Gikiewicz: Ten tydzień jest specyficzny

Dzisiaj 26. urodziny obchodzi bramkarz Śląska Wrocław, Rafał Gikiewicz. Z tej okazji rozmawialiśmy z nim m.in. o tym, jakie ma cele na obecny sezon, jak ważne jest spotkanie z Zawiszą, jak drużyna wygląda bez swojego kapitana Sebastiana Mili, czy o rywalizacji z Marianem Kelemenem. Zapraszamy do lektury.
- Czego Ci życzyć z okazji urodzin?
- Zwycięstwa w niedzielę! Już nawet odpuśćmy to zerowe konto z tyłu, wygrajmy mecz, bo te 3 punkty są potrzebne. Sytuacja w tabeli nie jest dobra, ale nie jest też tragiczna. Jak zobaczymy na zdobycz punktową innych zespołów, to te 3 punkty mogą nas naprawdę trochę do góry wywindować i potem jeszcze mamy w zapasie kolejny mecz u siebie. Więc myślę, że najlepszym prezentem byłyby 3 punkty, no i oczywiście zdrowie, bo to jest najważniejsze.
- Jak widzisz siebie za 5-10 lat. Jakie są Twoje cele sportowe?
- Zagranie w jakimś europejskim klubie i debiut w reprezentacji Polski. Cele trzeba sobie stawiać. Kiedyś moim celem było granie w ekstraklasie i dostanie się tutaj. Jestem tutaj, więc teraz ciężko pracuję na kolejne cele. Mam je w głowie. Postawiłem je sobie zaczynając granie w piłkę i powoli je realizuję. Jak się nie uda, to dlatego że to jest taka pozycja specyficzna, że jeden tylko broni. Mamy świetnych bramkarzy w Polsce, więc nie jest łatwo. Ale do odważnych świat należy. Z głową w górze przystępuję do tych zadań.
- W Śląsku też jest problem, że jeden tylko może bronić. Wygrywasz rywalizację z Marianem Kelemenem?
- To znaczy: bronię przeważnie, w większości spotkań ligowych. Trener na ten moment darzy mnie większym zaufaniem. Ale ja i Marian, i Kuba Wrąbel trenujemy tak samo, jak trenowaliśmy pół roku temu czy rok temu. Postawili na mnie, cieszę się, bo na to pracowałem 2 lata. Ale nie podchodzę do tego tak, że ja wygrałem rywalizację. Wczoraj czytałem mądry wywiad z Duszanem Kuciakiem: "dzisiaj jesteś na górze, ale dwa słabsze mecze i Ciebie nie będzie". Bronię, szanuję to, ciężko pracuję, żeby odpłacić zaufanie trenera dobrymi występami. Druga sprawa postawiłem sobie cel: 13 meczów z zerowym kontem z tyłu, 4 na razie się udało, ale meczów coraz mniej.
- Niedawno graliście przeciwko drużynie trenera Lenczyka, teraz czeka Was spotkanie z zespołem Tarasiewicza. Rozmawiacie o tym między sobą?
- Mnie wtedy nie było, jak był trener Tarasiewicz. Powiem jednak tak w tym tygodniu jest taka cisza w szatni, widać skupienie. Zawsze było, nie ma mowy o lekceważeniu przeciwnika, ale ten tydzień jest moim zdaniem specyficzny. Po pierwsze nie ma kapitana, bo ma kontuzję. A druga sprawa: wiemy, że to jest bardzo ważne spotkanie dla nas, dla kibiców, dla klubu. Powoli normują się sytuacje z właścicielami, a my po prostu musimy wygrywać. Przyzwyczailiśmy kibiców, że jesteśmy zawsze na górze w tabeli, trzeba do tego wrócić.
- Brak Mili to strata bardziej na boisku czy w szatni?
- Myślę, że i na boisku i w szatni. Jest to wyjątkowy kapitan, bardzo dobry piłkarz. Nawet, jak tych asyst nie ma, to daje takiego ducha w szatni. Teraz w Pucharze Polski, jak Przemek Kaźmierczak był kapitanem, to przemowy typowej dla Sebka brakowało. Oczywiście nie ma ludzi niezastąpionych, ale to jest filar, serce zespołu. Nie zawsze musi strzelać, asystować, ale jak on jest w zespole, to na pewno jest inaczej.