Stokowiec: Mecz trzymał w napięciu
Piotr Stokowiec: Myślę, że wycisnęliśmy z tego Śląska więcej niż się dało, bo to jest bardzo dobra drużyna. Byliśmy świadkami niezłego widowiska i to był dla nas ciężki mecz. Myślę, że drużyna Śląska nie zasłużyła na trzy porażki z nami ale takie jest życie i taki jest sport. Mecz trzymał w napięciu. Gratulacje dla zawodników bo im się głównie je należą. Myślę, że warto było dzisiaj przyjść na stadion w Białymstoku. Drużyna wykazała determinację i wolę walki. Potwierdziliśmy ten kierunek, który obraliśmy. Tutaj w Białymstoku nie było jakiegoś słabego meczu. Czasami doskwierają nam problemy kadrowe ale drużyna dobrze reaguje. Cieszymy się na pewno z tego zwycięstwa. Wszyscy muszą zagrać na bardzo wysokim poziomie. Kolejna druzyna odhaczona z trego drumeczu. Mamy już lepszy bilans od Zawiszy i Śląska. Czekamy na Lechię - chcemy odrobić dwubramkową stratę, która tam przyjęliśmy.
Okazało się, że z przesunięciem Pazdana do pomocy zyskał Pan nie tylko spokój w środku ale również nowego asystenta.
Ja zawsze w niego wierzyłem. Akurat sytuacja kadrowa nie zawsze pozwalała nam na takie roszady. Dobrze spisywał się jako stoper. Na pewno Michał musi potwierdzić w kolejnych meczach że ma umiejętności a jego powołanie do kadry nie było przypadkowe.
Sporo Pan zaryzykował stawiając na młodych: Waszkiewicza i Porębskiego. Czy nie bał się Pan ryzyka?
Wspólnie ze sztabem podejmujemy decyzje. Nie widać w nas bojaźni, bo gdyby ona była to czułaby to też drużyna. Zarząd daje zielone światło na stawianie na młodzież. Ja biorę za to odpowiedzialność. Doceniam zaangażowanie.
Czy zmienił Pan Waszkiewicza ze względu na żółtą kartkę?
To była bardziej zmiana taktyczna. Wiedziałem, że będą grać bardziej na niego, już to robili pod koniec I połowy. Mamy zdolną młodzież ale potrzebujemy wzmocnień.