Pojedynek: F. Paixao - Kuświk

Teoretycznie tego typu pojedynki miały miejsce w ubiegłym sezonie dosyć często - kapitan Śląska Paixao kontra napastnik gości. W meczu z Ruchem było podobnie jednak nie do końca. Tym razem do pojedynku stanął nie Marco a jego brat Flavio. Na pierwszy rzut oka wyglądało to tak samo, gra jednak była inna. Ze strony Ruchu stanął Grzegorz Kuświk, który ligową karierę zaczynał w dolnośląskim Gawinie Królewska Wola.
Portugalski napastnik Śląska grał trochę inaczej niż jego brat. Był mniej aktywny w polu karnym, rzadziej strzelał, częściej próbował dogrywać do partnerów (niestety często niecelnie). Często pełnił rolę skrzydłowego. Dobrze wszedł w mecz. Po jego podaniu do Picha słowacki pomocnik zaliczył asystę przy golu Mili. Z kolei po jego dośrodkowaniu gola mógł strzelić Mila (choć tu byłemu kapitanowi Śląska bardziej pomógł kiks obrońców Ruchu). Gorzej było ze skutecznością strzałów. Tych oddawał zdecydowanie mniej niż brat i nie były takie groźne. Dwukrotnie spudłował z bliskiej odległości.
Fatalnie wyglądała skuteczność Flavio w pojedynkach główkowych. W wielu przypadkach nie podejmował nawet walki. Pozytywem jest liczba przechwytów.
Napastnik Ruchu wypadł słabiej. Bardziej widoczny był w pierwszej połowie. Operował głównie tuż przed polem karnym celnie podawał do kolegów, oddał tylko jeden niecelny strzał na bramkę co jak na napastnika jest statystyką bardzo złą. Po brzydkim faulu na Pichu ujrzał żółtą kartkę.
