Sędzia Piłkarski PL: Dwie bramki Flavio z minimalnych spalonych
sedziapilkarski.pl | skomentuj (3)
Zapraszamy do fachowej analizy pracy sędziego Daniela Stefańskiego, który był rozjemcą meczu Śląsk – Górnik Zabrze. Autorami analizy są eksperci portalu Sędzia Piłkarski PL. Przypominamy, że arbitrzy w Ekstraklasie nie będą interpretować zagrań według oceny Sławomira Stempniewskiego (eksperta NC+), tylko według wymagań Zbigniewa Przesmyckiego (Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN). Na ich podstawie tworzona jest poniższa analiza.
ŚLĄSKnet: W 23. minucie przy próbie dośrodkowania Flavio piłka trafiła w rękę Seweryna Gancarczyka i wyszła na rzut rożny. Wrocławianie domagali się rzutu karnego.
Sędzia Piłkarski PL: Jak widzimy zawodnik Śląska wykonuje dośrodkowanie w pole karne drużyny przeciwnej, które próbuje zablokować zabrzański obrońca. Po zagraniu piłki dochodzi do jej kontaktu z ręką blokującego zawodnika. Zagrania tego jednak nie kwalifikujemy jako rozmyślne i nie przerywamy z tego tytułu gry. Zawodnik nie wykonuje ruchu ręką do piłki, nie powiększa obrysu ciała, piłka, gdyby nie ręka, i tak trafiłaby w korpus obrońcę Górnika. Te czynniki zadecydowały o takiej decyzji sędziego, skądinąd słusznej.
Kolejną kontrowersję mieliśmy w 28. minucie, kiedy Mateusz Zachara upadł w polu karnym po kontakcie z Piotrem Celebanem. Gwizdek sędziego ponownie milczał.
To było starcie na pograniczu pola karnego wrocławskiej drużyny. W pierwszej fazie obrońca Śląska kładzie rękę na ramieniu napastnika, jednak szybko ją odwodzi. Sędzia był dość dobrze ustawiony i widział całe zdarzenie. Kontakt był jednak na tyle nieznaczący, że nie jest bezpośrednią przyczyną upadku, więc decyzja "grać dalej" jak najbardziej słuszna.
W takim razie co z żółtą kartką za symulację?
Zawodnik wyczuł lekki kontakt, który być może lekko wytrącił go z rytmu biegu i spowodował jego upadek. W takich sytuacjach nie działamy zero-jedynkowo – jest też trzecie wyjście – gramy dalej.
Na pewno ciekawie było w 33. minucie przy pierwszym golu dla Śląska. Flavio był na spalonym?
Sytuacja z gatunku „aptekarskich”. Jak widzimy na powtórce linia wyrysowana przez realizatora pokazuje, że wrocławski zawodnik o długość stopy znajduje się za linią wyznaczaną przez przedostatniego zawodnika drużyny broniącej. Zgodnie z Przepisami zawodnik jest na pozycji spalonej, ale w tym miejscu warto zastanowić się, jaka jest dopuszczalna „granica błędu” dla asystenta przy ocenie spalonego… Wiecie państwo ile czasu piłka ma kontakt z stopą zawodnika podczas podania?
Pewnie około sekundy.
Naukowcy zmierzyli, że około 0,4 sekundy. W tym czasie rozpędzony napastnik przemieszcza się o mniej więcej 30 cm, czyli przysłowiową długość buta. Pytanie, czy ludzkie oko jest w stanie zaobserwować takie zjawisko…
Powtórki wideo mogłyby takie sytuacje rozstrzygać?
Też nie do końca, bo zostaje dylemat, czy za moment podania uznamy ten początek tych 0,4 sekundy czy ich koniec? Jakkolwiek to zabrzmi jest to „akceptowalny błąd” i uważamy, że sędzia postąpił słusznie puszczając grę i promując jej ofensywny charakter.
Sędzia Stefański sporo gwizdów zebrał za zakończeniu pierwszej połowy w sytuacji, kiedy Śląsk atakował i był pod polem karnym Górnika.
Sytuacja bardzo prosta – sędzia słusznie zakończył zawody w momencie upłynięcia 45 minuty gry, bo nie doliczył dodatkowego czasu. Wytyczne Kolegium Sędziów PZPN są jasne w tej kwestii – jedynymi wyjątkami, kiedy grę można przedłużyć, mogą być rzut karny i realna szansa na zdobycie bramki (popularna sytuacja „stuprocentowa”).
W 63. minucie dobrze zapowiadającą się akcję Śląska zatrzymał Adam Danch – pomógł sobie ręką?
Wideo pozostawia duże pole do interpretacji, jednak są pewne symptomy świadczące o tym, że miało miejsce rozmyślne zagranie piłki ręką przez obrońcę Górnika. Jednak skoro materiał filmowy nie jest klarowny przyjmujemy „wersję” sędziego za słuszną. Dodatkowo za tym argumentem przemawia fakt, że był on w tej sytuacji dobrze ustawiony i dobrze widział zdarzenie.
Chwilę później Flavio miał duże pretensje, że sędzia asystent zasygnalizował spalonego.
Podobna sytuacja jak do tej z 28 minuty. Tym razem jednak asystent podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego Flavio. Nie możemy jednak z tego tytuły czynić zarzutów sędziemu, bo decyzja jest jak najbardziej prawidłowa. Spalony był, minimalny, ale to zawsze spalony. Część osób może zadać sobie pytanie, jak można w dwóch bardzo podobnych spalonych podjąć dwie różne decyzje i obie będą dobre. Po prostu wynika to z nieprecyzyjnych zapisów Postanowień PZPN do Przepisów Gry – artykuł 11 (ZOBACZ ) mówi, że „Sędzia asystent, który ma wątpliwości czy zawodnik jest spalony czy nie, musi powstrzymać się od sygnalizacji. Sytuacje wątpliwe należy zawsze rozstrzygać na korzyść drużyny atakującej.” W tej sytuacji sędzia Rafał Rostkowski był pewien, więc decyzja prawidłowa, a reakcja Flavio mocno przesadzona.
Górnik niemal do ostatniej minuty walczył o wyrównanie, ale bramka Flavio z doliczonego czasu gry przesądziła o zwycięstwie Śląska. Wydaje się, że i tutaj Portugalczyk był na spalonym.
Bardzo podobna sytuacja do tej, w której Śląsk zdobył pierwszą bramkę, ale tym razem linię spalonego wyznaczała linia środkowa, co powinno być sporym ułatwieniem dla sędziego asystenta. Jak widzimy w powtórce, asystent minimalnie spóźnił się i nie był ustawiony idealnie "na celowniku", przez co nie mógł prawidłowo ocenić, czy Flavio był na pozycji spalonej czy nie. Dodatkowym utrudnieniem w tej sytuacji było bardzo szybkie zagranie piłki do wrocławskiego napastnika. Nie może być to jednak żadnym usprawiedliwieniem, błędu w ustawieniu asystenta (a zarazem złą ocena pozycji spalonej),a dodatkowo powoduje, że nie możemy w tej sytuacji mówić o stosowaniu "klauzuli" promowania ofensywnego stylu gry. Znów sytuacja stykowa, jednak niestety tym razem błędna decyzja zespołu sędziowskiego (w głównej mierze asystenta nr 1).