Sędzia Piłkarski PL: Dobre decyzje sędziego Jakubika
sedziapilkarski.pl | skomentuj (1)
Zapraszamy do fachowej analizy pracy sędziego Krzysztof Jakubika, który był rozjemcą meczu Jagiellonia – Śląsk. Autorami analizy są eksperci portalu Sędzia Piłkarski PL. Przypominamy, że arbitrzy w Ekstraklasie nie będą interpretować zagrań według oceny Sławomira Stempniewskiego (eksperta NC+), tylko według wymagań Zbigniewa Przesmyckiego (Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN). Na ich podstawie tworzona jest poniższa analiza.
ŚLĄSKnet: Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 61. minucie spotkania, kiedy Mateusz Machaj podaje w uliczkę do Flavio i zanim przejdziemy do dalszej analizy tej akcji, pierwsza kontrowersja – czy był spalony? Bo jeśli tak, wszystko co działo się później nie miałoby znaczenia.
Sędzia Piłkarski PL: Nie ma spalonego. Widzimy na powtórkach, że napastnik wrocławskiej drużyny w momencie podania znajdował się wyraźnie za linią wyznaczoną przez przedostatniego zawodnika drużyny z Białegostoku.
Następnie dochodzi do próby minięcia przez naszego zawodnika bramkarza białostoczan, niestety nieudanej. Czy doszło do przewinienia? Jeśli tak, to jaka kara indywidualna powinna spotkać Jakuba Słowika?
Jak widzimy to dokładnie na powtórkach, Paixao zostaje złapany ręką za prawą stopę, co powoduje jego upadek. W wyniku tego kontaktu rozpędzony napastnik traci równowagę i upada. Sędziemu w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak tylko odgwizdać przewinienie, a że zdarzenie miało miejsce w polu karnym, to Pan Jakubik podyktował rzut karny. Co do kary indywidualnej, to mamy do czynienia z klasycznym DOGSO, czyli po polsku pozbawieniem przeciwnika realnej szansy na zdobycie bramki. Wszystkie warunki wymienione przez Przepisy są spełnione – kierunek akcji (w kierunku bramki), kontrola nad piłką (jest), liczba obrońców i ich usytuowanie (mało i daleko) , odległość od bramki (niewielka). Przewinienia z tego gatunku karane są czerwonym kartonikiem. Dobra decyzja sędziów z Mazowsza.
Przejdźmy do drugiej sytuacji, mamy tu te same pytania – czy był spalony i czy mieliśmy do czynienia z nieprawidłowym atakiem na czerwoną kartkę?
Tym razem realizator nie poświęca tej sytuacji tyle samo uwagi co poprzedniej, ale wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z sytuacją będącą odbiciem lustrzanym poprzedniej. Po pierwsze zawodnik nr 27 (Jagiellonia) w momencie podania znajduje się na pozycji spalonej (co prawda realizator nie wyrysowuje linii, ale ślady walca wykonane na boisku pozwalają potwierdzić tę tezę). Sam fakt przebywania na pozycji nie jest karany, ale gdy #27 staje się aktywny w grze poprzez atakowanie przeciwnika, sędziowie powinni grę przerwać. Z drugiej strony możemy jednak założyć, że sędzia asystent nie będąc pewny swojej decyzji odnośnie spalonego odstąpił od jego sygnalizowania. Założenie to wcale nie jest bezpodstawne, bo akcja była przeprowadzona z dużą dynamiką, a spalony jest minimalny.
Zatem przyjmijmy wersję asystenta – nie ma spalonego. Podobnie jak po drugiej stronie boiska – czerwona kartka?
Nie, tym razem mamy do czynienia z atakiem, który możemy jeszcze zakwalifikować jako prawidłowy. Widzimy, że Hołota jest pierwszy przy piłce – wygrywa walkę o pozycję z Piątkowskim. Atakuje piłkę dalszą nogą, co dla sędziów często jest sygnałem, że atak może być wykonany niezgodnie z Przepisami. Jednak konfiguracja biegu obu zawodników i ułożenie nogi zakrocznej wrocławskiego obrońcy sprawia, że ten atak możemy uznać za prawidłowy. Pragniemy w tym miejscu podkreślić, że NIE ANALIZUJEMY czy zawodnik trafił w piłkę. Fakt trafienia lub nie w futbolówkę jest zupełnie bez znaczenia. Upadek białostockiego zawodnika w dużej mierze jest spowodowany stanięciem przez niego na nodze Hołoty, a nie nogą zakroczną obrońcy. Gdyby było odwrotnie, to oczywiście sędzia dyktuje rzut wolny bezpośredni i wyklucza wrocławianina – bez względu na to, że zagrał piłkę! Tymczasem wszystko mieściło się w granicach gry dozwolonej, więc znów dobra decyzja zespołu sędziowskiego.