M. Korny: Dziękowali nam nawet kibice, z którymi nie mamy zgody
fot. slaskwroclaw.pl | skomentuj (5)
Śląsk Wrocław został nagrodzony przez Polski Związek Piłki Nożnej za wzorową organizację przyjmowania kibiców przyjezdnych. Wyróżnienie zostało przyznane podczas Gali Fair Play, organizowanej w ramach ogólnopolskiej konferencji "Bezpieczny Stadion". Odebrała je Małgorzata Korny, dyrektor ds. bezpieczeństwa wrocławskiego klubu. Pani Gosia opowiedziała nam o kulisach swojej pracy, organizacji wpuszczania fanów gości oraz nowym wrocławskim stadionie.
W trakcie organizacji meczów jestem odpowiedzialna praktycznie rzecz biorąc za wszystko, co się dzieje na stadionie. Za wszystkie osoby, które tam przebywają. Bez względu na to, czy są kibicami, czy służbami. Jako pierwsza podejmuję jakiekolwiek decyzje dotyczące bezpieczeństwa.

To jest nagroda z PZPN-u za wzorowe przyjmowanie kibiców gości. Nie ukrywam, że wielokrotnie przyjeżdżały do nas osoby, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo na stadionach, zarówno z Ekstraklasy SA, jak i związku. Podpatrywali nas.
PZPN postanowił, że kibice gości muszą być jak najszybciej wpuszczani na stadiony. Nie chodziło tylko o to, żeby mogli wejść przestrzegając zasad bezpieczeństwa. Jeśli ktoś się tłucze ileś godzin, a potem stoi pod stadionem, bo organizator ze 3 godziny go sprawdza, to mija się to z celem.
Natomiast u nas w Śląsku, już nawet na Oporowskiej staraliśmy się odpowiednio przyjmować przejeżdżających kibiców. Co przez to rozumiem? Żeby szybko przechodzili przez tę bramę. Służby wcześnie informują, aby przygotować dowody, trzymać bilety w ręku, by wszystko sprawnie szło. Oczywiście zachowując wszystkie reguły bezpieczeństwa.
To jest kwestia podzielenia wszystkich na strefy. Jeżeli przyjeżdża grupa nawet dwutysięczna, bo takie przyjmujemy na nowym stadionie, nawet do 2500, to tak wszystko zorganizowaliśmy, żeby ci kibice w ciągu godziny weszli na stadion. Z czym nie radziło sobie wielu innym organizatorów w Polsce.
W związku z tym, że nam się to wielokrotnie udawało, sami kibice pisali do Ekstraklasy, PZPN-u dziękując Śląskowi. Nawet chwalili policję, która jest u nas nastawiona do nich normalnie, nie ma jakiejś agresywności z jej strony. Co też się bierze z tego, że my się z policją spotykamy, ustalamy sobie pewne kwestie, mówimy, ilu gości ma przyjechać, jak jest zorganizowany ich transport.
Zawsze jesteśmy przygotowani na przyjęcie fanów, bez względu na to, jaką grupą przyjeżdżają, jakimi środkami komunikacji się przemieszczają. Nic nie jest dla nas zaskoczeniem. Oczywiście nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć, np. takich rzeczy, jak odpalenie rac, bo to jest raczej trudne do wyeliminowania, przynajmniej na obecnym etapie.
Natomiast dewizą dla nas jest to, że niczym się nie różni kibic przyjezdny od naszego. Chcemy, żeby czuł się tu tak samo potrzebny jak miejscowy. Kierujemy się tym, żeby oni byli zadowoleni. Oczywiście zachowując wszystkie procedury, które są potrzebne, żeby nikt nie wnosił środków pirotechnicznych czy ostrych narzędzi. Dlatego zawsze dzieliliśmy dużą grupę, wpierw było wpuszczane powiedzmy 200 osób, potem następne 200. Mamy specjalne czytniki, przez które przechodzą dowody osobiste. Wcześniej wczytujemy listę i wszystko idzie błyskawicznie. Dopiero wtedy wszyscy przechodzą do strefy, gdzie są kontrolowani.
