dzalamidze) , Plizga (63 Drażba), Quintana, Piątkowski (80 Balaj)
Sędzia: Jarosław Rynkiewicz
Widzów: 13500
Żółte kartki: Gavish, Stevanović - Popkhadze, Noramuena