Tomasz Hołota: Dzięki ciężkiej pracy można zostać zauważonym
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Tomaszem Hołota, który w tym tygodniu otrzymał powołanie na zgrupowanie reprezentacji Polski przed towarzyskimi meczami ze Słowacją i Irlandią. Pomocnik Śląska Wrocław debiutował w seniorskiej piłce u Adama Nawałki w Katowicach. Rozmawiamy z nim między innymi o jego karierze, powołaniu i samym Nawałce.
Spodziewałeś się powołania?
Nie. Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie. Jak najbardziej pozytywne. Nie spodziewałem się. Na pewno to był mój cel na ten rok, na ten sezon, żeby dostać powołanie. Oczywiście nikomu o tym nie mówiłem.
Mówiłeś o tym w wywiadzie dla oficjalnej strony Śląska, zaraz po przyjściu do klubu.
No możliwe. Ja sobie zawsze przed sezonem i przed nowym rokiem zakładam sobie jakiś cel i po cichu chciałem go spełnić. Nie wiedziałem, że tak szybko dostanę to powołanie. Cieszę się bardzo.
Jak się o tym dowiedziałeś?
Szczerze dowiedziałem się ze strony internetowej. Najpierw dostałem smsa z gratulacjami od znajomego. Nie pisał za co. Może powołanie, tak sobie pomyślałem, sprawdziłem w internecie i jest.
Uważasz, że zasłużyłeś na powołanie swoją grą?
O to trzeba spytać Nawałkę. Wydaje się, że jeżeli je dostałem, to zasłużyłem. Do reprezentacji chyba nie bierze się jakichś przypadkowych ludzi. Tam już jest wyższy poziom. Wydaje mi się, że zasłużyłem.
Jak to wpłynie na Ciebie i drużynę Śląska?
Na pewno jest to duża zasługa zawodników i trenerów, bo bez dobrej gry zespołu tego powołania bym nie dostał. Wpłynie to mobilizująco. Można powiedzieć, że każdy może zostać powołany, nawet z pierwszej ligi. Potrzebna jest ciężka praca i można dostać powołanie, być zauważony na tym boisku.
Podobno sam fakt powołania daje dużej pewności siebie, nawet, jeśli się w tej kadrze nie zagra.
Oczywiście. Dla mnie jest ogromnym wyróżnieniem dostanie samego powołania, ale oczywiście po cichu liczę, żeby zadebiutować, niekoniecznie w pełnym wymiarze, tylko jakieś minuty załapać, żeby nabrać nowego doświadczenia. Samo trenowanie z Robertem Lewandowskim, Jakubem Błaszczykowskim bardzo dużo mi da i dużo doświadczenia z tego wyciągnę. Odbędę też rozmowę z trenerem Nawałką, który będzie zwracał uwagę na elementy, w których czegoś mi brakuje. Będę wiedział na czym stoję, nad czym jeszcze będę musiał pracować, żeby do tej kadry się załapać na dłużej.
Selekcjoner Hołota powołałby piłkarza Hołotę w takiej formie?
Nie wiem. Musiałbym przeanalizować, zobaczyć moją grę na wideo. Na pewno zastanowiłbym się.
A powołałby go jako defensywnego pomocnika czy skrzydłowego?
Raczej jako defensywnego, środkowego pomocnika, bo to jest moja nominalna pozycja.
Rozmawiałeś z kimś ze sztabu, w jakiej roli widzą Cię w kadrze?
Nie. Ja się zastanawiam, w jakiej roli mnie trener Nawałka powołał, bo był na meczu z Lechią Gdańsk. Ja akurat grałem na prawej pomocy i prawej obronie.
Ile zawdzięczasz Nawałce?
Miałem 17 lat i jeszcze nie zadebiutowałem w seniorskiej piłce. Przyszedł trener Nawałka, zaczął mnie wprowadzać, za niego debiutowałem. On ze mną rozmawiał, traktował mnie bardzo dobrze, zostawał ze mną po treningach specjalnie, żeby ćwiczyć te elementy, w których coś mi brakuje. Na pewno odegrał bardzo duża rolę. Ja sam teraz czasami wykonuję te ćwiczenia.
Co poprawiał najbardziej?
Wszystko! Zawsze jest coś do poprawy. Taktyczne sprawy. Jeżeli jest się młodym zawodnikiem, ma 17 lat, to są one bardzo ważne, jak się zachować, jak się poruszać po boisku. Sprawy mięśniowe, żeby nie mieć kontuzji, bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Słabszą nogę i elementy takie czysto piłkarskie: strzał, przyjęcie piłki, obrót. Zdarzało się też, że we dwóch zostawaliśmy, ale częściej po prostu z młodymi zostawał, moimi rówieśnikami czy jeszcze młodszymi. Było nas 8 czy 10.
Co zadecydowało, że latem trafiłeś do Śląska, a nie do Górnika Zabrze?
Wiele było takich aspektów. Puchary, stabilność finansowa, stadion, kibice, miasto. To wszystko miało wpływ na to, że przyszedłem tutaj i nie żałuję.
Dzwoniłeś po tej decyzji do Nawałki?
Byłem z nim wtedy w niezłym kontrakcie, ale aż tak nie musiałem się tłumaczyć. Powiedział tylko, żebym dał znać, jak bym się zdecydował. Wybrałem Śląsk, a było jeszcze parę innych ofert.
Aspekty kibicowskie nie grały tutaj roli?
Grając w piłkę nie można patrzeć, czy kibice mają sztamę. Nie można być tylko kibicem, trzeba patrzeć też na siebie i na swoją przyszłość: gdzie będzie mi najlepiej, gdzie będę grał i się rozwijał. To mi daje Śląsk i za to jestem mu wdzięczny.
Nawałka to dobry trener na kadrę?
Ma przede wszystkim szacunek u piłkarzy. Tak było w GKS-ie. Wiedział, kiedy zażartować, a kiedy trzeba pracować. Myślę, że mu się uda.