Prasówka: Jeden Pawłowski pracuje, drugi ma wakacje
Tadeusz Pawłowski mówi o swoich pierwszych decyzjach w Śląsku, meczu z Legią i ambicjach na przyszłość. Janusz Kudyba i Romuald Kujawa oceniają, kto wygra derby. A Wojciech Pawłowski nie zagrał poważnego meczu od prawie dwóch lat.
Tadeusz Pawłowski w długim wywiadzie dla Weszło opowiada o:
- meczu z Legią
Chciałem, by Śląsk porwał swoją grą i zaangażowaniem. To nam się udało, a przy tym osiągnęliśmy korzystny wynik. Mecz mógł jednak się potoczyć w różne strony. Legia nie wykorzystała doskonałych okazji, a strzeliła nam gola z sytuacji najprostszej do przewidzenia - z rzutu z autu, gdzie role mieliśmy dokładnie przypisane. Zabrakło ataku na piłkę, bo zawodnik w polu karnym nie może mieć czasu na obrót.
(...) jeżeli będziemy grali tak jak z Legią, to punkty same będą przychodzić. Gdybyśmy w niedzielę zagrali z przeciętniakiem, to zwyciężylibyśmy wysoko.
(...) Cała drużyna zagrała dobry mecz, nie rozdrabniajmy się.
- szansach na uratowanie sezonu
Jasne - trenera rozlicza się z punktów. To nie szkolenie młodzieży, gdzie liczy się rozwój. Pociąg do pierwszej ósemki odjechał nam jednak daleko i trzeba zacząć myśleć realnie. Realne cele dają motywację, a nierealne frustrację. (...)
Wie pan, mnie cieszy, że po tych dwóch meczach odżył cały klub. Wszyscy widzą, że można wygrywać. Teraz potrzebujemy jednak takiej konkretnej serii, np. pięciu meczów bez porażki. (...)
Bądźmy realistami i nie wciskajmy ludziom kitu. Wszystko musi się ułożyć na naszą korzyść. Nie wystarczą nasze zwycięstwa - za wiele drużyn liczy się w walce o grupę mistrzowską.
- rozbieraniu się na konferencjach prasowych
Różnie ludzie to ocenili, ale czego mam się wstydzić? Wyrosłem we Wrocławiu, byłem kibicem Śląska i miałem przebierać się poza salą? Na basenie chodzimy w slipach, jesteśmy dorosłymi ludźmi... Może gdybym miał brzuch, to bym się wstydził, ale jestem dobrze zbudowany, pokazałem klatę... Fajna, spontaniczna akcja
- zmianie kapitana
Kapitanem musi być silny facet budujący wokół siebie zespół. Marco ma taki charakter. Jest młody, impulsywny, ma w sobie życie... To się sprawdziło. Samo zachowanie zespołu na boisku to potwierdza.
- skautingu
Najpierw zawodnika obejrzy Becella, potem drugi trener, a na końcu ja, by propozycję zaakceptować lub zanegować. Chcemy poprawić jakość pracy sztabu. Nasza dewiza - jak najprościej, ale dobrze jakościowo.
- szkoleniu młodzieży
Najpierw trzeba byłoby porozmawiać z miastem, żeby stworzyć bazę. Wiem, że akademia już funkcjonuje, ale Wrocław to duże miasto, chłopcy są rozrzuceni i bez pomocy PZPN-u oraz ministerstwa oświaty ciężko będzie wprowadzić profesjonalizm. Od czego jeszcze bym zaczął? Od stworzenia planu rozwoju piłkarza np. pod tytułem „od orlika do reprezentanta“. Filozofia szkolenia od najmłodszych lat. Chcemy wzorować się na niemieckim szkoleniu, ale tamtejsze kluby mają po 15 boisk treningowych, a u nas ciężko o dwa.
***
Gazeta Wrocławska przed derbami przepytuje piłkarzy, którzy grali w obu klubach.
- Myślę że oba zespoły dysponują podobnym potencjałem kadrowym. Przede wszystkim Śląsk i Zagłębie odbudowały się po fatalnej poprzedniej rundzie - mówi Janusz Kudyba, w przeszłości napastnik obu zespołów.
