Prasówka: Charyzma trenera kontra grupa imprezowa
Tadeusz Pawłowski. Dobry kandydat czy zły, uda mu się czy nie, czy odmieni oblicze Śląska – zastanawiają się wszystkie media. Wiele może zależeć też od nowych graczy, szczególnie od Roberta Picha oraz Flavio Paixao, na którego certyfikat klub wciąż czeka.
Ludzie piłki zastanawiają się, jaki będzie nowy trener wrocławian.
Waldemar Prusik mówi wywiadzie dla Przeglądu Sportowego:
Jednego jestem pewien: on uratuje ekstraklasę dla Wrocławia. Stanislav Levy się pogubił i zmiana była potrzebna. Ja już zresztą pod koniec jesieni zwracałem uwagę, że coś niedobrego dzieję się z drużyną i trzeba coś zrobić. Inna sprawa, że ta reakcja nastąpiła w złym momencie, zbyt późno.
Dobrze znam Tadka, bo w latach 80. graliśmy razem w Śląsku. Wiem, jaki ma charakter. Dlatego jestem przekonany, że zapanuje nad szatnią, a to w tej chwili najważniejsze. Nie będzie to typowy zamordyzm, on spróbuje się dogadać z piłkarzami, złapać z nimi kontakt. Zawodnicy znowu muszą jeden za drugiego umierać na boisku, a ostatnio tego nie widziałem.
Andrzej Iwan pisze w Fakcie, że jest bardziej sceptycznie nastawiony.
We Wrocławiu powinni raczej pomyśleć o doświadczonym szkoleniowcu, który wyciągnąłby ten zespół z dna. Jedyny argument przemawiający za podpisaniem umowy z Pawłowskim to oszczędności. Tadek to jedna z tych osób, które dałyby się pokroić za Śląsk, więc pewnie zadowolił się niskimi zarobkami. (...)
A zadanie, jakie czeka Pawłowskiego, jest cholernie trudne. Nie jest wielką tajemnicą, że we Wrocławiu są zaległości płacowe wobec piłkarzy. Wtedy w szatni potrzebny jest trener, który wbije swoim zawodnikom do głowy, że sprawy ekonomiczne trzeba oddzielić od tego, co dzieje się na boisku. Ta sztuka udała się na przykład Adamowi Nawałce w Górniku, ale wątpię, żeby udała się Pawłowskiemu w Śląsku. To nie ten charakter.
Grzegorz Mielcarski ripostuje w Gazecie Wyborczej:
Wyniki Pawłowskiego będą zależeć od włożonej pracy i tego, jak przekona do swojej wizji piłkarzy, a nie od tego, czy jest znany czy nie. Przypominam, że Jan Kocian też właściwie był w Polsce anonimowy, a mimo to zrobił z Ruchu rewelację ekstraklasy.
Podobnego zdania jest FanŚląsk.
Ryszard Tarasiewicz też przychodził do Polski jako trener grup młodzieżowych we Francji. Większość ludzi się bała co z tego będzie, a jednak było dobrze. Raz na wozie raz pod wozem, ale to Tarasiewicz ze swoim sztabem szkoleniowym dźwignął klub do góry z trzecioligowej szarzyzny. Czuję, że „Paweł” będzie takim samym „nikomu nie znanym” trenerem z Austrii, który stanie się cenionym w naszym kraju fachowcem.
***
Gazeta Wyborcza twierdzi, że nowy szkoleniowiec będzie się musiał zmierzyć z innym problemem.
Zanim Tadeusz Pawłowski poprowadzi Śląsk do ligowych zwycięstw nad rywalami, najpierw musi wygrać pojedynek w szatni swojego zespołu. Przywrócić właściwą hierarchię w drużynie - gdzie rządzić powinien charyzmatyczny trener, a nie piłkarze z "grupy imprezowej" (...)
Osoby zbliżone do drużyny i klubu przekonują, że Levy utracił władzę nad szatnią, gdzie zaczęła rządzić "grupa imprezowa". W jej skład ma wchodzić czterech, pięciu doświadczonych polskich piłkarzy, którzy zbyt często imprezują, a mniej przykładają się do treningów i gry. Dodawano też, że podczas obozu przygotowawczego do sezonu bezradny Levy narzekał, iż jeden z czołowych piłkarzy przyjechał po urlopie z ośmiokilogramową nadwagą.
