Prasówka: Mila bezdyskusyjnie stłamszony
Media szeroko komentują występ wrocławskich piłkarzy w Krakowie. Mnóstwo pochwał otrzymał trener Tadeusz Pawłowski. Na drugim planie znalazła się sprawa Sebastiana Mili – dotychczasowy kapitan Śląska został przez nowego szkoleniowca odsunięty na boczny tor.
Piłkarsko wrocławianie wcale nie wyglądali dużo lepiej niż w poprzednich spotkaniach.
Boczni obrońcy, jak i boczni pomocnicy grali wężej niż wcześniej, schodząc do środka zarówno pomagając w odbiorze i rozegraniu. Przynajmniej w teorii. (..) Również w teorii Śląsk miał budować ataki cierpliwie - od bramkarza i ofensywnie grających bocznych obrońców. Wychodziło to przeciętnie, szczególnie gdy piłkę miał prawy defensor Krzysztof Ostrowski. Ten zawody rozgrywał koszmarne - tak w destrukcji, jak i w ofensywie – pisze portal Sport.pl.
Prawda jest taka, że w pierwszej połowie Śląsk Pawłowskiego wyglądał bardzo słabo. Gdyby w Cracovii grał w ataku zawodnik lepszy od Stebleckiego, gospodarze powinni prowadzić. Inaczej niż w ostatnich meczach Śląsk grał bezbarwnie, ale prowadził. I miał szczęście.
A oprócz szczęścia także wolę walki i bramkarza – zauważa FanŚląsk.
Początkowo wydawało się, że w zespole niewiele się zmieniło. Ale z czasem obserwatorzy zaczęli przecierać oczy ze zdumienia. A w drugiej połowie Śląsk zagrał z taką agresją, że przeszedł sam siebie. Co nie zmienia faktu, że mecz wygrał po raz pierwszy od dłuższego czasu Kelemen.
Zgadza się z tą opinią Sport.pl
To, co należy zapisać na plus wrocławian, to determinacja, skuteczność i kilka poprawek taktycznych: spokojne przerzuty (po dwóch z nich padła jedyna bramka), a także wygrywanie tzw. drugich piłek.
Według tego portalu do poprawy pozostaje atak:
WKS grał agresywnie, a sporo przechwytów w środku pola mieli Tom Hateley i Dalibor Stevanović. Brakowało jednak pomysłów na ofensywę. Machaj widoczny był może przez pierwszy kwadrans, potem - z minuty na minutę - gasł. Paixao nie miał wsparcia, chociaż jako kapitan brał dużo gry na siebie.
Gazeta Wrocławska dobrze ocenia tych, którzy w krakowskim pojedynku wystąpili po raz pierwszy.
To był mecz debiutów, i to debiutów całkiem udanych. (...) W swoim drugim podejściu do WKS-u w roli szkoleniowca debiutował na ławce trenerskiej Tadeusz Pawłowski, a kapitana - Marco Paixao. W ekipie gości debiutowali też nowi zawodnicy: Mateusz Machaj i Robert Pich od pierwszych minut oraz wprowadzony w drugiej połowie Czech Lukas Droppa. Wreszcie, swój pierwszy mecz w ekstraklasie prowadził sędzia Mariusz Złotek ze Stalowej Woli i uczciwie trzeba przyznać, że spisał się bardzo dobrze.
Poprawa atmosfery wokół drużyny wpłynie pozytywnie również na przygotowania do kolejnych meczów, ale do tego trzeba dorzucić jeszcze nieco jakości – pisze Sport.pl.
Wygrana Śląska jest niezwykle ważna, bo nareszcie daje chociaż trochę spokoju. Pawłowski w kilka dni pozbierał drużynę na tyle, że ta - chociaż nie ustrzegła się błędów - realizowała taktyczny plan i zwyciężyła zasłużenie. Nowy trener łatwo przecież nie miał. Dostał w spadku kilku nowych zawodników, których nie widział w meczu, a jedynie w treningach. (...) Śląsk na zmianę trenera zareagował pozytywnie, ale sam optymizm za tydzień może nie wystarczyć, bo do Wrocławia przyjeżdża Legia.
