T. Pawłowski: To jest dobry sprawdzian dla Juana

Czy śpi pan spokojnie przed tym nowatorskim zestawieniem środka obrony? Czy zagra Pawelec z Calahorro?
Tadeusz Pawłowski: Niekoniecznie. Jest jeszcze jedno rozwiązanie. Mamy treningi dzisiaj i jutro. Spróbujemy różnych rozwiązań. Nie przykładam do tego w ogóle większej uwagi. Wierzę, że w składzie, w którym wyjdziemy chłopcy będą dążyć do zwycięstwa i będą grać w piłkę. Myślę, że Juan nie grał źle w Bielsku-Białej. Po analizie meczu stwierdziliśmy, że miał kilka dobrych momentów. On zasługuje na szansę i myślę, że w jego przypadku to może przynieść dobry skutek.
Nie boi się Pan, że będzie grał pod presją?
To możliwe, ale żeby potwierdzić jego klasę i przydatność to może dobrze, że będzie taki mecz. Zawodnicy, którzy chcą grać w ekstraklasie powinni udowodnić, że umieją grać pod presją. To jest dobry sprawdzian dla Juana.
Czyli Juan na pewno zagra?
Jest jeszcze możliwość, że zagra na tej pozycji Droppa - jako zawodnik dobrze grający głową i jeden na jeden. W przygotowaniach do tego meczu skupialiśmy na regeneracji zespołu. W sumie do tej pory każdy mecz był bardzo ważny, bo mógł nas przenieść w taką najcięższą strefę spadkową. Teraz jest troszeczkę łatwiej bo jeden mecz nie spowoduje mocnego stresu. Z tego powodu chłopcy byli psychicznie zmęczeni. Widzicie Państwo, że są drużyny, które nie dają sobie rady z tą presją.
Mariusz Pawelec na pewno da radę zagrać przez 90 minut?
Ja się cieszę, że rozegrał poprzedni mecz na dobrym poziomie. W tej chwili chłopcy mieli badania krwi, będziemy podejmować decyzje po analizie wyników.
Czy Pan jest zaskoczony tym,jak się gra w tej grupie? Pan robi zmiany i wprowadza świeżych zawodników, a Widzew gra ciągle tymi samymi zawodnikami. Jest Pan tym zaskoczony?
Oglądałem mecz i swoją drużynę. Widziałem, że w pewnym momencie osiągnęliśmy sporą przewagę i zobaczyłem, że zawodników Widzewa zaczynają łapać skurcze i niektórzy nie nadążają. Najlepszym, pomysłem było jeszcze pociągnąć grę. I wstawiłem bardzo szybkich zawodników. Wejście Droppy, Picha i Patejuka na pewno pomogło. Oni byli przy piłce w akcji, która zakończyła się rzutem karnym.
Czy ma pan wrażenie, że to może być jedyny mecz, gdzie rywal nie spróbuje zagrać na 0:0?
Myślę, że w sobotę będzie podobnie. Będą grali na kontrę. Podobał mi się czwartkowy mecz Benfiki z Sevillą gdzie praktycznie nie było pomocy ale atak za atak. Kibice mogli zobaczyć, że nawet przy 0:0 mecz może być ciekawy. Trochę paraliżuje chłopców sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy. Nie zawsze jest to płynne i perfekcyjne, ale nie murujemy własnej połowy.
Czy jest szansa, że Dankowski będzie w meczowej osiemnastce?
Kamil gra dzisiaj mecz w reprezentacji U-18, więc technicznie jest to niemożliwe. Może dostanie szansę w kolejnym spotkaniu.
Jak się Panu podoba gra skrzydłowego?
Mateusz Machaj: Nie jest to na pewno moja nominalna pozycja. Cieszę się, że trener znalazł dla mnie miejsce. Muszę sobie poradzić i udowodnić swoją przydatność drużynie.
Czy czujecie komfort psychiczny, że po Widzewie krzywda Wam się nie stanie.
Myślę, że tak. Ci doświadczeni zawodnicy nie czują takiej presji. Dla młodych zawodników taki komfort na pewno jest na plus.