Jeśli chodzi o Śląsk, to widać, że odkąd stery przejął trener Pawłowski, drużynie zaczęło iść lepiej. Byłem na ostatnim meczu z Legią i bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie Flavio Paixao, który wyróżniał się nie tylko wyszkoleniem technicznym, ale też zaangażowaniem.
- Moim zdaniem faworytem derbów są piłkarze Zagłębia. Przede wszystkim potrzebują tych punktów o wiele bardziej niż Śląsk i są na fali – twierdzi Romuald Kujawa, były piłkarz Śląska i Zagłębia.
Śląsk zagrał ostatnio świetne zawody przeciwko Legii Warszawa na własnym stadionie, ale myślę, że na wyjeździe nie będą w stanie zagrać tak dobrze. Poza tym był to dopiero ich pierwszy dobry mecz w tej rundzie. Do klubu trafiło kilku ciekawych zawodników, choć zdecydowanie największe wrażenie robi na mnie Flavio Paixao. Z powodów okołosportowych na razie zagrał tylko w meczu z Legią, ale widać, że świetnie rozumie się ze swoim bratem i razem mogą stworzyć zabójczy duet.
Nie wolno zapominać także o Marianie Kelemenie, który wybronił Śląskowi ten punkt.
***
Przegląd Sportowy zwraca uwagę na kłopoty WKS-u z grą w tyłach.
Śląsk pod kierownictwem Tadeusza Pawłowskiego wyraźnie odżył, ale trener po dwóch meczach już wie, że ma problem z tyłu: szwankuje gra obrońców i defensywnych pomocników, zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej.
- Przy tych „wiatrakach”, jakie ma w Zagłębiu Lenczyk, Śląsk będzie miał problem – przewiduje były trener lubinian Czesław Michniewicz. – Śląsk ma jakość z przodu, szczególnie po dojściu drugiego Paixao, ale obrona jest tragiczna. Marian Kelemen któregoś dnia może nie być w takiej formie jak ostatnio – wtóruje mu były obrońca Zagłębia i Śląska Romuald Kujawa.
**
Super Express pytał Janusza Sybisa między innymi o odsuniętego kapitana zespołu.
Sebastian niejeden mecz wygrał dla Śląska i jeszcze niejeden wygra, ale taka lekcja pokory mu się przyda. Przyszło paru nowych chłopaków, konkurencja w zespole jest większa, na pozycji Mili może grać Flavio Paixao i dobrze, że były kapitan dostał sygnał, że nie ma ludzi niezastąpionych, świętych krów. Jeśli chce grać, musi się wziąć do roboty. (...)
***
Gazeta Wrocławska opisuje sytuację drugiego bramkarza WKS-u.
Wojciech Pawłowski wpadł z deszczu pod rynnę: do Wrocławia przychodził, by wreszcie grać, ale znów siedzi na ławce, bo w formie jest Marian Kelemen. We Wrocławiu cieszą się wszyscy. No, prawie wszyscy, bo nie do śmiechu jest Wojciechowi Pawłowskiemu, który co prawda po meczu z Legią zachował się z klasą i pogratulował Słowakowi kapitalnego występu, ale sam chciałby grać. Póki co - przy takiej postawie "SuperMariana" - nie ma na to najmniejszych szans.
Z kolei portal Weszlo obliczył, że wychowanek Bałtyku Koszalin nie zagrał ani razu od 689 dni.
Do Polski miał wrócić dopiero na emeryturę, ale życie tak brutalnie zweryfikowało jego plany, że nie pozostało mu nic innego jak tylko spuścić głowę i przyjechać ratować karierę do naszej przaśnej ligi. (...) Będący jeszcze nie tak dawno na aucie Marian Kelemen gra ostatnio jak solidny ligowiec na pół roku przed końcem kontraktu. Fenomenalnie. (...)
A licznik bije. Na razie stanął na 689 dniach bez poważnego grania. Prawie dwa lata... 22 kwietnia 2012 roku, 1:1 ze Śląskiem Wrocław. Czy ktoś to jeszcze w ogóle pamięta?