***
Super Ekspress podkreśla wagę roszad przeprowadzonych w drużynie.
Nowy szkoleniowiec Śląska przeprowadził małą rewolucję. Najważniejszą zmianą było odebranie kapitańskiej opaski Sebastianowi Mili, z którym klubowi coraz mniej po drodze. Pawłowski przed meczem powiedział wprost: - Sebastian ma sześć kilo nadwagi. O tkance tłuszczowej nie chcę mówić - wypalił były legendarny napastnik Śląska.
FanŚląsk zauważa inny problem wrocławskiego pomocnika.
Mila został stłamszony przez nowego szkoleniowca w sposób bezdyskusyjny. Wyleciał jako kapitan, na dodatek ujawnienie tłuszczowego problemu zawodnika Śląska całej piłkarskiej opinii publicznej ukazuje go jako osobę nieprofesjonalną. To, że piłkarz ma parę kilo nadwagi dyskwalifikuje go nie tylko u kibiców, ale u tych, którzy być może kiedyś mieliby go zatrudnić. Piłkarze to ludzie, którzy zarabiają niemałe pieniądze. W teorii powinni to szanować.
Pawłowski kilkoma pociągnięciami rozbił układ trzymający dotychczas szatnię, pokazał kto rządzi. Mało tego, osiągnął to przeciągając na swoją stronę całą opinię publiczną. Nawet tych, którzy początkowo go opluwali.
Sport.pl dodaje, że nowy szkoleniowiec był do całej sytuacji świetnie przygotowany.
Pawłowski rozpoczął mocno, bo uderzył w dotychczasową hierarchię w drużynie. Trener niemal natychmiast zmienił kapitana i radę zespołu. Poza tym bez ogródek skrytykował dotychczasowego lidera Sebastiana Milę za sześć kilo nadwagi. Kto tego faktu nie docenia, niech zważy, że Mila był przywódcą Śląska podczas wszystkich jego najważniejszych sukcesów, gdy był zdrów, to od niego ustalanie jedenastki zaczynali trenerzy Ryszard Tarasiewicz, Orest Lenczyk i Stanislav Levy. Niemal żaden z nich swojego kluczowego rozgrywającego otwarcie nie krytykował. (...)
Pawłowski jednoznacznie dał raczej do zrozumienia, że u niego miejsca za zasługi nikt mieć nie będzie, że nawet tak ważni i doświadczeni gracze muszą sportowo się prowadzić i być w formie. (...) W przeciwieństwie do innych trenerów, pracę w Śląsku podjął już z pewną wiedzą na temat zespołu, miał rozeznanie, co dzieje się także w jego wnętrzu. (...) Jako legenda klubu i człowiek interesujący się losami wrocławian, niemal cały czas był na bieżąco z wydarzeniami w drużynie, także tymi, które dla innych szkoleniowców pozostawałyby niedostępne.
***
Przegląd Sportowy informuje, że WKS powoli wychodzi na finansową prosta.
Klub z Wrocławia jest w tej chwili na bieżąco z wypłatami dla piłkarzy. Niemal przez cały 2013 rok Ślązacy balansowali na krawędzi pozwów o zerwanie kontraktów z winy klubu, bo zaległości ciągle wahały się na poziomie jednego - dwóch miesięcy.
Śląsk spłacił także całość czteromilionowej pożyczki z MPWiK. Przypomnijmy, że do końca grudnia na konto wodociągów wpłynęło około 1,5 miliona. Pozostałą sumę – 2,5 miliona plus odsetki – klub miał spłacić w pierwszym kwartale 2014 roku i już to zrobił.
Wciąż do uregulowania pozostaje sprawa kilkudziesięciu premii meczowych za spotkania ligowe i w europejskich pucharach.