Cetnarski: Sami z tego wyjdziemy

13.12.2013 (10:39) | autor : FPP | skomentuj (0)

Mateusz Cetnarski przyszedł do Śląska w 2011 roku. Od tamtej pory nie wyszedł z cienia Sebastiana Mili, a latem tego roku gotowy był odejść z klubu. Rozmawiamy z nim między innymi o jego pobycie we Wrocławiu, rywalizacji o miejsce w składzie i najbliższym meczu z Piastem Gliwice.



 

Jesteś zadowolony z pobytu w Śląsku?
Jestem. Czemu nie? Patrząc na to, co osiągnęliśmy, odkąd tu przyszedłem, od pierwszego dnia: europejskie puchary, później mistrzostwo, trzecie miejsce, znowu puchary. Pewnie gdybym nie przyszedł do Śląska, ciężko by było, żebym w nich grał i osiągnął to, co osiągnąłem. Na pewno z tego jestem zadowolony. Pewnie chcesz mnie zapytać, czy jestem zadowolony z tego, że tak mało grałem?

No właśnie, czy jesteś zadowolony ze swojej roli w drużynie?
To nie jest prosta rola być zmiennikiem przez te 2 lata najlepszego środkowego pomocnika w lidze. To nie jest prosta sprawa czekać, aż złapie kartkę albo będzie miał jakąś kontuzję. Czego nigdy nie życzyłem swojemu koledze, z którym rywalizuję o miejsce na boisku. Chociaż wszyscy dookoła pewnie uważają, że to jest bardzo proste i jestem totalnym niewypałem w Śląsku, bo przecież nie przebiłem się do pierwszego składu. Zdaję sobie sprawę, po rozmowie w szatni z trenerem, że on woli, bym grał na ofensywnym pomocniku, że to jest moja pozycja. Nie to, że mam czekać na potknięcie Sebastiana, tylko zdrowo rywalizować o skład. A ta rywalizacja wygląda tak, a nie inaczej.

Czyli jesteś ofiarą obecności Mili w drużynie?
Nie chcę tak powiedzieć. Każdy trener ma swoją koncepcję. Nigdy nie będę oceniać jego pracy, bo to jest najgorsza rzecz dla zawodnika. On ma do dyspozycji 25 zawodników, ma z nich sklecić drużynę i najlepszy skład w danym tygodniu wystawić w meczu. To jest jego funkcja, on jest za to odpowiedzialny i daje za to głowę. Ja mogę wrócić do domu i być zły w danym momencie. To normalne, złość piłkarska to dobra rzecz. Taka mądra frustracja: znowu nie gram, może gdybym dostał szansę, trochę inaczej by się to wszystko potoczyło. Mi pozostaje tylko to akceptować i walczyć. I tak jak ostatnio, gdy Seba był kontuzjowany, dać coś drużynie, żebyśmy nie przegrali kolejnego meczu, zdobyli jakieś punkty, bo to jest najważniejsze i to mnie najbardziej cieszy.

A któryś z trenerów próbował ustawiać Ciebie razem z Sebastianem na boisku?
Jak był trener Lenczyk, zdarzały się takie mecze. W Lidze Europejskiej pamiętam z Lokomotiwem rozegrałem 2 mecze: pierwszy na defensywnym pomocniku, tutaj u siebie. Drugi graliśmy w Sofii takim trochę specyficznym ustawieniem: ja, Waldek Sobota i bodajże Pepe Ćwielong, mieliśmy się w tej trójce ofensywnej zmieniać. I graliśmy z Sebastianem razem. Mi to absolutnie w niczym nie przeszkadzało. Wielokrotnie ze sobą rozmawialiśmy o drużynie. My to niekiedy całkowicie inaczej widzimy niż trener. Oczywiście on bierze odpowiedzialność, ale drużyna chciałaby grać bardziej ofensywnie i na pewno bym nam to nie przeszkadzało, żebyśmy byli obok siebie na boisku.

Nasze rozmowy to normalne. To nie jest tak, że każdy rozjeżdża się w swoją stronę. Że przychodzimy do klubu, mamy odnowę biologiczną i każdy znika do swoich rodzin. Ciągle, jak siedzimy w autobusie, na dalekich wyjazdach, to praktycznie cały czas rozmowy są na temat meczów, jak my to widzimy, jak my tamto widzimy. Gramy o to, żeby być najlepsi w ekstraklasie. Z jednej strony idziemy do swojej pracy, pobieramy za to wypłaty, ale nikt nie chce przyjść do pracy i przegrać, być najgorszym. My chcemy być najlepsi i do tego dążymy. Więc każdy swoją pracę analizuje, tak samo my.

