Levy: Jesteśmy pod presją
Zapis konferencji prasowej z udziałem trenera Śląska Wrocław, Stanislava Levego. - Oczekuje nas przeciwnik, którzy gra w ostatnim czasie dobrze, bardzo zdyscyplinowanie, robi punkty. My po tej – moim zdaniem – nieszczęśliwej przegranej z Lechem jesteśmy pod presją. Musimy zrobić wszystko, by wynik był lepszy niż w Poznaniu. Nasza sytuacja personalna nadal nie jest nadal optymalna. Ale wierzę, że wyciągniemy wnioski z tych błędów, które zrobiliśmy w pierwszym meczu i że to spotkanie uda nam się zagrać lepiej i skończyć z korzystniejszym rezultatem.
Jak poważne są urazy Dalibora Stevanovicia i Przemysława Kaźmierczaka?
Dado będzie na pewno do gry w niedzielę. Dziś z nami normalnie trenował. To była drobna sprawa, wczoraj nie chcieliśmy podejmować żadnego ryzyka. Z nim nie ma problemu. Informacji o Przemku oczekuję dopiero teraz. Miał być dzisiaj u lekarza. Ja przed 5 minutami wróciłem z zajęć.
Pytanie jak co tydzień: czy coś się wyjaśniło z Flavio?
Jak co tydzień mam identyczną odpowiedź, że robimy wszystko, aby mógł grać. Jednak nie mam pozytywnych wieści.
Jeśli dostanie certyfikat, jest gotowy, żeby wystąpić od pierwszej minuty?
On cały czas w okresie przygotowawczym był z nami, trenował, grał w sparingach. Jeśli chodzi o stronę kondycyjną, nie ma żadnych przeciwwskazań.
A inni testowani zawodnicy?
Czas jest naprawdę krótki. Lukaš Droppa przechodzi testy medyczne. Z Juanitem Calahorrą nie jesteśmy jeszcze kompletnie dogadani. Przy nim jest jeszcze duży znak zapytania. To nie jest teraz w moich rękach. Jeżeli oni dostaną swój certyfikat, będziemy ich brać pod uwagę, ale dzisiaj mamy piątek i nie będzie proste zdążyć do niedzieli.
Jak Pan oceni Mateusza Machaja?
Jestem przekonany, że nam może dać dużo możliwości w ofensywie. To zawodnik, który może grać na wielu pozycjach. Takiego szukaliśmy. Jeżeli będzie zdrowy, to wierzę, że stworzy tę potrzebną konkurencję.
Jak wygląda murawa na Stadionie Miejskim?
Mamy jakieś łatwiejsze pytanie? To jest dramat. Muszę powiedzieć, jak ją dzisiaj zobaczyłem... (długa przerwa). Jak powiem, że to jest katastrofa, będzie to wyglądało jak wymówka. To boiska po prostu nie jest przygotowane do gry w piłkę.
Czy jeszcze jacyś piłkarze będą w przyszłym tygodniu przyjeżdżać na testy?
Jasne jest, że musieliśmy na tę sytuację w pomocy i defensywie zareagować. Nic się nie zmieniło w kwestii tego, że brakuje nam jeszcze zawodników do konkurencji w ofensywie.
Czyli dołącza się Pan do apelu Marco Paixao?
Nie słyszałem, co on mówił, ale ja też powtarzam, że brakuje nam konkurencji na kilku pozycjach. Tu się nic nie zmieniło. Ja wierzę w to, że do końca okienka transferowego uda nam się ją zwiększyć i że nowi gracze będą dla nas wzmocnieniem.
Bierze Pan pod uwagę, że po ewentualnej porażce straci Pan pracę?
Ja się koncentruję na Śląsku, aby wyniki były lepsze. Nic innego mnie nie interesuje.
Nasz niedzielny rywal leży nam?
Ja mam informacje od moich asystentów, którzy naprawdę znają Ruch Chorzów i z nich wynika, że ten przeciwnik Śląskowi nie leży.
Ale nie przegraliśmy z nim od wielu lat.
My ostatnich meczów z nimi też nie wygraliśmy. W naszej sytuacji my musimy zrobić wszystko, żeby ta negatywna seria się skończyła.
Nie myślał Pan o zmianie taktyki, żeby nie grać dwoma defensywnymi pomocnikami?
Nasza gra w żadnym przypadku nie jest defensywna. To prawda, że gramy dwoma defensywnymi pomocnikami, ale ja oczekuję od bocznych obrońców i pomocników dużo zaangażowania w ofensywie. My dużo faz w meczu gramy trzema napastnikami, Sylwkiem Patejukiem, wcześniej byli to Ćwielong, Sobota, może będzie Flavio. Ten system może wyglądać tak, że mamy trzech atakujących plus ofensywnego środkowego pomocnika.