Tarasiewicz: Przywitanie we Wrocławiu było bardzo miłe
Ryszard Tarasiewicz: Te punkty, które zdobyliśmy, są nam bardziej potrzebne niż Śląskowi, który w następnych meczach odbije sobie tę stratę. Bardzo cieszymy się z pierwszego zwycięstwa na wyjeździe, chociaż wcześniej mieliśmy kilka okazji.
Pytania:
Jak pan ocenia przywitanie we Wrocławiu i styl gry Śląska?
Odnośnie gry Śląska nie chcę się wypowiadać. Oczywiście przywitanie było bardzo miłe, ja nie ukrywam i nigdy tego nie zapomnę, że to dzięki Śląskowi zacząłem w ogóle grać w piłkę.
Chciał pan bardzo zadebiutować tutaj jako trener Śląska, zrobił to pan jako szkoleniowiec Zawiszy i od razu udało się tu wygrać.
Oczywiście zwycięstwo cieszy. Nie chce wracać do czasów, kiedy byłem tu trenerem. Nie wiem jak to się teraz ze mną potoczy z Zawiszą. Ktoś może powiedzieć, że pan Osuch jest lekkim wariatem, bo nasza zdobycz punktowa była mała, ale jakoś się utrzymałem i teraz zdobywamy punkty.
Co pan chce osiągnąć z Zawiszą w tym sezonie?
Jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania w lidze. Po reorganizacji ligi naszym celem jest pierwsza ósemka.
Jest pan zadowolony z postawy stoperów? Paixao sobie nie pograł dzisiaj.
Bardzo dobrze się dzisiaj spisali. Podobnie musieliśmy zachować się w meczu z Cracovią, w której strzela Nowak. Śląsk ma Paixao i nie wolno mu zostawić za dużo miejsca. Udało nam się go dzisiaj powstrzymać i to cieszy.
Teraz mecz z Legią, jesteście podbudowani ostatnimi sukcesami, to chyba dobry prognostyk?
Trzeba dążyć w każdym meczu do zwycięstwa. Nikt z nas w szatni nie ma wehikułu czasu i takie pieprzenie „a mogliśmy”, „a gdybyśmy” nie wchodzi w grę.