Tadeusz Pawłowski: Wciąż szukamy wzmocnień
własne | skomentuj (5)
- Widzę bardzo prostą receptę na Górnika: szybki, ofensywny futbol. Dużo gry po ziemi, na mało kontaktów z piłką. Wykorzystywanie luk w poszczególnych liniach, co było widać z Jagiellonią. Sądzę, że właśnie taka szybka gra po ziemi może dać dobry rezultat - mówi na czwartkowej konferencji prasowej trener Śląska Tadeusz Pawłowski.
Górnik Zabrze to drużyna, która do tej pory nie przegrała meczu, jest na fali. My też ostatni mecz wygraliśmy, łapiemy kontakt czołówką tabeli. Myślę, że będzie bardzo fajne widowisko. Cieszę się, że mamy taki mecz we Wrocławiu i zapraszam wszystkich sympatyków Śląska, żeby spędzili ten wieczór na Stadionie Miejskim. Drużyna bardzo mocno pracowała w tym tygodniu i jak zwykle z optymizmem czekam na mecz.
Czy ustawienie, które widzieliśmy w Białymstoku, może obowiązywać w meczu z Górnikiem?
Podczas treningów ostatnio więcej sprawy poświęcaliśmy motoryce. Od dzisiaj jest u nas już akcja „Górnik Zabrze”. Myślę, że będzie mało zmian. Dużo materiału dał nam również mecz z Cracovią, która gra w takim samym systemie jak Górnik Zabrze. Na pewno jest on bardzo defensywny po stracie piłki. Nie jest łatwo przejść takie zapory. Mamy jednak pewne przemyślenia ze sztabem szkoleniowym i będziemy nad tym pracować. Jestem optymistą i uważam, że możemy wygrać ten mecz.
Górnik do tej pory stracił tylko dwie bramki. Jaki będziemy mieć na to sposób, biorąc pod uwagę fakt, że wciąż gramy bez nominalnego napastnika?
Widzę bardzo prostą receptę na Górnika: szybki, ofensywny futbol. Dużo gry po ziemi, na mało kontaktów z piłką. Wykorzystywanie luk w poszczególnych liniach, co było już widać z Jagiellonią. Sądzę, że właśnie taka szybka gra po ziemi może dać dobry rezultat.
Jak wygląda sytuacja z kontuzjowanymi zawodnikami?
Nic się nie zmieniło. Rafał Grodzicki i Plaku trenują indywidualnie. Na plus możemy zaliczyć, że Wojtek Pawłowski jest znowu z nami. Niestety odniósł lekką kontuzję, dlatego nie trenuje, ale jest pełnoprawnym członkiem kadry. Od meczu z Jagiellonią jesteśmy w tym samym składzie.
Czy podziałała Pana wypowiedź, że Wojtek powinien do Pana przyjść, czy też on sam się zreflektował?
Wojtek powiedział, że te dwa tygodnie w rezerwach pomogły mu wszystko poukładać w głowie i przemyśleć na spokojnie. Z mojej strony nie ma żadnego problemu. Ja nie jestem człowiekiem, który od razu by kogoś skreślał. Może mieć odmienne zdanie, ale zależy mi, że obowiązywała normalna komunikacja. Jeżeli Wojtek nie przyszedł na mecz, to wiadomo po czyjej stronie leży wina. Ja oczekiwałem tylko tego, żeby i powiedział: - Trenerze, wiem, że nawaliłem, ale chcę to naprawić. Dzisiaj jest już pełnoprawnym zawodnikiem kadry, w przyszłym tygodniu zacznie trenować i rywalizować o miejsce w składzie.
Jakie są szanse, że do poniedziałku będziemy mieli nowego napastnika?
Naturalnie rozmawiamy i razem z zarządem jesteśmy tutaj jednomyślni. Wciąż szukamy wzmocnień. Dużym problemem jest to, że po pierwsze mało jest dobrych i wolnych zawodników na rynku. A jak jest dobry, to kosztuje ogromne pieniądze. Przy naszej filozofii dużo rozmów upadło właśnie o płace. Dwie rozmowy, które prowadziliśmy jeszcze wczoraj, upadły dzisiaj. Mogę tylko powiedzieć, że był jeden zawodnik z drugiej 2. Bundesligi, a drugi z ligi rumuńskiej. Nie potrzebujemy uzupełnienia kadry, ale zawodnika rutynowanego, który zastąpi nam Marco i da jakość. Bardzo się staramy, chociaż tak jak mówię, nie jest łatwo.
Czy Ostrowski po ostatnim meczu spotkaniu jest bliżej pierwszej jedenastki?
Krzysiu jest już dość długo w dobrej formie. Na minus działa trochę jego wiek. Raczej skłaniam się, żeby na jego pozycję wystawić młodszego zawodnika. Bardzo chętnie widziałbym go w przyszłości pracującego u nas w klubie. Odpowiadając na pytanie, tak jest bliżej. Cieszę, się że mam takiego zawodnika w kadrze. Co pokazał mecz w Białymstoku, nie tylko poza boiskiem mogę na niego liczyć.
Na jakiej pozycji Mila może dać najwięcej zespołowi? Na skrzydle czy jako klasyczna „10”?
Wszyscy powtarzają, że to nie jest skrzydłowy. Kiedy jednak wychodzi on nominalnie na prawej stronie, to i tak więcej czasu spędza w środku boiska. Sebastian jest na tyle mądrym zawodnikiem, że kiedy rozmawiamy o założeniach przed meczem, to często daję mu wolną rękę. Sam może decydować o swoim ustawieniu, ma dużo swobody.