Adam Kokoszka: Nie składamy broni
Wypowiedź Adama Kokoszki, który z Lechem z konieczności zagrał na pozycji defensywnego pomocnika.
Zaczynacie rozgrywki od porażki w Poznaniu. Zasłużonej czy pechowej?
Mieliśmy też swoje sytuacje. Może trochę za mało strzałów w światło bramki. Bo do sytuacji w polu karnym dochodziliśmy. Duża szkoda. W naszej sytuacji nawet ten punkt, jaki był przy wyniku 1:1, mógłby być bardzo ważny na koniec. I na pewno więcej optymizmu byłoby po tym meczu, gdybyśmy wyjeżdżali stąd z remisem niż znowu bez punktów. Pozostaje nam 8 meczów i dalej będziemy walczyć. Broni nie składamy.
Przy bramce Hamalainena pozostawiliście strzelca kompletnie bez opieki.
Tak, wrzutka była na drugi słupek. Chyba między nogami Marianowi w kozioł strzelił. Przyjdzie czas na analizę. Mamy na to cały tydzień, bo nie gramy teraz co 3 dni. Mi ciężko to teraz oceniać, bo niekiedy z perspektywy boiska zawsze to trochę inaczej wygląda.
Dzisiaj wystąpiłeś jako defensywny pomocnik. Testowaliście to w okresie przygotowawczym?
Można powiedzieć, że dopiero dwa dni przed meczem taka sytuacja wynikła, że będę musiał zagrać na środku. Przemek Kaźmierczak odniósł kontuzję, Dado Stevanović pauzował za żółte kartki, Tomek Hołota też kontuzjowany. Także trzech zawodników ze środka pola nie mogło grać. Ale traktuję to jako kredyt zaufania dla mnie. Trener wierzył we mnie, że sobie poradzę. Dawno na takiej pozycji nie występowałem, ani nie miałem przetarcia w sparingach. Zobaczymy, co będzie dalej. Może ktoś wróci.
Celem Śląska nadal jest zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej?
Każdy zdaje sobie sprawę, że w ostatnich trzech latach Śląsk był zawsze na podium, że gra o utrzymanie nie satysfakcjonuje ani nas, ani kibiców, ani trenera czy nowych właścicieli. Zostało 8 meczów, nie składamy broni. Dlatego też szkoda, że dzisiaj nawet punktu nie wywozimy.