Zapowiedź meczu: Kto ruszy w pościg?

Zwykle spotkanie wicemistrza z brązowym medalistą poprzedniego sezonu są szlagierem kolejki. Tym razem wizyta Śląska Wrocław w Poznaniu ma jednak nieco niższą rangę, głównie z powodu słabej postawy WKS-u w jesiennej części rozgrywek. Obie drużyny ruszają w pościg: Lech za drużynami z podium, wrocławianie za czołową ósemką tabeli.
Unibet za faworyta spotkania uznaje gospodarzy. Kurs na Śląsk to aż 4.75. Na Lecha tylko 1.75. Jeśli wierzycie, że wrocławianie nie przegrają, to kurs na podwójną szansę X2 wynosi 2.00. Zarestruj się i zatypuj!
Pomimo sporych aspiracji te dwie ekipy przystąpią w niewiele zmienionych składach. W poznańskiej jedenastce zabraknie wyrzuconych dyscyplinarnie Rafała Murawskiego i Bartosza Ślusarskiego oraz pokutującego za czerwoną kartkę Panamczyka Luisa Hernandeza. Nowych twarzy w zespole brak. Nawet trener ten sam od 2 lat. Mariusz Rumak to obecnie najdłużej nieprzerwanie pracujący szkoleniowiec w ekstraklasie. Trzeci na tej liście jest... Stanislav Levy z ledwie półtorarocznym stażem.
Czech co najwyżej załatał dziury po ubytkach. Nieakceptowanego bramkarza Rafała Gikiewicza zastąpił Wojciech Pawłowski. Obiecujący nabytek, Anglik Tom Hateley miejsce w wyjściowym składzie otrzymał walkowerem wobec kontuzji Tomasza Hołoty i pauzy za kartki Dalibora Stevanovicia. Paweł Zieliński ma wzmocnić konkurencję w defensywie, tyle że przedłużająca się rekonwalescencja Mariusza Pawelca oznacza sporą stratę w tej formacji. Flavio Paixão na pewno nie zagra.
Poznaniacy przezimowali ze stratą 3 punktów do podium oraz 9 do lidera. Po odpadnięciu z Pucharu Polski muszą gonić Wisłę Kraków i Górnika Zabrze. Regulamin rozgrywek daje nawet nadzieję na odebranie tytułu mistrzowskiego Legii Warszawa. Śląsk ma 9 kolejek na odrobienie z pięciopunktowego deficytu do drużyn z górnej połowy tabeli. Zadanie karkołomne, a pierwszy rywal chyba najtrudniejszy na tej drodze. Z drugiej strony ewentualna wygrana urealni nadzieje.
Na jesieni pokonaliśmy u siebie tego przeciwnika 2:0 po dość wyrównanym meczu. Wynik otworzył kontuzjowany dziś Hołota, prowadzenie podwyższył nie kto inny jak Marco Paixão. Również poprzedniej wiosny oba teamy spotkały się we Wrocławiu, wówczas padł remis 1:1, a do siatki trafiali Rafał Murawski i Eric Mouloungui. Obu dziś zabraknie na boisku.
Poprzedni występ w Poznaniu wrocławianie wspominają z uśmiechem na twarzach. Zwyciężyli wówczas 3:0, a na listę strzelców wpisali się Cristian Diaz, Waldemar Sobota i Piotr Ćwielong. Gola w starciu tych klubów zdobyli niegdyś Sebastian Mila, który otworzył wynik skutecznie egzekwując jedenastkę podczas remisowego 2:2 w Poznaniu (2011) i Manuel Arboleda ustalając rezultat na 2:0 w 2009 r. przy Oporowskiej.
Spotkanie ma obejrzeć przynajmniej 20 tysięcy widzów, w tym komplet na sektorze gości – 1500 kibiców z Wrocławia. Stawką meczu są nie tylko 3 punkty, ale i dobre samopoczucie przed następnymi kolejkami.
A tak bawili się wrocławscy fani podczas poprzedniej wizyty przy Bułgarskiej:
VIDEO
A tak relacjonowaliśmy tamten wyjazd:
Relacja