Pojedynek: Dudu - Celeban (analiza straconych bramek)
Przed meczem w Szczecinie po raz pierwszy do pojedynku dwóch zawodników postanowiłem wybrać piłkarzy Śląska – bocznych obrońców. W związku z dużym udziałem obu graczy przy straconych bramkach można zaryzykować, że był to pojedynek na wielbłąda meczu. Zdecydowanie wygrał w nim Dudu, którego pomyłki w defensywie dyskwalifikują go jako gracza tej formacji. Ale dlaczego coś, co działało przez 8 meczów, tym razem zawiodło? Trener Tadeusz Pawłowski dokonał jednej drobnej zmiany w szeregach obronnych – za Pawła Zielińskiego na prawej stronie zagrał Piotr Celeban, ale w tej roszadzie nie można dopatrywać się przyczyny wysokiej porażki z Pogonią.
W zasadzie od samego początku do końca zdecydowana większość akcji gospodarzy forsowana była prawą stroną. To nie mógł być przypadek, Dariusz Wdowczyk i jego piłkarze doskonale wiedzieli, że to właśnie tam zagra najsłabsze ogniwo defensywy, czyli Dudu. Stąd częste kontakty z piłką Brazylijczyka, który długo błędu nie popełnił, aż do doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Za stratę gola trzeba obwiniać też Celebana, który przy dośrodkowaniu Rafała Murawskiego był oddalony od piłki o jakieś 5 metrów (zdjęcie 1). Gdyby wywarł większą presję na zawodniku Pogoni, być może piłka nie spadłaby idealnie na głowę Adama Frączczaka.

Napastnik Portowców w dziecinny sposób oszukał Dudu i wywalczył sobie pozycję do strzału (zdjęcie 2), wykonując bardzo prosty zwód – balans ciała w lewo, by zrobić kilka kroków w przeciwną stronę.

Żeby zrozumieć złe ustawienie Brazylijczyka, musimy cofnąć się z tą akcją o kilku sekund. Już wtedy Dudu popełnił błąd w kryciu, nie mając kompletnie kontaktu wzrokowego z Frączczakiem (zdjęcie 3). Takie „krycie na radar” to defensywna zbrodnia.

Drugi gol dla Pogoni dobitnie udowodnił, że wrocławska obrona tego dnia nie była monolitem (zdjęcie 4). Tuż przed dalekim podaniem od Sebastiana Rudola wystarczyło zrobić kilka kroków do przodu, by złapać Frączczaka na spalonym. Z takiego założenia wyszedł Celeban, niestety w tym samym momencie Rafał Grodzicki z Mariuszem Pawelcem zaczęli się cofać. Grodzicki miał idealny pogląd na sytuację, bo widział i Dudu i Pawelca i dwóch graczy Pogoni, ale mimo wszystko nie był na tyle sprytny, by zatrzymać się lub zrobić krok w stronę bramki gospodarzy. Całkowicie zagubiony w tym całym ustawieniu był jednak Celeban, który był aż 10 metrów przed linią spalonego. Być może to jest to 3-5-2, które rzekomo ma grać Śląsk. O środkowych pomocnikach nawet nie ma co wspinać, bo zamiast wspomagać grę defensywną, ukryli się gdzieś przy linii środkowej.

Dalsza część tej akcji była pokłosiem tego fatalnego ustawienia. Jedynie Pawelec wywiązał się ze swojej roli, asekurując Dudu, który został w blokach, a później biegał bez sensu w polu karnym, nie pomagając ani Pawelcowi, ani Grodzickiemu (zdjęcie 5). Celeban dał się jeszcze wyprzedzić Murayamie i gdyby Zwoliński nie chciał strzelać, mógłby zaliczyć asystę. Najbardziej widoczny jest błąd Grodzickiego, który dał się przepchnąć 21-letniemu Zwolińskiemu. Od początku akcji Dudu i Celeban byli za daleko, stąd brak wsparcia z ich strony.

Ciekawie było też przy ostatniej straconej bramce. Większość obrońców Śląska ustawiła się w murze, w którym znaleźli się też zawodnicy Pogoni. Gospodarze potrafili przewidzieć, że nierozgrzany Mariusz Pawełek nie poradzi sobie ze złapaniem czy wybiciem niezbyt trudnej piłki. Koledzy z zespołu nie byli jednak tego dnia aż tak dobrze przewidujący i pozwolili Wojciechowi Golli na dobicie strzału Frączczaka. Symptomatyczna w tej sytuacji jest bierność Dudu. Tuż przed strzałem Brazylijczyk asekurował swoją strefę, w której nie było żadnego przeciwnika (zdjęcie 6).

Tuż po strzale powinien ruszyć w stronę piłki, by ją ewentualnie wybić. Zamiast tego Dudu przyglądał się tylko, jak szczecinianie zdobywają czwartego gola (zdjęcie 7). Za tę sytuację nie można winić zawodników z muru, którzy nie mieli szans na odwrócenie się i zdążenie do piłki. W przeciwieństwie do Dudu.

Przedstawiona analiza pokazuje, że lewa obrona w Śląsku obsadzona jest przez zawodnika, który nie ma umiejętności do zajmowania tej pozycji. Z kolei twierdzących, że Dudu znacznie lepiej spisuje się w ofensywie, odsyłam do poniższych statystyk. Jedno dośrodkowanie na 90 minut to chyba stanowczo za mało, nawet w tak słabym meczu. Na obronę Brazylijczyka trzeba jednak podkreślić, że Robert Pich w grze defensywnej nie uczestniczył prawie wcale.