***
Nowy szkoleniowiec WKS-u wierzy w swoje umiejętności. Oto, co powiedział w PS:
Jestem dobrze przygotowany merytorycznie, mocny psychicznie i gotowy na wyzwanie, jakie mnie czeka we Wrocławiu. Tym zespołem trzeba wstrząsnąć i uważam, że wiem jak to zrobić. Sytuacja nie jest łatwa. Musimy wyselekcjonować jedenastkę i postawić na konkretnych piłkarzy. Mam wrażenie, że w drużynie było za dużo zmian. Nie można co mecz szukać optymalnego ustawienia.
Wiem, że wielu piłkarzom w czerwcu wygasają kontrakty, ale jeśli ktoś myśli, że może z tego powodu liczyć na taryfę ulgową, to nie ten adres. Wychowałem się na niemieckiej szkole trenerskiej. Nie będę nikogo „kasował” w imię tego, że zaraz skończy mu się umowa, ale w zamian oczekuję poważnego podejścia do pracy.
***
Ciekawe zdarzenie opisuje Fakt.
W czwartek miało się odbyć pożegnanie Stanislava Levego (56 l.) z piłkarzami Śląska. Nie doszło do tego. Zwolniony czeski trener wprawdzie stawił się w klubie i pozałatwiał z działaczami wszystkie formalności, ale zrobił to w czasie, gdy drużyna trenowała pod okiem nowego szkoleniowca Tadeusza Pawłowskiego (61 l.).
– Nie chcę nic mówić na temat piłkarzy. Wyjechałem już z Wrocławia i obecnie jestem w Pradze – powiedział nam przez telefon Czech, a... po chwili spacerem dotarł przed siedzibę klubu. (…) Levy spotkał się tylko z Mariuszem Pawelcem (27 l.), który nie uczestniczył w treningu.
***
Przegląd opisuje nowego zawodnika WKS-u, Słowaka Roberta Picha.
Wysportowany nabytek Śląska ma tak niski poziom tkanki tłuszczowej, że lekarze zachęcali go do jedzenia czekolady. Ma zaledwie 4,4% tkanki tłuszczowej i mięśnie jak Cristiano Ronaldo, nie jak piłkarz z polskiej ligi.
– Wygląda jak atleta i dzięki temu robi różnicę na boisku. U mnie zawsze był w czołówce najszybszych piłkarzy. Nie chodzi mi o jednostajny bieg na 30-40 metrów, tylko o realia boiskowe. On na tych silnie zbudowanych nogach na krótkim dystansie ma z piłką przyspieszenie jak pchła. Urywa się i natychmiast strzela. Dla Śląska to będzie duże wzmocnienie – ocenia Pavel Hapal, były trener MŠK Žilina, za którego rządów Pich został kupiony z Dukli Bańska Bystrzyca.
***
Polska Agencja Prasowa relacjonuje kwestię pozyskania drugiego z portugalskich bliźniaków.
Flavio Paixao cały czas nie może być zatwierdzony do gry, ale sytuacja ta ma się zmienić w tym tygodniu. Do 27 lutego jego poprzedni klub Traktor Sazi miał przesłać do FIFA dokumenty świadczące, że zawodnik nie może przed czerwcem rozwiązać z Irańczykami umowy.
Włodarze Śląska, którzy bacznie śledzą całą sprawę, zdradzili, że takich papierów Traktor do dzisiaj nie przesłał, co daje duże szanse, że Paixao jeszcze przed spotkaniem z Cracovią zostanie zatwierdzony do gry we wrocławskim zespole.
***
W Super Expressie znajdziemy natomiast wywiad z Marco, który mówi o zwolnionym trenerze.
Bardzo go ceniłem i lubiłem, to on sprowadził mnie do Śląska. Wprawdzie przegraliśmy dwa ostatnie mecze, ale klub w ostatnich dniach sprowadził czterech nowych zawodników, więc w najbliższych spotkaniach Levemu łatwiej byłoby o punkty.
O nowym szkoleniowcu:
Pobiję rekord naszego trenera, a jego będzie to cieszyło, bo moje gole pomogą mu w zdobywaniu punktów. Czyli nie może być na mnie zły.
O swoim bracie:
Za niego daję sobie rękę uciąć, on bardzo podniesie nasz poziom.
Oraz... narzeczonej:
Przyjechała do Polski, była na ostatnim meczu. W tym tygodniu zaczyna studia we Wrocławiu na kierunku dziennikarstwo i komunikacja. Kto wie, może kiedyś zrobi ze mną wywiad?