W czerwcu kończy Ci się kontrakt. Jak sobie wyobrażasz najbliższą przyszłość?
Nie ukrywam, że pół roku temu miałem troszkę takie załamanie. Chciałem odejść, bo nie przepracowałem obozu, co było najważniejsze dla mnie. Naderwałem mięsień czterogłowy i musiałem te 10 dni spędzić na rehabilitacji. Dołączyłem do drużyny dopiero wtedy, gdy grała ona co 3 dni mecze i ciężko było pomarzyć o wejściu do osiemnastki. Udało mi się po tej całej rekonwalescencji dopiero na drugi mecz z Sevillą. To był ciężki okres, rozmawiałem z trenerem i prezes dał zielone światło na moje odejście. Pojawiał się temat Podbeskidzia, Widzewa, ale ci drudzy mieli zakaz transferowy. Zostało na tym, że wskoczyłem do osiemnastki i doszliśmy do wniosku, że lepiej, abym tutaj został.

Teraz czekasz na jakiś sygnał z klubu?
Każdy z zawodników, którzy mają do czerwca kontrakt, pewnie rozmawia z działaczami. Wiemy, w jakiej jest sytuacji Śląsk. Wszystko na razie zaczyna się układać, mamy już jednego właściciela, klub zaczyna stawać na nogi. Każdy z nas czego na to, czy klub będzie chciał, żebyśmy zostali czy będzie miał jakieś inne plany w stosunku do nas. To nie będzie łatwa sytuacja, bo jeśli Śląsk nie będzie chciał przedłużyć kontraktu, to będę musiał szukać innego pracodawcy. Będę chciał grać więcej. To jest dla mnie najważniejsze. Nie jestem jakimś staruchem, który chce powiesić buty na kołku. Mam dopiero 25 lat i przede mną, mam nadzieję, jeszcze kilka lat dobrego grania.

Jak oceniasz 13. miejsce Śląska w lidze w tym sezonie?
Pewnie nie tylko nas, dla wszystkich jest to zaskoczeniem. Nie przyzwyczailiśmy kibiców, ani samych siebie do tego, aby patrzeć na kogoś z dołu tabeli. Bo to zawsze my patrzyliśmy na wszystkich z góry. Do 4 czy 5 miejsca nie spadaliśmy w ostatnim czasie. To najbardziej nas boli. Jedynym pocieszeniem jest to, że tabela jest tak szczupła, że jeżeli uda nam się wygrać 2 mecze, to wskakujemy i spokojnie walczymy o tę ósemkę. Ale najpierw te mecze trzeba wygrać.

Na pewno to nie jest łatwy moment. Nie chcę mówić, że mamy jakiś dołek, załamanie formy, bo w wielu z tych meczów mieliśmy swoje sytuacje, które mogliśmy spokojnie wykorzystać. Jako drużyna bierzemy całą winę na siebie. To, co się dzieje, to nie jest wina ani sędziego, ani kibica, ani nikogo innego. To my mamy wyjść na boisko, przez 90 minut wykorzystać sytuacje, mamy inaczej się zachować w danym momencie i wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność za to.

My sami wpadliśmy w to załamanie i sami się z tego podniesiemy. Wielokrotnie mieliśmy taki moment, kiedy było gorzej, a wychodziliśmy z tego obronną ręką. Pokazywaliśmy na koniec sezonu, że warto było w nas wierzyć cały czas. Mamy też takie sygnały ze strony kibiców, jak wychodzimy na zakupy czy idziemy przez miasto. Ja raczej się spotykam z takimi opiniami, że w moim pierwszym sezonie, kiedy złapaliśmy kryzys, każdy zwątpił, że zdobędziemy to mistrzostwo Polski. Kiedy w pucharze przegraliśmy z Arką 0:2, każdy już mówił, że Legia nas wyprzedzi, będziemy na 2. czy 3. miejscu, każdy przestał marzyć o tytule. To jednak ci kibice mówili, że ciągle w nas wierzą. Teraz oni ciągle w nas wierzą, nasze rodziny przede wszystki. Teraz potrzebna jest ta wiara w nas, a nie załamywanie rąk i narzekanie na nas, że jesteśmy już słabą drużyną i nie pokażemy nic więcej w kolejnym roku. Jak będą w nas wierzyć, to na pewno nam pomoże, a nie przeszkodzi.

