Piotr Celeban wraca do Śląska!
Piotr Celeban został dzisiaj nowym zawodnikiem Śląska Wrocław. 29-letni defensor związał się roczną umową z wrocławskim klubem i będzie występował z numerem 3 na koszulce. Dużą rolę w powrocie zawodnika do Wrocławia odegrał menadżer Adam Szmajdziński, któremu należą się wielkie brawa. Poniżej prezentujemy wypowiedzi prezesa Pawła Żelema, trenera Tadeusza Pawłowskiego i nowego-starego zawodnika.
Paweł Żelem: Piotr, witaj w domu. Cieszymy się z twojego powrotu. Układając sobie z trenerem celem na lato, postanowiliśmy ściągnąć Piotra Celebana. To był jeden z priorytetów. Przez długi czas udawało nam się trzymać tę informację w tajemnicy. Od kiedy Piotrowi udało się uwolnić od kontraktu w Rumunii, powiedzieliśmy „Piotr, chodź do nas, Śląsk Wrocław jest dla Ciebie najlepszą opcją. Śląsk to fajne miejsce do grania, a Wrocław do życia. Znasz klub, gdzie ci będzie lepiej?”. Piotr ma swoje ambicje sportowe, podobno zabiegało o niego wiele klubów, ja się cieszę, że ostatecznie zdecydował się na nas. Witamy Piotrka we Wrocławiu, mam nadzieję, że to będzie duże wzmocnienie zespołu dla trenera Pawłowskiego. Myślę, że Piotr jest tym zawodnikiem, który podniesie jakość drużyny i z Piotrkiem będziemy grali o najwyższe cele.
Na jak długo podpisano umowę i dlaczego tylko na rok?
Związaliśmy się na razie tylko rocznym kontraktem, ale jeśli obie strony będą zadowolone ze współpracy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ten kontrakt później aneksować. Piotr wraca do numeru 3, z którą na plecach grał w latach 2008-2012. W umowie nie ma opcji automatycznego przedłużenia.
Tadeusz Pawłowski: Chciałbym pogratulować prezesowi i władzom miasta, że udał nam się ten transfer. To jest duży sukces, bo wraca do nas zawodnik, który wiele ze Śląskiem osiągnął. Cieszę się, że będę miał do dyspozycji zawodnika, który na pewno podniesie jakość zespołu. Piotrek to jest tytan pracy i takiego potrzebujemy. Mamy wielu młodych zawodników, jest ośmiu 18-latków w kadrze i ci chłopcy na pewno będą się chcieli się od Piotrka uczyć. Jestem szczęśliwy, że dzisiaj rzecz, o której mówiliśmy kilka miesięcy temu, udało nam się zrealizować. Życzę Piotrowi i sobie wielu sukcesów ze Śląskiem.
Piotr Celeban: Witam ponownie we Wrocławiu. Dziękuję trenerowi i prezesowi za miłe przywitanie. Chciałbym podziękować wszystkim za ogrom pracy wykonanej przy tym transferze, dzięki temu jestem tutaj i podpisałem kontrakt. Znacie mnie jakim jestem zawodnikiem, nie zmieniłem się, nabrałem doświadczenia. Dalej będę wykonywał swój zawód w 100%, na boisku daje się z siebie maksa – na meczach i treningach.
Jak jest z formą? Długo nie grałeś.
Dyspozycja jest bardzo dobra. Jestem w treningu od 9 czerwca, miałem plan przygotowania od trenera, która teraz przeszedł do Steauay Bukareszt, czyli klubu z najwyższej półki. Konsultowałem się też z trenerem Barylskim, którego szanuje jako eksperta i człowieka. Wykonałem ogrom pracy i będę starał się to udowodnić na boisku. Przede mną treningi i mecz sparingowy, tam udowodnię swoją wartość.
Ile było prawdy w tym, że Steaua chce cię pozyskać? Pojawiały się też informacje o Betisie.
Betis chciał mnie pozyskać w zimie, ale ze względu na problemu w klubie, do transferu nie doszło. Nie chcę o tym dokładnie rozmawiać, ale w Vaslui nie wiadomo było, z kim tam w ogóle rozmawiać, dlatego ten temat upadł. Steaua też wyrażała zainteresowanie, ale… tam jest wszystko dziwnie zrobione.
