Dankowski: Mogę już postraszyć starszych

Młodzi gracze Śląska nie mają zbyt wielu okazji do zaprezentowania się szerszej publiczności, ale on w minionym sezonie doczekał się pierwszego występu w Ekstraklasie. Jeden z najbardziej obiecujących zawodników WKS-u – Kamil Dankowski, w rozmowie ze Śląsknetem opowiada m.in. o swoich planach, wrażeniach po dołączeniu do pierwszego zespołu i grze w młodzieżowej reprezentacji Polski.
Właśnie zakończyliście sezon, który był dla Ciebie wyjątkowy, bo udało Ci się zadebiutować w Ekstraklasie.
Cieszę się, że trener dał mi szansę zagrać jeszcze w tym sezonie. Na pewno mecz z Cracovią był dla nas bardziej udany, bo wygraliśmy 1:0, natomiast w moim debiucie z Ruchem już po 12 minutach przegrywaliśmy 0:2. Teraz przed nami okres przygotowawczy i wracamy do roboty.
Jak oceniasz samego siebie w tych dwóch spotkaniach?
Wydaje mi się, że lepiej wypadłem z Cracovią. Dostawałem więcej piłek, oddałem również jakiś strzał z dystansu. A przede wszystkim sam wynik - moim zdaniem zawsze będzie dużym plusem.
Ostatnio sporo się o Tobie mówi, bo młodzi gracze Śląska bardzo rzadko pojawiają się na ekstraklasowych boiskach. Czy czujesz, że już dziś możesz rywalizować o pierwszą jedenastkę?
Myślę, że tak. Na treningach daję z siebie wszystko co mam, całą moc. Mogę już zacząć walczyć o to miejsce, postraszyć starszych (śmiech).
Pochodzisz z Kłodzka, a we Wrocławiu trenujesz już od pięciu lat. Jak ważne dla Ciebie jest przywiązanie do regionu i do klubu, który reprezentujesz?
Od dziecka chciałem grać w Śląsku. Mój tato zabrał mnie na testy do Wrocławia. Później zostałem zauważony przez trenera Klepaka w kadrze Dolnego Śląska i przyszedłem na testy do Młodej Ekstraklasy. To ma dla mnie naprawdę duże znaczenia, że jestem z Dolnego Śląska i gram właśnie we Wrocławiu, a nie np. dla Zagłębia.
Jak zostałeś przyjęty w szatni? Łatwo było się zaaklimatyzować w zespole mistrza Polski?
Miałem 15 czy 16 lat, zadzwonił do mnie maser z Młodej Ekstraklasy i powiedział, że idę na trening do pierwszego zespołu. Muszę przyznać, że przed pierwszymi zajęciami byłem trochę przestraszony, ale wszyscy starsi koledzy, np. Sebek Mila czy Marcin Kowalczyk, który grał jeszcze wtedy u nas, ciepło mnie przyjęli i bardzo pomogli. Zachowali się wobec mnie naprawdę w porządku. Oni nie zwracają uwagi czy zawodnik jest młody, czy stary, taki sam szacunek mają dla każdego.
Przechodziłeś może jakiś chrzest?
Oczywiście! Pamiętam, że było przy tym mnóstwo śmiechu. Wraz z innymi, nowymi zawodnikami, musieliśmy odpowiadać na różne pytania, ale pasów czy czegoś w tym rodzaju nie było.
A jak brzmiały te pytania?
Miałem powiedzieć np. w jakich latach Śląsk zdobywał mistrzostwo Polski, kto ze Śląska występował w reprezentacji. Na jedno z nich nie odpowiedziałem i wtedy coś mi tam „robili”.
(śmiech) Nie chcesz zdradzić, co dokładnie?
Wolałbym nie. (śmiech)
Czy jest jakiś piłkarz, który szczególnie Ci imponuje?
Tak, jest nim Dani Alves.
A w Śląsku?
Wzorowałem się na Waldku Sobocie i Piotrku Ćwielongu, kiedy byli jeszcze z nami. A także na Piotrku Celebanie, który występował czasem na boku obrony, z tymże było to jeszcze zanim pojawiłem się w Śląsku.
Z czasem stałeś się też mocnym punktem reprezentacji Polski U-18. Jakie są Twoje wrażenia z tych występów?
Gra z orłem na piersi to chyba marzenia każdego chłopaka. Miałem trochę gorszy okres w tej kadrze, kiedy prowadził ją trener Wójcik. Nie dawał mi za dużo grać na mojej pozycji, bo ja wolę jednak być ustawiony w obronie. Potem zmienił się trener (przyp. Rafał Janas), z którym znacznie lepiej mi się współpracuje. Pojechałem na konsultacje, później już na mecze międzypaństwowe i tak wszedłem do tej reprezentacji. Myślę, że trener jest zadowolony.
Przy okazji meczów mogłeś także zobaczyć Portugalię, Macedonię czy Armenię.
Na pewno tak, na takich wyjazdach z chłopakami zawsze jest dużo śmiechu. Udało nam się też trochę pozwiedzać te kraje. Bardzo pozytywnie wspominam wszystkie podróże.
Trener Pawłowski powiedział, że wiąże z Tobą duże nadzieje, co potwierdza nowy kontrakt, który właśnie podpisałeś. Jakie stawiasz sobie cele?
Bardzo się cieszę, że zostaję na te trzy lata, bo gra w Śląsku to moje marzenie. Dla mnie praktycznie najważniejszy jest okres przygotowawczy. Muszę w nim pokazać się dużo lepiej, bo od nowego sezonu chcę być ważniejszą częścią drużyny. A czy to się uda? Zobaczymy.