Nie masz w sobie takiej frustracji, bo nie dość, że wyniki są słabe, to jeszcze Ty mało grasz?
Oczywiście najgorzej jest siedzieć na ławce rezerwowych i patrzeć. Mamy swoje sytuacje, fajnie to wszystko wygląda, a przeciwnik strzelą tę jedną bramkę. Albo tak jak ostatnio z Widzewem: mając ogrom okazji remisujemy z ostatnią drużyną w tabeli. Na pewno, jak ktoś siedzi na ławce albo wychodzi tylko na kilka minut, to jest sfrustowany, bo każdy chce pomóc drugiemu w drużynie. Może grać tylko jedenastu. Każdy by chciał być na boisku, to samo przeżyć i spróbować wnieść coś do drużyny. Ale tu nie ma co łapać jakiejś frustracji i obrażać się, patrzeć, że ten gra, a tamten nie gra, bo to jest nie dość, że nieprofesjonalne, to głupie. W każdym momencie może być taka sytuacja, że Ty będziesz grał przez kolejne 5 lat nie schodząc z boiska, a ktoś inny usiądzie na ławce rezerwowych i będzie się denerwował.

Jak podchodzicie do meczu z Piastem? Dobrze, że ten rok już się kończy czy koniecznie trzeba wygrać, żeby zostawić nieco lepsze wrażenie.
Do ostatniego momentu musimy grać na 100%. To nie jest tak, że trzeba odbębnić mecz i pojechać na święta do domu. I tak te święta będą krótkie, musimy wracać zaraz po Nowym Roku i przygotowywać się. Już 14 lutego rozpoczyna się liga. Za półtora miesiąca więc znowu startujemy. Nikt nie chciałby wracać na święta po takiej serii, a z uśmiechem na twarzy, że jednak jest nadzieja na to, żeby dobić do ósemki, walczyć dalej o prymat w lidze. A nie z porażką skończyć rok i wchodzić w nowy bez optymizmu. Drużyna będzie na tyle skoncentrowana, żeby z Piastem wygrać w sobotę i zostawić kibiców w lepszych nastrojach.

Piast to drużyna, z którą Wam się nie układa.
W całej piłce nożnej jest tak, że są zespoły, jak na przykład Widzew u siebie, gdzie wielu zawodników wygrywa tam raz w życiu. Nie chcę mówić, że to jest jakiś przypadek, bo to nie przypadek, że tak gramy z Piastem. To jest dobra ekipa i trener Brosz z nijakiej drużyny, która dopiero weszła do ekstraklasy, poskładał dobry zespół, dobrze ich ustawił i wprowadził do pucharów. Jak by ktoś spytał się rok temu, czy Piast może zagrać w Europie, to ludzie pukali by się w głowy. Pomimo tego, że kilka kolejek temu, wszyscy mówili, że pora go zmienić. Kibice zapomnieli, że trener zrobił tam kawał dobrej roboty. Tak jak i my w tym sezonie złapali trochę słabszy okres. Kilka ostatnich meczów zagrali bardzo dobrze, choć przeplatali to z porażkami w Szczecinie czy Bydgoszczy, w których stracili 10 bramek. To na pewno nie jest dla nich motywujące. Ale nie skreślałbym ich, to zawsze była nieprzewidywalna drużyna. Wygrali przecież z Górnikiem i też będą chcieli wejść do ósemki.



>> NOWSZY
<< STARSZY
KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców ¦ląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane




I liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Wisła Kraków 20 46 51-16
2. Polonia Bytom 19 34 33-21
3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37-27
4. Chrobry Głogów 19 31 26-18
5. Śląsk Wrocław 20 31 36-33
6. Ruch Chorzów 20 31 31-28
7. Stal Rzeszów 19 31 30-28
8. Wieczysta Kraków 19 30 40-29
9. Polonia Warszawa 19 30 28-27
10. Miedź Legnica 19 30 35-36
11. ŁKS Łódź 19 26 28-29
12. Odra Opole 20 25 20-23
13. Pogoń Siedlce 20 22 21-22
14. Puszcza Niepołomice 19 19 20-24
15. Znicz Pruszków 19 17 21-41
16. Stal Mielec 19 13 21-40
17. GKS Tychy 20 13 26-46
18. Górnik Łęczna 19 11 22-38

II liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Unia Skierniewice 19 41 38-20
2. Warta Poznań 19 38 32-21
3. Podhale Nowy Targ 19 35 24-15
4. Olimpia Grudziądz 19 34 37-26
5. Świt Szczecin 19 32 37-32
6. Śląsk II Wrocław 20 27 37-30
7. Sandecja Nowy Sącz 19 27 26-28
8. Stal Stalowa Wola 19 26 38-31
9. Resovia 19 25 25-24
10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 19 25 28-31
11. Sokół Kleczew 19 24 35-32
12. Chojniczanka Chojnice 19 24 30-29
13. Zagłębie Sosnowiec 20 23 23-33
14. Hutnik Kraków 19 21 27-30
15. Rekord Bielsko-Biała 19 21 27-35
16. KKS 1925 Kalisz 19 19 21-27
17. ŁKS II Łódź 19 13 19-35
18. GKS Jastrzębie 19 7 16-41