Pawłowski: Liczę do przodu
Zapis konferencji prasowej przed niedzielnym meczem z Górnikiem Zabrze z udziałem trenera Śląska, Tadeusza Pawłowskiego.
Ma Pan swój wzór zarządzania zasobem ludzkim, sposoby motywacji?
W niemieckiej piłce jest to od dawna stosowane, ten tak zwany team building. Pamiętam, że różni trenerzy różnie to interpretowali. Już za trenera Dauma w Leverkusen, a było to chyba z 20 lat temu, zawodnicy chodzili po rozżarzonym węglu czy po szkle, były organizowane nawet kursy tańca dla żon i zawodników. Tu repertuar jest bardzo duży. Zobaczyłem, że mamy wielu zawodników z innych krajów, ta komunikacja nie była taka, jak sobie wyobrażałem. Żeby oni poczuli się tutaj dobrze, że są doceniani, respektowani, to takie dodatkowe zajęcia były wskazane.
Zresztą dla naszych zawodników też. To nie tylko jest praca na treningu, również umiejętność szukania jakichś wspólnych tematów poza nim. Uważam, że mi się to udało. Ciekawą rzeczą jest, że prawie wszyscy się zapisali na angielski czy polski. Nie tylko piłkarze z zagranicy chodzą na nasz język, ale prawie wszyscy zaczęli się uczyć angielskiego. W związku z tym wczoraj tylko 5 zawodników było w Wołowie w Zakładzie Karnym, bo część miała zajęcia językowe. Chciałbym zapowiedzieć, że w przyszłym tygodniu weźmiemy udział w treningu Akademii Piłkarskiej Śląska Wrocław. Będziemy pomału nawiązywać kontakt z tymi piłkarzami. W dwie strony, żeby nasi zawodnicy poznali młodych i odwrotnie ci młodsi zobaczyli z bliska na przykład Adama Kokoszkę.
Czyj to był pomysł, żeby uczyć się języków?
Jak ja przyszedłem to już to raczkowało. Były pewne próby, tylko żeśmy to trochę uaktywnili. Na pewno w dużej mierze był to pomysł Łukasza Czajki, który miał tego samego nauczyciela. On nam teraz dużo pomaga w komunikacji z chłopcami anglojęzycznymi. Po prostu pociągnęliśmy temat i zintensyfikowaliśmy go.
Jak idzie odchudzanie Sebastiana Mili i czy jest już do gry?
Sebastian jest w treningu, jest uważam w dobrej formie psychiczno-fizycznej. Nie chciałbym się rozwodzić, bo to długi temat. W skrócie – Sebastian cały tydzień trenował z zespołem i będzie w kadrze na mecz z Górnikiem.
Zmaga się Pan z dziedzictwem trenera Levego i niektórzy zawodnicy nie odpowiadają Pana koncepcji. Jaka może być ich przyszłość?
To jest dość trudne pytanie. Pierwsza rzecz: po moim przyjściu graliśmy 3 bardzo ciężkie mecze. Dwa wyjazdy: derby w Lubinie, Cracovia i mecz z mistrzem Polski. Zagraliśmy je na dobrym poziomie. Ja nie jestem zwolennikiem skakania. Na przykład wystawiliśmy pewien skład w Krakowie, wygraliśmy na wyjeździe, potwierdziliśmy dobrą grą z Legią i teraz nie chciałbym komuś zmieniać pozycji na siłę, szukać, przestawiać.
Jeśli np. Gavish i Adamec nie mają miejsca na swoich pozycjach, to muszą grać na innych. Już mogę powiedzieć, że będzie w obronie jedna zmiana. Dudu jest zawieszony i na jego pozycji nie zagra obcokrajowiec, którego będę musiał na siłę przestawiać. Zagra Zieliński od pierwszej minuty. To jest moja filozofia. Gavish i Adamec jutro zagrają w rezerwach i mają potwierdzić swoją formę, jeśli mają pretensje, że nie grają.
Czy myśli pan o kadrze na przyszły sezon?
