Sebastian Mila: Ja już nie będę kapitanem Śląska
Bardzo się cieszymy, że wygraliśmy pierwszy mecz. To było dla nas istotne ze względu na to, że poprzednie rozgrywki kiepsko zaczęliśmy i tych punktów później nam zabrakło. Wygraliśmy z Ruchem, z trzecią drużyną poprzedniego sezonu, więc jesteśmy zadowoleni.
Zabawiłeś się w jasnowidza przed sezonem i trafiłeś idealnie z Robertem Pichem.
Tak, liczę na niego, liczę, że to będzie jego runda i będzie strzelał bramki.
Pokazaliście dzisiaj, że Śląsk istnieje bez Marco Paixao.
Marco jest ważną postacią naszej drużyny i bardzo trudno jest go zastąpić. To był dopiero pierwszy mecz, ale na przestrzeni tych meczów, kiedy jego nie będzie, zastąpienie jego będzie na pewno trudne. Jest to nasz najlepszy napastnik. Wspierał nas dzisiaj i życzy mu wszystkiego najlepszego i mam nadzieje, że szybko wyzdrowieje.
Trener Pawłowski mówił, że skoro Ruch gra w europejskich pucharach, to, dlaczego i Śląsk nie mógłby zagrać? Taki jest cel na ten sezon?
To jest początek sezonu i zobaczymy jak to się wszystko potoczy. Musimy punktować w kolejnych meczach, żeby móc myśleć o górnej części tabeli. Gdy będziemy w pierwszej ósemce to absolutnie musimy walczyć o czołówkę.
Mecz ułożył się dobrze dla Was, ale mogło być różnie. Początek to poprzeczka i rzut karny? Jak to wyglądało z Waszej perspektywy?
To trudne to ocenienia, za daleko stałem od tej sytuacji. Rzeczywiście uratowała Nas poprzeczka. Było sporo nerwowości, ale to pierwszy mecz przed własną publicznością. Interesowało nas tylko zwycięstwo.
Dzisiaj kapitanem był Flavio Paixao. Jak to było? Ty nie chciałeś tej opaski?
Ja już nie będę kapitanem Śląska Wrocław. Ten etap mam już za sobą. To był wspaniały okres dla mnie i wielkie wyróżnienie.
Dalszą część wywiadu znajdziecie TUTAJ.