Mateusz Cetnarski: Ja bym tego karnego nie odgwizdał

Prezentujemy wypowiedź Mateusza Cetnarskiego po meczu Śląska Wrocław z Widzewem Łódź.
Prezentujemy wypowiedź Mateusza Cetnarskiego po meczu:
Czy wiesz coś na temat klauzuli w Pana kontrakcie, która podobno mówi, że w przypadku występu przeciwko Śląskowi Widzew musiał zapłacić 100 000 zł?
Ja nic na ten temat nie wiem, bo ja nie miałem w umowie przy rozwiązywaniu kontraktu, żadnego takiego zapisu. Trzeba się o to pytać prezesa i dyrektora sportowego. Ja na początku tygodnia dostałem informację, że mam się normalnie zacząć przygotowywać z drużyną i nic więcej mnie nie interesowało.
Co sądzisz o meczu?
Nie ukrywam, że przyjechaliśmy zrobić niespodziankę i wywieźć przynajmniej punkt z Wrocławia. Wiedzieliśmy, że jest to ciężki teren i wiedzieliśmy, że dla wielu Śląsk nie zasługuje na grę w drugiej połówce tabeli.
Jak widziałeś z boiska sytuację z podyktowanym karnym?
Byłem daleko od tej sytuacji, ale po zobaczeniu powtórek sędzia miał na pewno pretekst do podyktowania karnego. Jednak moim zdaniem takich karnych nie powinno się gwizdać. Jonathan nie miał szans uciec z rękoma i nie powiększył powierzchni ciała.
Przykro będzie, gdy do utrzymania zabraknie jednego oczka?
Mamy sześć punktów straty do bezpiecznej strefy i żarty się kończą. Zostały na cztery spotkania do rozegrania. Mieliśmy plan, żeby punktować w każdym meczu, ale dzisiaj nam się to nie udało.
Wierzycie jeszcze w utrzymanie?
Na pewno. Tylko liczymy teraz też na inne drużyny, aby punktowały pod nas. Jest to jednak bardzo ciężkie, bo chcieliśmy liczyć tylko na siebie. Uważam jednak, że rozegraliśmy dzisiaj bardzo dobre spotkanie, ale trzeba pamiętać, że gdy przez całe spotkanie gra się wysokim pressingiem to pod koniec trzeba inaczej się ustawić i czekać na kontry Śląska. Mieliśmy dzisiaj też dwie idealne sytuacje do strzelenia bramek, ale zabrakło celności.