Zapowiedź meczu: Starcie przełamanych

Jeszcze we wtorek zdawało się, że pojedynek Lechii Gdańsk ze Śląskiem Wrocław toczyć się będzie w napiętej atmosferze typowej dla spotkania drużyn pozostających w kryzysie. Gdańszczanie mieli wówczas za sobą 8 meczów ligowych bez wygranej. WKS zanotował z kolei 3 porażki z rzędu. Oba zespoły jednak przerwały swoje złe serie. Podopieczni Michała Probierza pokonali w Lubinie 3:1 Zagłębie. Wrocławianie zdemolowali u siebie Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 4:0. Która z tych ekip pozostanie w dobrych nastrojach po dzisiejszej potyczce na PGE Arenie?
Wrocławsko-gdańskie boje gwarantują ostatnio bramki i emocje. Wiosną Lechici dopiero w 88 minucie stracili prowadzenie na Stadionie Miejskim. Wyrównanie padło zaś po dośrodkowaniu Sebastiana Mili, które zamienił na gola Piotr Ćwielong. Dziś "Pepe" gra w niemieckim drugoligowcu, Bochum. Kapitana jedenastki z Wrocławia zabraknie z powodu kontuzji. Co ciekawe nie wystapi też zdobywca bramki dla goście w tej potyczce, Piotr Wiśniewski. Trener Michał Probierz przesunął go do rezerw.
Jeszcze dramatyczniejszy był mecz tych klubów rok temu w Gdańsku. Gospodarze już witali się z gąską. Za sprawą dubletu zawodnika z Wybrzeża Kości Słoniowej, Abdou Razacka Traoré, byli do 62 minuty o dwa trafienia lepsi. Wtedy jednak losy pojedynku wziął w swoje ręce Mila. Najpierw trafił bezpośrednio, potem poprawił po rykoszecie, a na koniec Rok Elsner wykorzystał wrzutkę Przemysława Kaźmierczaka. Śląsk po raz pierwszy w swojej historii wygrał wyjazdowy mecz w ekstraklasie, w którym przegrywał już dwiema bramkami. Notabene również żadnego ze strzelców goli z tego widowiska nie zobaczymy dzisiaj na boisku.
Ale nie znaczy to, że w obecnych zespołach brakuje bramkostrzelnych zawodników. Nowy napastnik wrocławian, Marco Paixao, trafił do siatki już w tym sezonie 15 razy, w tym 9 w lidze. Szkoleniowiec gdańszczan ma zaś większy wybór w linii ataku. Najskuteczniejszy tej jesieni Paweł Buzała ostatnio nie łapie się do wyjściowej jedenastki. Spadają również akcje Piotra Grzelczaka, bo objawił się talent Patryka Tuszyńskiego. Póki co jednak bramki zdobywają inni, a trzy celne strzały w Lubinie oddał tercet zawodników.
Na pewno z obu jedenastek spadła ostatnio też presja. Lechia przed wygraną z Zagłębiem zdobyła cenny punkt w Gliwicach remisując z Piastem. Wcześniej zaś zakwalifikowała się do ćwierćfinału Pucharu Polski i to po wyjazdowym zwycięstwie nad Wisłą Kraków. WKS na miarę oczekiwań zagrał jedynie 45 minut, ale 4 gole wbite outsiderowi, Podbeskidziu Bielsko-Biała, z pewnością poprawiły morale teamu Stanislava Levego.
Te fakty oraz przebieg meczów pomiędzy tymi klubami w ubiegłym sezonie sprawiają, że szalenie trudno jest wskazać faworyta niedzielnej konfrontacji. Na trybunch tradycyjnie panować będzie przyjacielska atmosfera, ale piłkarze ostatnio nic sobie z niej nie robią. Oby i tym razem dostarczyli prawdziwych emocji.