Pojedynek: Socha - Lewczuk

W spotkaniu Śląska Wrocław z Zawiszą Bydgoszcz pod lupę wzięliśmy Tadeusza Sochę i Igora Lewczuka.
Dla obrońcy WKS-u to pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce pod rządami trenera Tadeusza Pawłowskiego i okazja na pozostanie w niej wobec nierównej postawy wszystkich bocznych defensorów zespołu. W poczynaniach obronnych nie można mieć do Sochy większych pretensji. Nie popełnił żadnych rażących błędów, za to wykonał kilka dobrych interwencji. Trudno winić go także za żółtą kartkę, bowiem było to zagranie taktyczne przerywające kontrę wynikającą ze złego podania Stevanovicia. W atakach pozycyjnych Śląska Socha ustawiał się wysoko wyczekując dobrego momentu na włączenie się do akcji. W 16. minucie gry wbiegł w pole karne Kaczmarka, gdzie otrzymał świetne długie podanie. Niestety w kluczowym momencie zabrakło zimnej krwi i dobra interwencja Micaela zakończyła okazję do zdobycia gola. Podobnie wyglądała sytuacja z 31. minuty, wtedy to Lewczuk przeciął podanie wrocławianina i zażegnał niebezpieczeństwo. 10 minut później Socha wykonał dobry rajd po czym odegrał do Marco Paixao. Ten próbował przelobować bramkarza, zabrakło jednak precyzji.
Igor Lewczuk zdecydowanie mniej angażował się w ataki swojej drużyny, był skupiony przede wszystkim na defensywie. Warto nadmienić jednak, że po jednym z rzutów rożnych był bliski pokonania Kelemena, gdy wyskoczył ponad Flavio Paixao i skierował piłkę główką w światło bramki strzeżonej przez Słowaka. Ponadto w 32 minucie po świetnym odbiorze futbolówki popędził z nią przez pół boiska, jednak już w pobliżu linii końcowej zanotował stratę wypychany przez Stevanovicia. W działania obronnych zawodnik Zawiszy prezentował się bardzo dobrze. Jego grę cechowało zdecydowanie, nawet trochę agresji bez strachu o przekroczenie przepisów. Oprócz wcześniej już wymienionej interwencji jeszcze raz ratował swój zespół w drugiej połowie, gdy w ostatniej chwili wybił piłkę lecącą do znajdującego się w świetnej sytuacji (2 metry od bramki) Plaku. Na konto Lewczuka można zapisać błąd, gdy zza pleców wybiegł mu Plaku, ale próba jego strzału głową była niecelna.
