Tego stylu nie można zaakceptować
Nie milkną echa niedzielnej porażki Śląska Wrocław z Zawiszą Bydgoszcz. Prócz słabej postawy wrocławian komentatorzy zwracają uwagę na skutki kontuzji Sebastiana Mili oraz przywitanie na Stadionie Miejskim Ryszarda Tarasiewicza, legendarnego piłkarza i byłego trenera wrocławskiego klubu. Coraz bliżej też jest ostatecznego przejęcia Klubu.
Fakt wieszczy głębszy kryzys w zespole.
Nadchodzą chude lata w klubie z Oporowskiej. Drużynę Stanislava Levego (55 l.) od strefy spadkowej dzielą tylko trzy punkty. Szans na poprawę w grze nie widać, piłkarze wyglądają na przemęczonych, a trener nie może liczyć na zmienników.
Gazeta Wyborcza analizuje kryzys na podstawie gry napastnika wrocławian.
Do przerwy większe problemy miał Śląsk. Widać, że drużyna jest w kryzysie, a wielu wrocławskich zawodników obniżyło ostatnio loty. Osamotniony z przodu Paixao niewiele mógł zrobić i był niewidoczny. Choć trzeba zauważyć, że Portugalczyk chce strzelać bramki efektowne i wybierał złe rozwiązania. W jednej z sytuacji Paixao próbował uderzać piłkę piętą, a mógł normalnie skierować ją do siatki.
Gazeta Wrocławska najbardziej krytykuje styl.
Generalnie jednak Śląsk był straszliwie nieporadny w ofensywie. Gdy brakowało pomysłów koledzy szukali głównie Marco Paixao, ale ten zazwyczaj był osamotniony. Śląsk przegrał kolejny mecz i stacza się w dół tabeli. Owszem – porażki można zaakceptować, ale niestety nie tak koszmarny styl.
***
Dolnośląski dziennik docenia za to klub za uhonorowanie Tarasiewicza.
Zanim piłkarze i kibice usłyszeli pierwszy gwizdek na murawie Stadionu Wrocław doszło do krótkiej, ale trzeba przyznać bardzo miłej uroczystość. Michał Domański – członek zarządu WKS-u - oraz Sebastian Mila wręczyli trenerowi Tarasiewiczowi pamiątkową tablicę z koszulką Śląska z numerem siedem. Brawo za ten gest, bo mimo sporów i niesnasek warto pamiętać o swoich legendach, a przecież „Taraś” zalicza się do nich bezsprzecznie.
Inne zdanie na całe zdarzenie ma Fan Śląsk.
Koszulka z numerem 7 i kwiaty dla Tarasiewicza przed meczem. To gest dla pazerniaka, który z klubu wydoiłby nawet wodę do tych kwiatków. Upominanie się o pieniądze za wicemistrza Polski w sezonie 2010/11, gdy za jego kadencji po 6 kolejkach klub z 4 punktami na koncie, przy czterech kolejnych porażkach znajdował się na pozycji spadkowej, to skandal jakich mało. Ale Śląsk stać na gest.
***
Fakt rozmawiał z kapitanem zespołu o jego kontuzji i grze kolegów.
Nie jest mi teraz łatwo. Jestem podłamany, bo nic nie mogę zrobić. Mogę tylko patrzeć z boku, a przecież chciałbym bardzo jakoś wspomóc drużynę. Jestem jednak bezsilny i nic nie mogę zrobić. Potrzebuję teraz wsparcia od chłopaków z zespołu i od kibiców. Muszę jakoś to przetrwać - mówi Sebastian Mila (31 l.) który przeżywa swój własny dramat.
Szedłem na ten rezonans trochę jak na wyrok i niestety nie był on dla mnie pozytywny. Naderwałem więzadła i około miesiąca nie będę mógł trenować, a nie wiadomo kiedy wrócę w ogóle na boisku.
Niestety. Teraz muszę opuścić dwa mecze, które miały być dla mnie szczególne. Z Zawiszą, którą trenuje Ryszard Tarasiewicz i z Lechią, która jest moim ukochanym klubem - wyjaśnia .
***
Gazeta Wrocławska informuje także, że już wkrótce zakończą się formalnie przekształcenia własnościowe.
Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy spółki Śląsk Wrocław zatwierdziło przejęcie Ślaska Wrocław przez wrocławski magistrat od multimilionera Zygmunta Solorza.
Czego teraz brakuje do sfinalizowania transakcji? Dwóch rzeczy: wyceny akcji i podpisania aktu notarialnego. Wycenę przygotowuje poznańska Fundacja Wspierania Inicjatyw Gospodarczych. Jak mówił nam kilka dni temu jej prezes, wycena będzie gotowa do końca października.