Zapowiedź: Spoglądając ku górze

Jeszcze półtora tygodnia temu wieszczono silny kryzys w Śląsku. Po trzech porażkach z rzędu przyszły jednak dwa zwycięstwa. Czy to już oznaka powrotu do dobrej dyspozycji czy tylko chwilowa poprawa? Przekonamy się już dziś. Wrocławianie podejmują Koronę Kielce, która niby nigdy im nie leżała, ale też nie jest już tą samą drużyną, co kiedyś.
Wielkie szkody w psychice wrocławskich zawodników poczyniła przegrana w Zabrzu. Pomimo dwubramkowego prowadzenia, zespół dał sobie wyrwać nie tylko zwycięstwo, ale i remis. I to tracąc dwa gole w doliczonym czasie gry. Na domiar złego kontuzji uległ Sebastian Mila – mózg operacyjny tej ekipy.
Po słabiutkim występie w Pucharze Polski z Jagiellonią przyszła kolejna wpadka u siebie z Zawiszą Bydgoszcz. Na nic zdała się asysta Tadeusza Sochy. Goście odrobili straty. Diagnoza ekspertów? Śląsk jest w głębokim dołku, fizycznie przemęczony pucharami, pozbawiony swojego kapitana oraz solidnych rezerwowych, a sam trener mówi, że należy przeczekać do zimy.
Już po fakcie wyciekły z szatni wieści o bójce pomiędzy zawodnikami, konkretnie Rafałem Gikiewiczem i Przemysławem Kaźmierczakiem. Efekt? Nagle WKS wygrał dwa spotkania. Udało się to mniej lub bardziej przekonująco, ale te wyniki zadały kłam poprzednim tezom. Podopieczni Stanislava Levego rozbili Podebeskidzie Bielsko-Biała w drugiej połowie, a w Gdańsku właśnie po przerwie potrafili odwrócić rezultat.
Wszystko bez Mili, za to z odkrytymi na nowo Mateuszem Cetnarskim czy Rafałem Grodzickim. O ile jeszcze bielszczanie mogą gdybać, co by było, to Lechia została całkowicie zdominowana. W dwóch kolejnych występach i to w przeciągu zaledwie 3 dni wrocławianie strzelili 6 bramek w drugiej odsłonie.
Jedno jest pewne: Śląsk jest nieprzewidywalny. Ale nawet, jeśli poprzednie dwa zwycięstwe były nieco przypadkowe, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pokonać również Koronę. Niegdyś kielczanie mogli się pochwalić umiejętnością skutecznej gry przeciwko drużynie z Wrocławia, ale te czasy wydają się przechodzić do historii.
Ostatnio udało im sie wygrać półtora roku temu. Zmienił się trener i pół składu. Nie ma już Leszka Ojrzyńskiego, odszedł Tadas Kijanskas, Aleksandar Vuković zakończył karierę, Kamil Kuzera i Tomasz Lisowski są kontuzjowani, zaś Maciej Korzym powoli wraca do gry po złamaniu nogi.
Wydaje się, że wbrew powszechnym narzekaniom WKS ma potencjał, aby bez problemu radzić sobie z przeciwnikami pokroju jedenastki z Kielc. Jeszcze jedno zwycięstwo znacznie poprawi też nastroje, co może tylko pomóc w marszu w górę tabeli. Do zimy jeszcze daleko, jest czas na znaczną poprawę pozycji, a wiosną nadrobić będzie można jeszcze więcej. Oby ta zaczynająca się dziś runda rewanżów była bardziej udana od swojej poprzedniczki.