Wywiad z Tomem Hateley'em
Prezentujemy wywiad z Tomem Hateley'em, nowym piłkarzem Ślaska Wrocław, który opowiada nam m.in. o: tym jak trafił do Śląska, co myśli o nowym zespole, jakie stawia sobie cele oraz początkach jego kariery. Jego tłumaczenie umieszczamy w dalszej części newsa.
Czy znasz Edwarda Standforda? To pierwszy Anglik, który grał w polskiej ekstraklasie - przez 24 minuty. Czy będziesz miał lepszy wynik?
Tom Hateley: Mam nadzieję. Nie podpisywałem kontraktu po to, żeby grać tylko przez 24 minuty. To może być trudne grać za granicą w nowym klubie. Na szczęście to jest coś, na co liczyłem. Jestem podekscytowany, więc tak, mam nadzieję, że tak.
Chciałbym Cię spytać o Polskę, ale jak na razie spędzasz więcej czasu w Turcji...
Tak to prawda. W Polsce byłem przez jakiś tydzień, później wróciłem do Londynu, Turcja, Londyn i znów Turcja. Nie spędziłem więc wiele czasu w Polsce. Będę szukał jakiegoś lokum dla mnie i mojej narzeczonej. Cieszę się z okazji życia w nowym miejscu i przyzwyczajenia się do niego.
W takim razie najwięcej informacji o Polsce masz od Henrika Ojamy?
Rozmawiałem z nim wiele o piłce, jak się tutaj odnalazł. Jego słowa miały duże znaczenie na to, że się zdecydowałem grać tutaj. To było dla mnie bardzo pomocne - mieć szansę porozmawiać z kimś, sięgnąć opinii, co inni myślą, że powinieneś zrobić. Zdecydowanie lepiej porozmawiać z kimś, kto jest w sytuacji, w której sam możesz się znaleźć. Mówił same dobre rzeczy i przyczynił się do tego, że tutaj jestem.
Jak oceniasz zespół?
Świetnie. Każdy jest tutaj bardzo miły. To było trochę dla mnie trochę niezręczne, przylot do Polski, zastanawiałem się, czy ludzie mówią dobrze po angielsku, ale okazuje się, że tak. Wszyscy świetnie mnie przyjęli. Zespół prezentuje się coraz lepiej w sparingach. Ponadto miło jest je wygrywać. Jeden zremisowaliśmy. To świetny początek i mam nadzieję, że poprawimy to jeszcze do startu rozgrywek.
W takim razie: jaki jest Twój cel na ten sezon?
Najważniejszym celem jest awans do czołowej ósemki ligi przed końcem rundy zasadniczej. Jest chyba podobnie jak w Szkocji, liga dzieli się na połowy. Tak więc jest to zdecydowanie najważniejsze. Musimy się na tym skoncentrować. Łatwo planować za bardzo do przodu i obierać cele na koniec sezonu, które mogą okazać się nieosiągalne. Dlatego skupmy się na okresie do końca rundy zasadniczej.
Czy dla Ciebie jako Anglika zimowe przygotowania do sezonu są dziwne?
Wiesz, nigdy nie miałem okazji. W Szkocji, kilka lat temu, był taki miesiąc, kiedy było mnóstwo śniegu. To była sroga zima, minęło sporo czasu od tego. Wtedy tylko trenowałem w tym okresie. Zwykle o tej porze nie miałem wolnego. To jest dobra wiadomość, że w kolejne święta będę miał wolne.
Kiedy zaczęła się Twoja kariera jako piłkarza?
Zawsze wychowywałem się wokół piłki nożnej. Mój ojciec grał w Glasgow Rangers. Na szczęście ja także chciałem być piłkarzem i udało mi się nim zostać. Ciężko trenowałem, miałem trochę szczęścia i teraz jestem profesjonalnym piłkarzem. Staram się grać, jak najlepiej potrafię.
Co robiłeś w szatni Glasgow Rangers pięć lat temu...
To było dla mnie wielkie doświadczenie. Jak spytasz wielu ludzi. Rozgrzewałem bramkarza, to nie są rzeczy, które często się dziś dzieją. Piłka się zmienia. Jestem szczęściarzem, że się wychowywałem wokół piłki.
A pierwszego gola strzeliłeś właśnie przeciwko Rangersom!
To prawda. To był rzut wolny. Prawdopodobnie mój najlepszy w karierze. Była na tym meczu moja rodzina: moja mama, siostra i narzeczona. Mój tato tam grał, był szczęśliwy. To była piękna chwila.
Czy rozmawiałeś z Sebastianem Milą o tym, kto będzie wykonywał rzuty wolne?
Nie, nie rozmawiałem. W każdym zespole piłkarz ma swoje zadanie. To nie jest moje największe zmartwienie. Skupiam się na tym, żeby wywalczyć miejsce w pierwszej jedenastce i być przydatnym drużynie.