Problem w sferze mentalnej
W przeddzień meczu z Podbeskidziem przeczytać można kilka rozmów z obecnymi i byłymi piłkarzami Śląska. Niektóre tytuły wybiegają już myślami do zbliżającego się okienka transferowego. Tymczasem wrocławski klub odwołał się od kary nałożonej przez PZPN.
Na oficjalnej stronie WKS-u przeczytać można wywiady z Krzysztofem Ostrowskim i Dariuszem Pietrasiakiem. Nasz obecny obrońca twierdzi, że problemy kondycyjne to wymysł mediów.
Proszę mi wierzyć, że sił spokojnie wystarcza nam na całe spotkanie. Chyba bardziej chodzi tutaj o sferę psychiczną, z którą mamy problem. Po strzeleniu bramki pozwalamy sobie na zbyt dużo, dlatego czasami w głupi sposób tracimy gola. Tak było w spotkaniu z Górnikiem czy w niedzielę z Zawiszą. Niby kontrolujemy grę, strzelamy bramkę, ale chwila dekoncentracji i cały wysiłek idzie na marne.
Ostry nie zaskoczył chyba nikogo opinią, że brak Sebastiana Mili to spore osłabienie zespołu.
Wiadomo, jakim zawodnikiem jest Sebastian i jakie posiada umiejętności. Nawet bez wielkiej formy jest dla nas bardzo przydatny, bowiem jego podania niejednokrotnie otwierają nam drogę do bramki. Ma bardzo dobrze ułożoną lewą nogę, a w odpowiednim momencie potrafi także skutecznie się zastawić i przytrzymać piłkę. Sebastian jest jednak naszym kapitanem i również w sferze mentalnej jest wszystkim bardzo pomocny.
Rodowity wrocławianin opowiada też, na jakiej pozycji czuje się najlepiej.
W tym momencie lepiej czuję się na obronie, ale kiedy trener wystawia mnie na pomocy, również z tego faktu jestem zadowolony. Z prawej strony jest mi znacznie łatwiej dorzucić futbolówkę niż z lewej, ale grając na lewej flance mogę zejść do środka i uderzyć na bramkę z prawej nogi. Aktualnie pewniej czuję się z prawej strony, bowiem w ostatnich spotkaniach częściej tam występuję, ale myślę, że jest to kwestia kilku spotkań rozegranych po drugiej stronie boiska, żebym również i na lewej stronie czuł się swobodnie.
Dla Pietrasiaka z kolei występ na Stadionie Miejskim nie będzie zwykłym meczem ligowym.
Będzie wyjątkowy, bo po tym, co przeżyłem w Śląsku, mecze przeciwko tej drużynie zawsze będą już wyjątkowe. To ze Śląskiem osiągnąłem swój największy sukces, czyli mistrzostwo Polski. Obok czegoś takiego nie przechodzi się obojętnie i tego się nie zapomina. Stąd też na pewno mecz będzie inny, z pewnym dodatkowym dreszczykiem.
Ubiegłoroczny mistrz Polski w barwach WKS-u uważa, że remis byłby dobrym wynikiem dla Podbeskidzia.
Teraz możemy powiedzieć, że remis na takim terenie byłby dla nas dobrym wynikiem. Ale nie pojedziemy do Wrocławia z nastawieniem na walkę o remis, bo to by nas zgubiło. Musimy zagrać odważnie, ale też uważać i się nie odkryć, bo to by ułatwiło zadanie Śląskowi. Czy będziemy zadowolenie z remisu, powiem po meczu. W poprzednim sezonie zremisowaliśmy ze Śląskiem we Wrocławiu 1:1, ale wcale nie byliśmy zadowoleni z punktu, bo Śląsk gola strzelił dopiero w 90 minucie.
Gazeta Wyborcza zauważa, że w czerwcu znacznej liczbie zawodników kończą się kontrakty.
Sytuacja Śląska jest słodko-gorzka. Z jednej strony, po przejęciu przez miasto, pieniądze na funkcjonowanie klubu będą zapewnione, ale z drugiej o jakiejkolwiek wizji sportowego rozwoju w przypadku wrocławian trudno w ogóle mówić.
W czerwcu 2014 roku kontrakty kończą się bowiem aż dziewięciu zawodnikom: Przemysławowi Kaźmierczakowi, Daliborowi Stevanoviciowi, Adamowi Kokoszce, Sylwestrowi Patejukowi, Amirowi Spahiciowi, Krzysztofowi Ostrowskiemu, Marianowi Kelemenowi, Mateuszowi Cetnarskiemu oraz Lubosowi Adamcowi. (...) Przy czarnym scenariuszu w styczniu mogłoby się okazać, że za kilka miesięcy ze Śląska odejdzie niemal połowa kadry! Jak wówczas zachowywaliby się piłkarze i jaki miałoby to wpływ na wyniki drużyny naprawdę trudno przewidzieć.
Przegląd Sportowy opisuje wizytę Stanislava Levego w Ratuszu.
To była koleżeńska rozmowa. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszystko zależy od trenera. Najwięcej od zawodników. Problem w tym, że z Zawiszą zagrali na stojąco - tłumaczy Patalas. - W spotkaniu z Podbeskidziem trzeba zdobyć trzy punkty.
Wielu zawodnikom kończą się kontrakty. Jeśli niektórzy z nich będą grali tak jak z Zawiszą, to po prostu nie zostaną one przedłużone - dodaje wiceszef rady nadzorczej klubu.
Gazeta przypomina też, że poprzednio WKS miał taką serię wtedy, kiedy zwalniano Ryszarda Tarasiewicza.
Zwolnienie Levego nie wygląda na rozsądne rozwiązanie, bo problemem Śląska nie jest trener. Z drugiej strony, ostatnim szkoleniowcem, któremu zdarzyła się seria czterech porażek był Ryszard Tarasiewicz. Po tej czwartej właściciele klubu podjęli decyzję o jego zwolnieniu. A tamten Śląsk z 2010 roku w przegranych meczach prezentował się naprawdę dużo lepiej, niż obecna drużyna Levego.
Gazeta Wrocławska informuje, że Klub odwołał się od kary 250 tys. zł, jaką tydzień temu nałożyła na niego Komisja Licencyjna PZPN.
Po analizie uzasadnienia decyzji prawnicy Śląska znaleźli szereg uchybień formalnych. - Pismo nie było na przykład podpisane. Nie podano też podstawy prawnej, na mocy której kara wynosi akurat 250 tys. zł - zauważa rzecznik klubu.