Astana rozjechana
W drugim meczu sparingowym podczas zgrupowania w Antalyi piłkarze Śląska rozgromili wicemistrza Kazachstanu, Astanę 4:0. Wrocławianie dominowali w obu częściach gry. Łupem bramkowym podzielili się Dalibor Stevanović oraz strzelec klasycznego hat-tricka, Sylwester Patejuk.
Po kilku dniach ulewnych deszczów w środę w południowej Turcji dominowała piękna słoneczna pogoda, a temperatura zbliżała się do 20 stopni Celcjusza. Również gra podopiecznych Stanislava Levego mogła się podobać.
Co prawda gola WKS zdobył już w 9 minucie, ale prowadzić powinien chwilę wcześniej. Sebino Plaku po świetnym podaniu Sebastiana Mili minął bramkarza, lecz dał się dogonić obrońcy. Jednak kapitan Śląska z rzutu rożnego dośrodkował na drugi słupek, gdzie czekał już niepokryty Stevanović z łatwością wpychając futbolówkę do siatki.
Bodaj najlepszą okazję w całym meczu Kazachowie mieli po upływie kwadrans gry. Po uderzeniu z bliska Abzala Biejsiebiekowa Wojciech Pawłowski popisał się instynktowną interwencją. W odpowiedzi nieomal drugą bramkę zdobył reprezentant Słowenii. Dado trafił piłką w poprzeczkę, a dobijający z kilku metrów Sebino ponownie nie trafił do pustej bramki.
Astana zagrożenie stwarzała już tylko po stałych fragmentach gry. Śląsk kontrolował wydarzenia, ale do przerwy więcej goli już nie zdobył. Pod koniec pierwszej połowy kontuzji doznał Rafał Grodzicki, który do hotelu wracał kulejąc. Tuż przed końcem tej części gry Tadeusz Socha wdał się w przepychankę. Bezpardonowo grający Kazachowie sportowo ustępowali wrocławianom.
Po zmianie stron początkowo Astana sprawiała lepsze wrażenie niż do przerwy, ale i wtenczas WKS przeważał. Gola mógł zdobyć w 51 minucie Paweł Uliczny. Udało się nieco później Patejukowi. I to aż trzy razy.
Swój koncert wrocławski pomocnik rozpoczął po wrzutce z rzutu rożnego Mateusza Cetnarskiego. Pierwszy strzał zdołał co prawda odbić Władimir Łoginowskij, ale wobec dobitki był bezradny. Chwilę później znów w rolach głównych wystąpił duet graczy środkowej linii. Cetnar strzelał z dystansu, a Patejuk we właściwym miejscu czekał na dobitkę. Ten ostatni na kilka minut przed końcowym gwizdkiem pokazał, że nieobce jest mu również zdobywanie bramek głową. W efektowny sposób wykorzystał dokładną wrzutkę, którą popisał się Flavio Paixão.
W ostatecznym rozrachunku Śląsk był drużyną zdecydowanie lepszą i wygrał jak najbardziej zasłużenie. Bez względu na poziom rywala gra obu jedenastek wystawionych przez trenera Levego stała na solidnym poziomie. Przed powrotem do Polski wrocławian czekają jeszcze dwa sprawdziany: w sobotę z rumuńskim Gaz Metanem Medias oraz dzień później z ukraińskim Illicziwciem Mariupol.
Śląsk - Astana 4:0 (1:0)
Stevanović 9, Patejuk 62, 64, 86
Śląsk: (I połowa) Pawłowski - Socha, Grodzicki, Gawisz, Dudu - Dankowski, Stevanović, Misik, Mila, Plaku – M.Paixão.
(II połowa) Wrąbel - Zieliński, Hołota, Adamec, Ostrowski – F.Paixão, Hateley, Kaźmierczak, Cetnarski, Uliczny - Patejuk.
Astana: Erić (46. Łoginowskij) – Achmietow, Aničić, Dmitrienko, Goriaczij - Biejsiebiekow (67. Pikałkin), Szachmietow, Mużykow (59. Kojašević), Foxi, Ostapienko – Cicero (75. Nuserbajew)