Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy wypowiedzi Adama Kokoszki, Przemysława Kaźmierczaka oraz Rafała Grodzickiego i Mateusza Cetnarskiego po meczu Lechii Gdańsk ze Śląskiem Wrocław.
Strzeliliście prawie tak samo wyglądające dwie bramki.
Adam Kokoszka: Przy pierwszej asystował Rafał Grodzicki, a drugą strzelił on sam. Zakładaliśmy sobie coś przed meczem, wykonaliśmy nasz plan w ostatnich minutach i jesteśmy z tego zadowoleni. Przy wykonywaniu rzutów rożnych każdy był tam gdzie miał być. Rafał był niekryty przy swojej bramce, był pewien, że zdobędzie gola. Błąd popełnili gospodarze. Musimy takie okazje wykorzystywać. Zwykle to Marco zdobywał bramki, dzisiaj uczynili to obrońcy.
Nareszcie się przełamaliście.
Przemysław Kaźmierczak: Od początku się nastawiliśmy, żeby grać swoje. Nie mogliśmy spanikować po tych trzech meczach bez zwycięstwa. Ciężko trenujemy i wyciągamy wnioski.
Na trybunach był Adam Nawałka. Może oglądał Przemysława Kaźmierczaka?
Ja się skupiam na tym co trzeba zrobić w klubie. Najważniejsze jest, żeby jak najbardziej przydać się zespołowi.
Istnieje życie bez Sebastiana Mili?
Musimy sobie radzić. Jego brak to na pewno spore osłabienie dla zespołu. Są inni zawodnicy, którzy wchodzą w jego miejsce i grają bardzo dobrze. Jeśli ktoś wypada to naszą siłą jest zespół i to się dla nas liczy. Mimo, że Sebastian z nami nie gra, to przyjechał i jest z nami.
Mówię o tym, ze względu, że zdobyliście dwie bramki po rzutach rożnych, co było wcześniej domeną Sebastiana.
Cetnarski lub Dudu również bardzo dobrze biją rzut rożne. Starali się jakoś zastąpić Sebastiana. Dzisiaj to wyszło. Dobrze pracowailiśmy w polu karnym. Czekamy na powrót Sebastiana.
To Twój setny występ w Śląsku Wrocław. Jubileusz jest udany.
Najważniejsze jest zwycięstwo. Ja tam dokładnie statystyk nie liczę. Fajnie, że tak długo już tu jestem.
Podnieśliście się, wygraliście kolejne spotkanie z rzędu.
Rafał Grodzicki: Wygraliśmy drugie spotkanie z rzędu. Czekamy na kolejny mecz. Cała drużyna powtarza to, że dla nas najważniejsze jest najbliższe spotkanie. Zdobyliśmy trzy punkty i zaczynamy myśleć o kolejnym spotkaniu.
Asysta i bramka w pierwszym zwycięski meczu wyjazdowym to całkiem niezły wynik jak na obrońcę.
Cieszy mnie to, że udało mi się strzelić bramkę i asystować. Najważniejsze są jednak punkty w tym spotkaniu. Cała drużyna bardzo dobrze się zaprezentowała. Przy tak ciężkiej murawie naprawdę nie gra się łatwo. Pokazaliśmy kilka ciekawych akcji. Brami zdobyliśmy po stałych fragmentach gry co odzwierciedla stan murawy.
Nikt Ci nie przeszkadzał przy bramce.
Tak naprawdę trzy razy doszedłem po stałym fragmencie gry do piłki - za każdym razem byłem sam. Bardzo dobrze zmienialiśmy się w tym polu karnym i udało się zmylić rywala.
Czy taki był plan, żeby postawić na stałe fragmenty gry?
Nie było takiego planu. Mieliśmy grać swoje, a jak bramkę strzelimy to jest obojętne. Nasza drużyna ma w swoich szeregach kilku zawodników, którzy bardzo dobrze grają głowę. Dlaczego więc nie wykorzystywać stałych fragmentów gry?
Udowodniliście, że nawet bez Sebastiana możecie wygrywać po golach ze stałych fragmentów gry.
Brak Sebastiana to na pewno spore osłabienie dla naszej drużyny. Ja uważam, że cała kadra Śląska Wrocław jest wyrównana. Dzisiaj Mateusz pokazał, że może zastąpić Sebastiana i zagrać dobre zawody.
Mateusz Cetnarski: Dobrze się czułem na boisku, a drużyna wygrała. Dwa razy dobrze dograłem z rzutów rożnych i padły bramki. Cieszę się. Jeśli chodzi o moją pozycję w Śląsku, rywalizacja z Sebastianem Milą jest ciężka, wiadomo, jakim jest piłkarzem i postacią w tej drużynie. Ale gdy go brakuje, muszę wejść i pokazać, mimo braku rytmu meczowego, że potrafię go zastąpić. Cieszy mnie to, że w dwóch meczach, gdy gram od pierwszej minuty, zdobyliśmy sześć punktów. Kryzysu w Śląsku nie było, po prostu mieliśmy obniżkę formy, a teraz wróciliśmy na swoje tory. Zaczęliśmy wygrywać, szczęście nam sprzyja i nie możemy doczekać się meczu z Koroną.