Mam pewne plany. Patrzę sobie tak: aktualnie drużyna, która jest na boisku, gra dobrą i widowiskową piłkę. Mateusz Machaj się bardzo dobrze wprowadził. Czyli mamy jednego polskiego zawodnika już więcej, a chciałbym, żeby ich grało więcej. Liczę, że jak Zieliński zagra dobrze, to jego przygoda z pierwszym składem będzie na dłużej. Tu też nic na hurra - jak człowiek słyszy, że ktoś już musi grać – po mału, krok po kroku. Przede wszystkim chłopcy, którzy na to zasłużyli. Nie ma bonusu, że ktoś jest rutynowany albo młody. Jest dobry albo jeszcze musi poczekać.
Takim drugim krokiem będzie w niedzielę Zieliński i zobaczymy, może wprowadzimy więcej zmian. Moją ideologią jest to, że powinno grać jak najwięcej piłkarzy z Polski, a jeżeli będzie grał ktoś z zagranicy, to musi być zdecydowanie lepszy niż nasz chłopak. Tak jest na całym świecie.
Idee jedno, a kadra drużyny to drugie. W derbach zagrało siedmiu obcokrajowców, plus kilku na ławce – jak Pan się przymierza do tej zmiany? Tych klocków nie da się łatwo wymienić.
Przede wszystkim jestem umówiony z prezesem na rozmowę. Wczoraj lub przedwczoraj obradowała rada nadzorcza. Przymierzymy się do nazwisk. Przeanalizujemy, komu się kończą kontrakty. Chciałbym iść w kierunku, który przed chwilą nakreśliłem.
Są dwie drogi – pierwsza: ściągniemy kogoś, kto nas wzmocni od razu, druga – musimy patrzeć kogo mamy w obrębie Wrocławia czy województwa, który może nam w przyszłości pomóc. Musimy iść dwudrogowo. Wzmocnienia, które od razu przyniosą efekty i te, które zaowocują w przyszłości. Ale na pewno w stronę zawodników z Polski.
Jak Paweł Zieliński wygląda na tle innych zawodników? Czy Pan jest zdziwiony, że przez tyle lat grał po niższych ligach?
Gdybyśmy chcieli to pytanie rozszerzyć, musielibyśmy się zapytać, co się działo, jak to wyglądało wcześniej. Bo w tej chwili w pierwszoligowych klubach gra mnóstwo zawodników z Dolnego Śląska. O wszystkim nie powiem ze względu na zasady etyki trenerskiej Nie mówię też o skautingu. Jednak nam przez palce trochę tych zawodników uciekło. Teraz każdy sygnał, każde nazwisko z Dolnego Śląska staramy się obserwować czy naprawdę na poważnie brać. Mamy tu w okolicy dobrych chłopców, tylko przez ostatnie lata zaniedbaliśmy to. Nie wiem, gdzie leżał problem, ja muszę patrzyć do przodu. Ten kierunek chcę obrać.
Nie wierzę, że Pan nie spojrzał w tabelę. Chciałbym, żeby Pan to jakoś skomentował.
Powiem Panu, jaka jest moja filozofia: każdy mecz jest bardzo ważny, każdy punkt jest bardzo ważny. Jeśli podejdziemy jedno, dwa miejsce w górę, ale nie będziemy w pierwszej ósemce, też jest o co grać. By mieć 4 mecze u siebie, 3 na wyjeździe. Ja liczę do przodu, nie jestem głupi.
Sytuacja wyjściowa jest dużo lepsza, jeśli będziemy w górnej połowie drugiej ósemki. Druga rzecz, gramy takie mecze: Górnik, Zawisza, Podbeskidzie, Lechia. Jesteśmy taką drużyną, że przy dobrym układzie, każdy z tych meczów możemy wygrać. Jeśli nam się to uda – to zobaczmy, gdzie możemy być – na ósmym albo dziewiątym miejscu. Musimy zrobić wszystko, żeby zdobyć największą liczbę punktów.
Naturalnie liczy się najbliższy mecz. Dlatego nie chciałbym wybiegać myślami na Zawiszę, bo przed nami mecz z Górnikiem. Różne są przypadki, kontuzje, kartki. Dlatego o innych meczach będziemy myśleli później. W perspektywie naturalnie ja myślę o tym. Bardzo ważny jest każdy punkt, każdy mecz. Wiem o tym, że 4 mecze jesteśmy w stanie wygrać. Ale jak to w polskiej lidze: z każdym można wygrać i z każdym zremisować.