Najprawdopodobniej będzie pan grał na środku obrony z Mariuszem Pawelcem…
Z kim będę grał to już decyzja trenera, jeśli będę musiał usiąść na ławce rezerwowych, to zrozumiem. Tak było też na początku w Rumunii, musiałem udowodnić swoją wartość. Przesiedziałem sześć spotkań, po czym wskoczyłem do składy i już miejsca nie oddałem. Takie jest życie, na treningu udowodnię swoją wartość, a nie przed kamerami. W Rumunii grałem i na środku i na prawej stronie obrony, czasami pierwszą połowę tu, a drugą tam.
Nie żałujesz, że odszedłeś do Vaslui? Zrobiłbyś to drugi raz?
To był dla mnie dobry okres, chociaż były minusy. Ogólnie swój pobyt tam oceniam pozytywnie. Nie wyrwałbym się stamtąd, gdyby właściciel nie zwinął manatków. Gdyby wszystko było płacone i robione jak należy, to bym miał jeszcze rok kontraktu i byśmy tutaj nie stali i nie rozmawiali. Rozwinąłem się tam nie tylko piłkarsko, ale też jako człowiek. Poznałem inną kulturę, metody treningowe, przyjaciół. Teraz jestem w Śląsku, tu się czuję najlepiej. Umierałem za Śląsk i nadal będę.
To jest zupełnie inny Śląsk od tego, z którego pan odchodził.
Juro mamy pierwszy trening i zobaczymy jak to będzie.
Po dwóch latach wraca pan do Wrocławia, jakie emocje temu towarzyszą? Czy są już jakieś cele wyznaczone panu przez trenera?
Ja sobie znam cele wyznaczam, bo jestem przeambitnym człowiekiem i moje cele zawsze są bardzo wysokie. Jestem szczęśliwy, że wróciłem. Mam tu przyjaciół, mieszkanie, czuję się jak u siebie w domu.
Od kilku tygodniu mówiło się o powrocie Celebana do Śląska, który miał ciąć wydatki, a nie jest tworzyć. Jak udało się pana przekonać do powrotu?
Znaleźliśmy wspólną drogę i efektem jest podpisany kontrakt. Każda ze stron uzgodniła pewne warunki i tego się trzymamy. Miałem inne oferty, nie przychodzą tutaj, bo Śląsk był ostatnią deską ratunku. Te kierunki nie interesowały jednak ani mnie, ani moją rodzinę. Żona i dziecko są dla mnie najważniejsi i wspólnie zdecydowaliśmy, że to jest miejsce, w którym chcemy być. Nie ukrywam, że po zakończeniu kariery chciałbym osiąść we Wrocławiu.
Pobyt w Vaslui uznaje pan za rozwój? W jakich elementach?
Będę starał się pokazać na boisku. Rozwinąłem się jako piłkarz, poznałem różne metody treningowe, miałem przez dwa lata 7 albo 8 trenerów (śmiech). U każdego miałem na początku pod górkę, ale udowodniłem swoją wartość. Przeżyłem tam różne złe chwile, ale przede wszystkim dobre. Nie powiem złego słowa na Rumunię i tamtejszą ligę.
Śląsk ma z panem szanse na podium?
Już się w piłce nauczyłem, że niczego nie można dostać za darmo i nie powiem, że Legia na pewno zdobędzie mistrzostwo. Wszystko trzeba wybiegać na boisku. Jeżeli stworzymy grupę zawodników, która pójdzie za sobą w ogień i na boisku będziemy wykonywać polecenie trenera, to nie widzę przeszkód, żebyśmy byli w czubie tabeli.
Piotr Celeban wciąż pamięta, jak zdobywa się bramki, w lidze rumuńskiej udało się zdobyć kilkanaście goli.
Tak, ale nie udałoby mi się to bez pomocy kolegów z drużyny. Grałem tam z naprawdę bardzo dobrymi zawodnikami, którzy też grali za granicą, z reprezentantami Rumunii. Szczególnie wspominam współpracę z jednym piłkarzem, tak zaawansowanego technicznie gracza jeszcze nie spotkałem.
Kontrakt na rok to bardziej pana pomysł, czy klubu?
Z dwóch stron. Wiadomo, jaka jest sytuacja w Śląsku, który przechodzi pewne zmiany. Daliśmy sobie czas, ale nikt nie powiedział, że w grudniu czy styczniu nie usiądziemy do rozmów. Wola musi być z dwóch stron, ja tego nie wykluczam. Skupiam się na dzisiaj na treningach i meczach, a co będzie w przyszłości, zobaczymy. Doświadczenie z Rumunii nauczyły mnie, żeby nie wybiegać za daleko w przyszłość.