Pawłowski: chcę powtórzyć swoje sukcesy z drużyną

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska): Bardzo mi miło. Wiele tu znajomych twarzy, z którymi już wypiłem niejedną kawę. Bardzo chciałbym podziękować władzom miasta i zarządowi klubu, którzy w dość krótkim czasie po ostatnim meczu zaproponowali mi prowadzenie pierwszego zespołu. Jestem ogromnie dumny, że mogę pracować w takim klubie jak Śląsk Wrocław. W klubie z wielkimi tradycjami, posiadającym wspaniałych kibiców, z którym przeżyłem piękne chwile: mistrzostwo Polski, Puchar Polski, piękne bramki w europejskich pucharach. Moim marzeniem jest powtórzenie tego z drużyną. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie sporo pracy.
Przedstawianie nowego trenera to fajna kurtuazyjna wizyta, ale już dzisiaj wieczorem spotykam się ze wszystkimi ludźmi pracującymi przy drużynie. Zaczynamy operację Cracovia. Jutro są dwa treningi. Każdy dzień będę chciał wykorzystać, żeby jak najlepiej poznać chłopców. Wszyscy się zastanawiamy nad szansą awansu do czołowej ósemki. Chciałbym zdjąć ciężar i skupić się na najbliższym meczu. Bardzo dobrze by było, żebyśmy ten mecz wygrali, wtedy chłopcy na pewno odzyskają wiarę w siebie i ta gra będzie o wiele lepsza.
Dwa mecze obejrzałem w telewizji, z Lechem Poznań i Ruchem Chorzów. Jest dużo nerwowości. Nowoczesna piłka nożna polega na tym, żeby długo się utrzymywać przy piłce. Niektórzy zawodnicy za mało biegają, gra jest zbyt statyczna, musi być większa płynność. Chcę cały wieczór poświęcić na rozmowy ze sztabem szkoleniowym. Pomiędzy treningami będzie można porozmawiać z zawodnikami, wszystkich wysłuchać i dowiedzieć się, co myślą.
Czy trener liczył na to, że po dwóch nieudanych podejściach, kiedy wybrano kogoś innego, zasiądzie tutaj i wróci do roli trenera Śląska?
Tadeusz Pawłowski: Naturalnie, ja całe życie pracowałem w piłce i jako trener. Miałem kontakt z klubem, w wolnych chwilach, kiedy przyjeżdżałem, prowadziliśmy różne dyskusje i mieliśmy różne pomysły na Śląsk. Te marzenia coraz trudniej zrealizować, jak się jest coraz rzadziej w Polsce i ludzie mogą o tobie zapomnieć. Wiele osób przedstawia mnie jako osobę, która pracuje tylko z dziećmi. Chciałbym wyjaśnić, że w Polsce jest tak, że jutro mógłbym założyć Akademię Pawłowski. W Austrii status nadaje Austriacki Związek Piłki Nożnej, jest tylko 11 ekskluzywnych akademii piłkarskich. Całe życie pracowałem w piłce seniorskiej. To jest poważna praca, która jest kontrolowana przez związek piłki nożnej. Co miesiąc pisze się raport o tym, co się robi i chce zrobić.
Oglądał Pan dwa mecze Śląska w tym roku. Czy to przypadek, że akurat udało się obejrzeć, czy czuł Pan, że może niedługo być potrzebny?
Mam Canal+ w domu. Jeśli mogę, to oglądam każdy mecz Śląska. Do wczoraj miałem, bardzo dobrą i stabilną pracę. Nie dzwoniłem do pana prezesa i nie prosiłem o angaż. Mecze Śląska zawsze próbowałem oglądać w całości.
Mówił Pan, że chciałby porozmawiać ze sztabem. Czy możliwe będzie spotkanie z poprzednikiem?
Nie myślałem o tym, bo nawet nie wiem czy jest we Wrocławiu. Jestem człowiekiem bardzo kontaktowym. Wysłucham każdego, ale mam swoje zdanie. Jeśli Pan Levy będzie chciał, z chęcią porozmawiam. Jeśli jednak miałbym powielać jego sposób obchodzenia się z drużyną, to niepotrzebna byłaby zmiana trenera.
Czy z perspektywy czasu nie żałuje Pan, że nie dostał szansy zaraz po zakończeniu rundy jesiennej, że nowy trener nie przepracował przerwy zimowej z drużyną ?
Paweł Żelem (prezes Śląska): Jak wiecie weszliśmy do zarządu pod koniec listopada. To był zbyt krótki czas, żeby oceniać pracę trenera Levego. Nie chodzi tylko o zajęcia, ale również o podejście i zarządzanie pierwszą drużyną. Z tego powodu miał swobodę prowadzenia zespołu. Nastąpiło jakieś przesilenie, doszliśmy do wniosku, że nie ma na co czekać.
Marek Drabczyk (wiceprezes Śląska): My na przełomie roku pożegnaliśmy się z dyrektorem sportowym. Cała akcja oparta była nie tylko o trenera, ale o cały sztab szkoleniowy i w pewien intensywny sposób analizowaliśmy grę. Mocno byliśmy zaangażowani w część transferową, oczywiście nie w sposób merytoryczny, bo nie jesteśmy trenerami.
Czy ma Pan już plan na Cracovię w głowie? Gra w defensywie i nadzieje, że coś się czy ofensywa?
Tadeusz Pawłowski: Naturalnie mam ułożony plan, ale muszę poczekać do rozmów ze sztabem szkoleniowym, porozmawiać z zawodnikami i zobaczyć ich na treningu. Byłem zawodnikiem, umiem ich ocenić. Nie skupiałbym się na Cracovii, musimy wykorzystać własne dobre strony. Jeśli piłkarze będą grać na swoich pozycjach i wzniosą się na swój bliski najwyższy poziom to wynik dla nas będzie korzystny.
Czy Ci czterej zawodnicy są już uprawnieni do gry w Ekstraklasie?
Paweł Żelem: Myślę, że o tej porze cała czwórka jest potwierdzona. Rano mieliśmy potwierdzenie o Picha i Machaja. Hiszpana tak samo. Na pewno zabawa była z Lukasem Droppą, w Czechach jego piłkarski dowód osobisty musiał trafić do federacji. Dzisiaj to miało zostać załatwione. Powinni być do dyspozycji na niedzielny mecz.