Jorge Paixao: Ławka rezerwowych Śląska wywarła presję

Przedstawiamy wypowiedź trenera Zawiszy po porażce 1:2 ze Śląskiem.
Jorge Paixao: Ten mecz okazał się dla nas nieszczęśliwy, choć mieliśmy swoją strategię, którą realizowaliśmy. Chcieliśmy, żeby Śląsk rozgrywał piłkę, a w pewnych momentach mieliśmy do rywali doskakiwać z pressingiem momenty, szczególnie w środku pola. Kilka razy udało się po odzyskaniu piłki bardzo dobrze przejść do kontrataku. Robiliśmy to momentami dobrze i mieliśmy kilka niezłych okazji w pierwszej połowie, ale Śląsk strzelił na dwa gole po ładnych uderzeniach i nasze zadanie stało się trudniejsze. Myślę, że po drugiej bramce zespół Zawiszy nadal walczył i nie mam do chłopaków pretensji.
Walczyli do końca, starali się, robili wszystko, aby odrobić straty. Zdobyliśmy bramkę kontaktową, po której mecz stał się otwarty, podobnie jak wynik. Na początku drugiej połowy też mieliśmy dwie okazje, których nie wykorzystali Alvaro i Vasco. Niestety, później Luis Carlos dostał czerwoną kartkę, co zaszkodziło nie tylko nam, ale wpłynęło też na atrakcyjność meczu. Gdy gra się jednego mniej, zadanie jest o wiele trudniejsze – zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Do końca wierzyliśmy jednak w wygraną. Jestem smutny, że przegraliśmy, ale jednocześnie zadowolony z gry zespołu.
Czy ma Pan jakiekolwiek powiązania z grającymi w Śląsku braćmi Paixao?
Tylko koleżeńskie, znamy się, ale to zbieżność nazwisk.
Czy w Zawiszy nie ma za dużo obcokrajowców? Czy to nie utrudnia zgrania drużyny?
Buduję zespół z zawodników, jakich posiadam. Nie jest moją decyzją, że jest ich aż tylu Musimy zdać sobie sprawę, że piłka obecnie jest globalna. Przykładem jest Benfica Lizbona, gdzie czasami gra tylko jeden Portugalczyk. Kiedy o tym myślę, zdaję sobie sprawę, że dwóch Polaków, którzy grali, to bardzo młodzi chłopcy. Jeden z nich, Łukowski, grał pierwszy mecz w ekstraklasie. Kto postawił na młodych 16-, 17-letnich chłopaków w tym sezonie? Mieliśmy dzisiaj czterech wychowanków klubu w kadrze i to też należałoby zauważyć.
Czy nie myślał Pan o tym, żeby już po pierwszej kartce dla Carlosa zmienić go?
Nie było sytuacji na boisku, w której Luis by pokazywał, że grozi mu druga kartka. Ponadto uważam, że pierwsza żółta kartka dla niego była niesprawiedliwa. Jeżeli sytuacja dotyczyłaby obrońcy, to mógłbym się zastanawiać. To jednak ofensywny piłkarz, nie szuka kontaktu, nie gra ostro. To bardzo ważny gracz dla nas i musiał zostać na boisku, robił różnicę. Tak się stało, takie jest życie, nie można było tego przewidzieć. Nie chcę komentować pracy sędziów. Nie mam kompetencji, żeby ich ocenić. Ławka rezerwowych Śląska dwukrotnie wstała i sędzia nie wytrzymał presji.
David i Łukowski – jak trener ocenia ich występ?
David to doświadczony zawodnik, jestem zadowolony z jego gry. Cieszę się, że mogłem dać szansę Łukowskiemu. To przyszłość nie tylko Zawiszy, ale i polskiej piłki. Może być z niego bardzo dobry zawodnik.