Ryszard Tarasiewicz: W drugiej połowie dyktowaliśmy warunki
Z perspektywy meczu uważam, że druga połowa w naszym wykonaniu była momentami bardzo dobra. Zakończyło się niepomyślnie dla nas. Punkt tutaj byłyby dla nas bardzo dobry - powiedział na pomeczowej konferencji, trener Korony, Ryszard Tarasiewicz.
Pierwsza połowa nie najlepsza w naszym wykonaniu, za dużo prostych strat w środku pola, błędów technicznych, które napędzały ataki Śląska. W drugiej połowie dyktowaliśmy warunki - mogliśmy na początku zdobyć bramkę. Przeszkodziła dobra interwencja Pawełka. Próbowaliśmy pierwsi zdobyć bramkę, straciliśmy gola w mało przewidywalnym momencie. Mieliśmy kontrolę, choć może nie za dużo klarownych sytuacji. Mogliśmy pokusić się o wyrównanie. Pierwsza połowa dla Śląska, druga nawet w większym wymiarze dla Korony. Nie sądzę, żeby Śląsk się cofnął w drugiej połowie. Przez naszą większą aktywność w środku pola, a przede wszystkim dzięki temu, że w odbiorze w głębi pola potrafiliśmy szybko wymienić 2-3 podania. Graliśmy względnie szybko w bocznych sektorach. Z perspektywy meczu uważam, że druga połowa w naszym wykonaniu była momentami bardzo dobra. Zakończyło się niepomyślnie dla nas. Punkt tutaj byłyby dla nas bardzo dobry.
Na ile poważny jest uraz Pawła Golańskiego?
On ma cały czas problem z rwą kulszową. Gra na środkach przeciwbólowych. Wiemy jakie ma atuty. Trudno to jakoś wyleczyć do końca.
Jak Pan myśli, dlaczego tak mało punktów nazbieraliście?
Są takie mecze jak dzisiaj, że potrafimy, jak na Cracovii, po stracie bramki odpowiedzieć wyrównaniem. Potem z różnych powodów tracimy bramkę. Stwarzamy sobie sytuacje. Po kilku błędach od razu tracimy gola. Nasz potencjał ofensywny nie jest najgorszy. Niektóre bramki, które zdobywamy kosztują nas naprawdę dużo wysiłku.
Zacznijmy od początku, mamy piłkę, której nie powinniśmy zagrywać do środka. Tylko ją wybić jak najdalej. Jesteśmy blisko własnej bramki, nie wiem czy tam było odprowadzenie piłki przez obrońcę. Myślę, że Witek gdyby stał 1,5 m wyżej, to może by to złapał. Nie był to jego ewidentny błąd. Bramka zaczęła się od nieprzerwania akcji w środkowej strefie.
Mam wrażenie, że dużo Koronie brakuje do Pana Zawiszy i Śląska, ten zespół nie gra aktywnie z przodu?
Nie będę wchodził w dywagacje kadrową i sytuację w klubie. Mam grupę ludzi, których muszę przestawić na inny system gry. Przez wiele lat grali długą piłkę. Środek pola, który szybko rozgrywa piłkę, skrzydłowi, którzy prowokują jeden na jeden są potrzebni. Przede wszystkim wszystko się bierze z jednego. Ta aktywność musi być podparta bardzo dobrym przygotowaniem. Poczyniliśmy tutaj postęp, ale nie jest to jeszcze aż tak widoczne. Dlaczego Śląsk nie prowadził gry przy stanie 0:0, choć ma większy potencjał ofensywny? Nie widziałem, żeby w drugiej połowie prowadził grę.
Jak Pan porówna Śląsk za pana kadencji a ten obecny?
Nie ma co porównywać, ja byłem w innych realiach.
Pan się nie boi, że Pan może zapłacić za jakieś reformatorskie przekonanie? W Śląsku nie wystarczyło właścicielom cierpliwości. Zmienia Pan teraz styl gry w Koronie
Trzeba sobie zadać pytanie co chcemy robić w życiu. Są sytuacje, że w większości meczów widać, że jest progres w tym elemencie, nie można dać się zwariować, że jest mało punktów i powiedzieć zawodnikom, żeby stali na szesntastym metrze i wykopywali piłkę. Każdy ma swoją filozofię prowadzenia zespołu.