Prasówka: Chaotyczna partyzantka
We Wrocławiu pojawili się awizowani wcześniej piłkarze zagraniczni. Rozmowy z nimi można przeczytać na oficjalnej stronie Klubu. Media jednak krytykują zbyt późne ściąganie zawodników na testy. W czwartek mają zapaść decyzje odnośnie każdego z nich.
- Jestem szybki, lubię grać na granicy spalonego. No i oczywiście wiem, jak się zdobywa bramki. To jest najważniejsze w byciu napastnikiem. - reklamuje się testowany przez Śląsk fiński napastnik Roope Riski.
Fin tłumaczy, dlaczego rozwiązał kontrakt z poprzednim pracodawcą.
- Gdy trafiłem do Włoch, Cesena grała w Serie A, ale niedługo później z niej spadła. W klubie zaczęły się wtedy ogromne kłopoty finansowe. Włosi nie byli w stanie zapłacić mojemu byłemu klubowi - Turun Palloseura - kolejnych rat za mój transfer, piłkarze również nie dostawali wypłat.
Nie obawia się walki o miejsce w składzie z portugalskim snajperem Śląska.
- Na pewno nie będzie łatwo z nim rywalizować, ale z drugiej strony od takiego piłkarza jak Marco można się wiele nauczyć. Widziałem wczorajszy mecz w Poznaniu i potwierdzam, że to świetny napastnik. Bardzo bym się cieszył, gdybym mógł być w tej samej drużynie co on.
Dzięki występom jego brata w ekstraklasie, wie sporo o naszej lidze.
- Gdy Riku grał w Widzewie, starałem się oglądać wszystkie jego mecze, dlatego mam pewne pojęcie o polskim futbolu. Moim zdaniem wasza liga się rozwija, macie coraz lepsze stadiony, a kibice są niesamowici.
Również Juan Calahorro rozstał się ze swoim byłym zespołem z powodów finansowych.
- Przyznam szczerze, że chodziło o pieniądze. W poprzednim klubie zarabiałem dość dużo, a w pewnym momencie zaczęły się w nim problemy finansowe. Zarząd robił wszystko, aby się mnie pozbyć, a odsunięcie od treningów było jednym z elementów ich planu. Latem nie dostałem żadnych ciekawych propozycji, dlatego mimo wszystko zdecydowałem się zostać w klubie. Teraz dostałem jednak ofertę ze Śląska i jestem bardzo zadowolony z perspektywy gry tutaj.
Hiszpan przedstawia się jako zawodnik uniwersalny.
- Jestem nominalnym środkowym obrońcą, ale równie dobrze czuję się w pomocy, bowiem uwielbiam rozgrywać piłkę. Wiem, że w Śląsku brakuje zawodników na tych pozycjach, dlatego tym bardziej chciałbym przekonać do siebie sztab szkoleniowy i podpisać z klubem kontrakt.
Z kolei Czech Lukaš Droppa gra w środkowej linii i twierdzi, że w jego kraju coach WKS ma bardzo dobrą opinię.
- Trenerzy zazwyczaj wystawiali mnie na pozycji defensywnego pomocnika i myślę, że właśnie w środku pola prezentowałem się najlepiej. (…) Tutaj pracuje także dobrze znany w Czechach szkoleniowiec Stanislav Levy, z którym co prawda nie znam się osobiście, ale myśl o możliwości bliskiej współpracy z tych fachowcem napawa mnie optymizmem. Poza tym, bliskość Wrocławia do mojej rodzinnej miejscowości także nieco wpłynęła na moją decyzję.
Sport.pl zastanawia się, dlaczego wrocławski klub tak późno postanowił poszukać wzmocnień.
Śląsk rozegrał wiosną tylko jeden mecz, a we wrocławskich szeregach już widać pewną nerwowość. Napastnik Marco Paixao krytykuje działaczy za transferową bierność, a klub nagle zaczął masowo testować piłkarzy - jakby był w środku okresu przygotowawczego.
Portal analizuje sytuację, w jakiej znaleźli się brązowi medaliści poprzedniego sezonu.
Problem w tym, że teraz drużyna nie ma przed sobą dwóch zagranicznych obozów i serii meczów towarzyskich, w których trener mógłby przetestować graczy i różne warianty taktyczne. Dziś wrocławianie eksperymentują na żywym organizmie, zespole który ma za zadanie awansować do grupy mistrzowskiej i uniknąć w tym sezonie katastrofy. Biorąc pod uwagę, jak dużo czasu na aklimatyzację w zespole potrzebował choćby taki Eric Mouloungui, obecne ruchy Śląska nieco przypominają chaotyczną partyzantkę.
Sport.pl zauważa również, że zespół z Poznania także wystawił sporo młodzieży.
Problem w tym, że słowne ataki Paixao tracą na sile, gdy zauważy się, iż w "Kolejorzu" takie "dzieci" siedziały nie na rezerwie, ale wybiegły w podstawowej jedenastce Lecha. I te poznańskie "dzieci" ograły dojrzałych gwiazdorów Śląska, z Paixao na czele. Przecież Tomasz Kędziora i Karol Linetty mają po 19 lat, a wpuszczony w samej końcówce Dawid Kownacki zaledwie 16!
Czy wreszcie Śląsk potrzebuje wzmocnień, czy tego, by piłkarze grający obecnie w zespole spisywali się na miarę swoich możliwości? - kończy portal.
W Fakcie znajdziemy rozmowę z Przemysławem Kaźmierczakiem, którego czeka kilka spotkań przerwy z powodu kontuzji.
- Dopóki mam ważną umowę, chcę dać tej drużynie, jak najwięcej. Do konkretnych rozmów nie zasiedliśmy, bo przed nami jeszcze szesnaście meczów w obecnym sezonie. (...) Flavio Paixao i Tom Hateley to nasze wzmocnienia. W meczach sparingowych pokazali się także młodzi zawodnicy. Dobrze wypadli Kamil Dankowski, Patryk Misik, Paweł Uliczny i nieco starszy Paweł Zieliński. Szkoda tylko tych kontuzji, które dopadły kilku graczy. Mowa tu przede wszystkim o Tomku Hołocie.