Derby dla Ślęzy

Ślęza wygrała derby Wrocławia przy Oporowskiej i umocniła się na prowadzeniu w lidze dolnośląsko-lubuskiej. Rezerwy Śląska stawiały opór do 77 minuty, kiedy Jakuba Wrąbla potężnym uderzeniem zza linii szesnastki pokonał Paweł Zieliński.
IKS przystąpił do spotkania jako niepokonany w tym sezonie przodownik ligi. Zespół z Wróblewskiego do tej pory jedynie trzykrotnie remisował, przy czym poprzednią stratę punktów zanotował przed tygodniem. W meczu z jedną z najsłabszych ekip w lidze, Polonią Trzebnica, dała sobie wbić gola na 3:3 w ostatniej minucie meczu.
W drużynie gości widzieliśmy kilku byłych zawodników Śląska, a przede wszystkim trenera Grzegorza Kowalskiego dwukrotnie niegdyś prowadzącego jedenastkę z Oporowskiej. Kapitanem jego podopiecznych jest Radosław Flejterski, który w 2005 świętował powrót WKS-u na zaplecze ekstraklasy. Na stoperze występuje wychowanek naszego klubu, Maciej Bielski, pamiętający czasy degradacji do III ligi. Na ławce rezerwowych rozpoczął zaś mecz Dariusz Góral, który jeszcze w poprzednich rozgrywkach regularnie grał w zespole Młodej Ekstraklasy.
Z kolei Łukasz Becella dokonał kilku roszad. Miejsca w wyjściowej jedenastce zabrakło dla Kamila Pirgi. Po raz pierwszy po kontuzji mięśnia od 1. minuty zagrał Robert Menzel, który założył kapitańską opaskę. W szerokiej kadrze na popołudniowe spotkanie pierwszego zespołu znaleźli się Marcin Przybylski i Jakub Więzik, w związku z czym szansę dostał też Grzegorz Rodzik.
Do przerwy okazji bramkowych było niewiele, a w decydujących momentach szwankowała skuteczność. Lekką przewagę posiadała Ślęza, ale rezerwy ekstraklasowicza były dobrze zorganizowane w obronie. W miarę upływu czasu goście coraz poważniej zagrażali bramce Wrąbla, choć mieli kłopoty z wypracowaniem sobie dogodnych sytuacji.
Ratowali się więc uderzeniami z dystansu i po jednym z nich dopięli swego. Kiedy po interwencji Lubosza Adamca przyjezdni domagali się odgwizdania zagrania ręką, do piłki dopadł Zieliński i huknął zza pola karnego nie do obrony. Była to 77 minuta i choć Śląsk rzucił się do odrabiania strat, to mógł stracić kolejne gole. Paweł Niewiadomski nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a Kamil Dankowski ratował się faulem taktycznym na Góralu.