A przy tym ochrona zawsze była uczulona na to, żeby w jakimś stopniu ułatwiać wejście, pomagać. To również jest dla nas nie ukrywam biznes, im więcej kibiców przyjeżdża na stadion. Też jest lepsze widowisko, kiedy są fani przyjezdni. Nie oszukujmy się, kto chodzi na mecze, ten zdaje sobie sprawę, że zupełnie inaczej spotkanie wygląda, jak jest pełny sektor gości i jak naszych jest dużo.
Idziemy też na coś takiego, że jeżeli na liście są osoby, które nie mogły przyjechać, to wpuszczamy zamiennie innych. Jeśli ktoś ma bilet, dowód osobisty, jesteśmy w stanie sprawdzić, czy nie ma zakazu, to zezwalamy na wejście bez względu na to, czy był na liście. Są takie sytuacje, dlaczego mam kogoś takiego trzymać pod bramą?
Jak to ktoś powiedział, dziś na mecz trudniej jest wejść niż do samolotu. Rok temu mieliśmy spotkanie w sejmie i mówiliśmy, do czego prowadzi ta ustawa. Mnóstwo jest takich ludzi, którzy na przykład spacerują koło stadionu, ale nie mogą wejść, bo takie są przepisy.
Skutkuje to też tym, że jeśli goście są u nas dobrze przyjęci, to i nasi kibice są w taki, a nie inny sposób przyjmowani. Ta fama idzie w Polskę i dlatego zostaliśmy wyróżnieni. Na pewno na to wpłynęły podziękowania kibiców Górnika Zabrze, Ruchu Chorzów, Lecha Poznań, a więc od drużyn, z którymi nie mamy zgody. To tym bardziej satysfakcjonujące.
Na Oporowskiej wpuszczaliśmy 476 osób, natomiast na nowy obiekt ponad 2000. Kiedyś też ustawa o imprezach masowych nie była aż tak restrykcyjna. Nowy stadion jest naprawdę bardzo dobrze przygotowany do przyjmowania kibiców przyjezdnych. Bez względu na to, jacy są goście, jakie mają temperamenty. Operator dużo zrobił w tym kierunku. Po obu stronach są sektory buforowe zabezpieczone siatką. Nawet, gdyby ktoś się dostał na ten bufor, to ma ograniczone możliwości przechodzenia, a ułatwia ona pracę służbom porządkowym, które mogą podejść i delikwenta unieszkodliwić.
Strefa wejścia podzielona jest na 3 części. Jeżeli przyjeżdża bardzo duża grupa, na przykład autokarami, parkują w pierwszej i przechodzą do drugiej, strefy oczekiwania. Nie kierujemy wszystkich od razu na czytniki, bo jeden drugiego by popychał i zrobiłby się wielki bałagan. Wpuszczamy po 200-300 osób, potem jest strefa przeszukiwania.
Największym problemem jest dla mnie pirotechnika, która jest niestety zabroniona. Niestety albo stety. Nie zgodzę się z tym, że jest niebezpiecznie na stadionach. Zdaję sobie sprawę, że taką opinię wydają ludzie, którzy nie byli na meczu nigdy albo od dawna.
Wielokrotnie spotykam się z ludźmi, którzy mówią: ja nie pójdę na stadion, bo są burdy. To są stare zaszłości, których nikt nie chce zdementować. Złą robotę robią nam media, które nie piszą o meczach, na których była fajna oprawa, a dzieci się fajnie bawiły. A przecież przychodzą całe rodziny.
Zupełnie co innego jest oglądać widowisko, jakie ono by nie było, na żywo niż w telewizorze. Ci, którzy chodzą aktualnie na mecze, zdają sobie z tego sprawę.