Pawłowski: Gramy dobrą piłkę, nasze mecze są bardzo ciekawe

Zachęcamy do zapoznania się z wypowiedzią trenera Tadeusza Pawłowskiego, który przed meczem z Lechią Gdańsk opowiada m.in. o sytuacji kadrowej, Sebastianie Mili, Juanie Calahorro, traconych bramkach oraz reformie ligi.
Na jakiej pozycji zagra Mila i dlaczego nie będzie to ofensywna pomoc?
Tadeusz Pawłowski: Widzę, że Pan się zna na piłce lepiej niż ja. Założenia były takie, że Mila i Machaj grali w środkowej strefie i to są nasi pomocnicy. Mila grał dobrze na Podbeskidziu na swojej pozycji i myślę, że nie ma sensu szukać mu nowego miejsca. To by było nielogiczne.
Czy odbyła się ostra rozmowa z obrońcami po Podbeskidziu? Bo to co zagrał Calahorro i Dudu ociera się o kryminał.
Nie ma ostrych czy tępych rozmów. Jest analiza meczu, która odbywa się po każdym meczu i naszą filozofią jest, żeby pokazać błędy. Staramy się, żeby było ich jak najmniej. O negatywnych sprawach jest 20%, a o pozytywnych 80%. Powiedzieliśmy jakie błędy popełnił Juan, a jakie Dudu. Przed nami kolejne spotkanie. Zamykamy analizą etap jednego meczu i przygotowujemy się do następnego.
Nie ma Pan wrażenia, że Juan w pewnym momencie psychicznie nie wytrzymał?
Problemem Juana mogło być, że on dawno nie grał. Brakuje mu praktyki. Z drugiej strony po analizie meczu oprócz dwóch, trzech błędów on miał najwięcej odbiorów. Miał wiele pozytywów. Jest zawodnikiem, który zasługuje w przyszłości na to, żeby dalej grać w środku pola.
To jest ostatnia kolejka rundy zasadniczej. Czy nie jest Pan zawiedziony dotychczasową liczbą zwycięstw?
Nie analizuję czy jestem zawiedziony czy w ekstazie. Fakty są takie, że każdy z tych meczów mogliśmy wygrać. Jedno jest pewne – mieliśmy bardzo, bardzo ciężki rozkład jazdy. W sześciu ostatnich meczach mieliśmy 4 wyjazdy. Jeśli chcemy się przyczepić, to się przyczepimy, a jeśli chcemy powiedzieć o czymś pozytywnym, to tak zrobimy. Jak na moje ambicje, to chciałbym mieć więcej punktów, ale uważam, że też nie zawiedliśmy. Przegraliśmy nieszczęśliwie jeden mecz. Nie jest perfect, ale też nie jest źle.
Czy nie uważa Pan, że zgodnie ze swoją filozofią za bardzo skupił się Pan na aspektach ofensywnych?
Pan się nie zna kompletnie na piłce. Bramki nie padały po złej grze w defensywie. Gole, które straciliśmy padały po indywidualnych błędach zawodników. Gra w obronie nie jest zła. Wyeliminować trzeba indywidualne błędy. Tracimy mało bramek.
Czy to, że Śląsk traci mało bramek to efekt tylko indywidualnych błędów, a nie tego, że nie udało się osiągnąć stabilności w obronie?
Na pewno mieliśmy problemy kadrowe. Każdy mecz zagraliśmy w innym ustawieniu. To jest problem dla trenera. Nie można przewidzieć takiej bramki jaką dostaliśmy na Podbeskidziu. Był rzut karny – w takiej samej sytuacji piłkę w rękę dostał piłkarz Zawiszy w Bydgoszczy gdzie rzutu karnego nie było. Stało się.
Jak Pan trener ocenia szanse Śląska w kontekście gry o utrzymanie.
Gramy dobrą piłkę, nasze mecze są bardzo ciekawe. Myślę, że passa tych indywidualnych błędów się skończy i zaczniemy wygrywać. To z kolei da nam dobre miejsce w tabeli. Myślę, że swoją grą jeszcze pokażemy, że stać nas na wysokie zwycięstwo.
Jest 30. kolejka, chciałbym Pana prosić o opinię na temat reformy ligi. Czy ona zdaje egzamin?
Bardzo trudne pytanie. Widzimy to po wynikach, że niektóre drużyny teraz seryjnie przegrywają. One wiedzą, że nie zdobędą mistrzostwa i nie spadną. Po podzieleniu punktów będzie sporo nerwów bo się wszystko spłaszczy w walce o utrzymanie. Będzie walka. Nie oceniam tego obecnie.
Czy widzi Pan plusy tej reformy?
Nikt w Europie tak nie gra.
Wczoraj Krzysztof Ostrowski powiedział, że się cieszy, bo jest więcej meczów i uczy się grać częściej i ten wysiłek jest bardziej wyrównany w stosunku do silniejszych lig.
Ja bym poszedł w innym kierunku. Jeśli chcemy większą liczbę meczów – może nawet wznowił puchar ligi. Jeśli chcemy wprowadzić młodych zawodników – ciężko to zrobić jeśli gra się o utrzymanie czy mistrzostwo, a w pucharze ligi bez obciążenia można by ich wpuszczać. To byłoby większe pole do popisu i najlepsze dla mnie rozwiązanie.
Rozwiązanie, gdzie chcemy, żeby tych meczów było więcej – to by było z pożytkiem bo moglibyśmy na spokojnie wprowadzić nawet 17-letnich piłkarzy. Jeśli są chłopacy, którzy są w kadrze od dwóch lat i dalej się nie wprowadzili to widocznie są zbyt słabi i trzeba sięgnąć jeszcze niżej. Z tego powodu już wkrótce będziemy chcieli z najlepszymi chłopcami z młodszych roczników indywidualnie pracować.
Nie upierałbym się czy ta liga będzie dobra, czy to jest dobre czy złe. Będę dążył do tego, żeby u nas grało więcej chłopców z regionu.
Co Pan sądzi o zatrudnieniu nowego trenera w Lechii? Na co powinien uważać Pański zespół, jeśli chodzi o Lechię?
Ja się bardzo cieszę, że Lechia zatrudniła trenera, który ma podobną filozofię co moja. Chce grać ofensywną piłkę, w przeszłości też pracował w Austrii. Czytałem nawet jego artykuły w austriackim miesięczniku. Z tego co wiem, wprowadził więcej luzu, dał zawodnikom więcej swobody na boisku i to mi się bardzo podoba. Uważam, że mecz będzie z obu stron ofensywny i stworzymy piękne widowisko. Nigdy nie chciałbym się nastawiać, kto w Lechii jest dobry, a kto zły. Mam szacunek do rywala.
Jak generalnie jego oceniano w Austrii?
W Austrii jeśli jest się trenerem w Salzburgu czy Rapidzie Wiedeń, to jest się skazanym na sukces. Jest bardzo dobrym trenerem, cieszę się, że jest w Lechii Gdańsk.