Stokowiec: awans w cieniu tragedii

Piotr Stokowiec: Awans w cieniu tragedii, bo bardzo mi szkoda tego chłopaka rozwojowego i niedocenianego w Białymstoku jakim jest na pewno Janek Pawłowski. Mam nadzieję, że ta kontuzja nie będzie tak paskudna jak to wyglądało. To jest efekt walki i determinacji jaką pokazujemy. Gratulacje, potrzebne było nam to zwycięstwo. Ostatnio była huśtawka nastrojów, albo się nas chwali albo gani. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że jest dużo kontuzji i dysproporcje w liniach defensywnych i ofensywnych są duże. Jesteśmy blisko pozyskania nowych zawodników i myślę, że dzisiaj swoją szansę wykorzystał Waszkiewicz. To wszystko wymaga trochę czasu i cierpliwości. To nie jest tak, że ktoś wchodzi i od razu gra. Dobre przetarcie przed spotkaniami u siebie, mamy fajne mecze z Górnikiem i Lechem. W odmiennych nastrojach będziemy jechać do domu. Bolesna porażka w Kielcach siedziała nam gdzieś w głowach, ale nieważne jak się upada, ważne jak się wstaje.
I myślę, że dzisiaj wstaliśmy w dobrym stylu. Śląsk jest groźną drużyną i dziś ten pojedynek mógł się zakończyć różnie. Była otwarta gra. Teraz już wiem, że bramka Pawłowskiego była prawidłowa. Szkoda, ale na temat sędziowski nie będę się wypowiadał, bo po meczu w Kielcach też miałbym wiele do powiedzenia. Skupiam się na swojej drużynie i pracy, która przed nami została. Myślę, że zaczął się dobry okres dla nas i zrobimy wszystko, żeby te 7 meczów, które zostało do przerwy pokazało, że ta drużyna potrafi wygrywać u siebie i to nie sporadycznie.
To zwycięstwo chyba więcej znaczy dla psychiki niż jakikolwiek trening motywacyjny i psychologiczny?
Teraz wracamy i się z tego cieszymy, ale zebraliśmy ogromny bagaż doświadczeń po ostatnich porażkach w Kielcach i u siebie z Cracovią. Miałem okazję zaobserwować kto wspiera drużynę, kto jak się zachowuje. To dla mnie nieoceniona pomoc. Fajnie, że zareagowaliśmy. Powiedziałem ostatnio, że porażkę można odnieść, ważne jest jak się później zareaguje. Drużyna fajnie pracuje cały czas, nigdy w nią nie wątpiłem. Tak jak powiedziałem kilka kolejek temu, zwycięstwa i porażki się zdarzają co pewien czas, ale kierunek wybraliśmy dobry i ja będę konsekwentnie tym kierunkiem podążał. Mimo, że ta droga jest czasami trudna.
Co się stało Pawłowskiemu? Wiecie czy zostanie tutaj czy zabieracie go ze sobą?
Jeszcze tych informacji nie mam, być może od razu trafi na stół. Wygląda na to, że to było zwichnięcie z przemieszczeniem lub złamaniem. Nie mogę nic więcej powiedzieć, nie chcę tutaj straszyć rodziny. Jest w dobrych rękach. Koledzy z wrocławskiego zespołu medycznego wspólnie z lekarzem wspomagają nas. Na pewno go nie zostawimy, bo Janek pokazał, że jest symbolem walczącej Jagiellonii i wzorem do naśladowania. Na początku sezonu nie łapał się do meczowej osiemnastki , ale wywalczył to sobie ciężką pracą. Ogromnie jest mi go szkoda i żal. Mam nadzieję, że tak źle nie będzie, wszystko się pozrasta i on wróci na boisko.