Levy: Dwa warianty na poukładanie środka
Trener Śląska Wrocław, Stanislav Levy mówił na konferencji prasowej o niedzielnym meczu z Zawiszą. Zdaniem czeskiego szkoleniowca drużyna musi udowodnić, że potrafi grać bez Sebastiana Mili. Wrocławianie nie analizują jedynie końcówek spotkań, ale każdą straconą bramkę.
Tak naprawdę nie wiem, czego możemy od tego meczu oczekiwać. Ekspert piłkarski z Gazety Wyborczej pisał, że w ostatnim czasie jesteśmy w bardzo słabej formie. Z kolei reprezentant Polski napisał, że oczekuje bardzo ciekawego meczu, że oba zespoły są w ostatnim czasie w bardzo dobrej sportowej formie - zaczął czeski szkoleniowiec Śląska
Prawda jest taka, że Zawisza jest drużyną, która w ostatnim czasie szła do góry. Jak wyniki, tak i poziom gry. Po tych naszych dwóch porażkach nie będzie łatwo w niedzielę, ale musimy znowu jak na każdy mecz się dobrze przygotować i zrobić wszystko, aby kibice byli zadowoleni z naszej gry.
Kto jest bardziej osłabiony Śląsk bez Mili czy Zawisza bez Masłowskiego i Drygasa?
Myślę, że każda drużyna, kiedy wypadnie jej podstawowy zawodnik, jest osłabiona. Naszym zadaniem jest, żeby tę stratę Sebastiana zrekompensować. Nie możemy i nie będziemy szukać żadnego alibi, że go nie ma. Ta drużyna, która dostanie szansę, musi udowodnić, że jesteśmy w stanie zagrać i bez Sebastiana dobry mecz oraz osiągnąć dobry wynik.
Zastąpi Pan kimś Sebastiana czy też przemebluje całą grę w pomocy?
W głowie dzisiaj mam dwie możliwości, jak tę środkową strefę poukładać. Próbujemy oba warianty, odkąd wiemy, że Sebastian nie będzie w tym tygodniu do dyspozycji. Dopiero w sobotę po treningu, a możliwe że dopiero w niedzielę zadecydujemy o składzie zgodnie z analizą Zawiszy, którą robimy cały tydzień.
Rozmawiał Pan z zawodnikami o końcówkach poprzednich meczów?
My robimy zarówno przed, jak i po meczu analizę. To obowiązek, to normalne, nic nowego. Nie da się wyjść na mecz ani po meczu bez analizy.
Czy ma znaczenie to, w której minucie tracicie bramki?
Utrata bramki ma zawsze znaczenie. Jeśli przegracie mecz, to czy dostaniecie bramkę w pierwszej czy w 93 minucie, to i tak macie 0 punktów. Prawda jest taka, że ta sytuacja na Górniku, gdzie przegraliśmy 2:3, w strzałach było 15:12 dla nas, w stuprocentowych okazjach 6:4 dla nas, posiadanie piłki po naszej stronie, musi zostać zanalizowana, dlaczego się tak stało. Gdybyśmy wykorzystali akcję w 89 minucie, strzelilibyśmy gola na 3:1.
Nie chodzi jedynie o defensywę, o to, że tracimy bramki, ale że ten mecz powinniśmy rozstrzygnąć w pierwszej połowie. To wszystko są rzeczy, o których musicie z drużyną mówić.