Bonin: Zabrakło spokoju

- Gra była bardzo dobra, zwłaszcza że Śląsk na tym terenie przeważnie wygrywa. Po raz kolejny tracimy bramki, można powiedzieć, jak frajerzy. To już jest naprawdę strasznie denerwujące - powiedział po końcowym gwizdku zawodnik Górnika Łęczna Grzegorz Bonin.
Byliście zespołem, który postawił tutaj Śląskowi bardzo ciężkie warunki i chyba zasłużył przynajmniej na remis.
Na pewno tak. Sami to odczuwamy – trzeci mecz i jeden punkt. Gra była bardzo dobra, zwłaszcza że Śląsk na tym terenie przeważnie wygrywa. Po raz kolejny tracimy bramki, można powiedzieć, jak frajerzy. To już jest naprawdę strasznie denerwujące.
W pierwszej połowie mieliście sporo sytuacji, chyba sztuką było ich nie wykorzystać.
Tak, fajnie to wszystko wyglądało. Później zabrakło trochę spokoju, bo ten mecz mogliśmy sobie spokojnie ułożyć. Strzelona bramka i to na wyjeździe, a potem to już jest to samo: tracimy gola w pierwszej akcji i zaczyna się kocioł. Druga bramka to już kuriozum.
Zdobywacie bramkę, na którą pracowaliście przez godzinę, by już po chwili stracić przewagę. Zabrakło koncentracji czy to był po prostu przypadek?
Nie wiem, po raz kolejny się to u nas zdarza i trzeba nad tym pracować. Sami sobie mówimy, że po strzelonej bramce najważniejsze jest te pięć minut, a dostajemy bramkę praktycznie po minucie. To na pewno boli, bo biegamy, staramy się przez 90 minut, a na koniec mamy zero punktów.
Bardzo dobrze bronił dzisiaj wasz bramkarz, ale trzeba przyznać, że w ostatniej akcji popełnił błąd.
Tak, zobaczymy jak to będzie wyglądało na analizie. Wiadomo było, że jak Śląsk strzeli, to pójdzie za ciosem. Parę naszych akcji ich uspokoiło i znowu ten mecz był wyrównany. Myślę, że mógł się zakończyć remisem. Zostajemy bez punktów i robi się nieciekawie, bo mamy teraz Koronę u siebie. Musimy za wszelką cenę wygrać i nieważne, czy zagramy ładnie jak przez te trzy mecze.