Sędzia Piłkarski PL: Górnikowi należał się rzut karny
sedziapilkarski.pl | skomentuj (3)
Zapraszamy do fachowej analizy pracy sędziów Marcina Szczebrowicza (Widzew – Śląsk) oraz Marcina Borskiego (Śląsk – Górnik Łęczna) Autorami analizy są eksperci portalu Sędzia Piłkarski PL. Przypominamy, że arbitrzy w Ekstraklasie nie będą interpretować zagrań według oceny Sławomira Stempniewskiego (eksperta NC+), tylko według wymagań Zbigniewa Przesmyckiego (Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN). Na ich podstawie tworzona jest poniższa analiza, której celem jest przybliżenie przepisów gry w piłkę nożną.
ŚLĄSKnet: Wróćmy do meczu pucharowego w Łodzi. W 43. minucie Flavio znalazłby się w sytuacji sam na sam, ale sędzia pokazał spalonego.
Sędzia Piłkarski PL: Sytuacja niestety trudna do oceny na podstawie powyższego materiału wideo, jednak oko wprawnego obserwatora zauważy, że Flavio był na pozycji spalonej w momencie podania przez współpartnera ( z pomocą przychodzą pasy na murawie).
W 71. minucie sędzia dosyć nieoczekiwanie podyktował rzut wolny dla Śląska – z jakiej przyczyny?
Zawodnik Śląska osłania piłkę własnym ciałem zanim opuści ona pole gry, w tym momencie zawodnik Widzewa wykonuje nieostrożny wślizg w walce o piłkę, w wyniku którego powoduje upadek gracza z Wrocławia, sędzia prawidłowo przerywa grę i dyktuje rzut wolny bezpośredni dla Śląska
Ale przecież zawodnik Widzewa trafia najpierw w piłkę? Wyjaśnijmy tę kwestię, żeby kibice nie mieli wątpliwości, dlaczego sędziowie odgwizdują takie sytuacje.
Czy zawodnika trafia w piłkę – nie ma to większego znaczenia. Niestety, ale ten mit pokutuje długie lata w polskiej piłce. Pragniemy podkreślić, że sędziowie mają za zadanie ocenić: czy atak został wykonany prawidłowo, nieostrożnie, nierozważnie czy z użyciem nieproporcjonalnej siły. W żadnej z definicji (ZOBACZ) nie ma ani słowa o piłce! Atak moglibyśmy uznać za prawidłowy, gdyby zawodnik Widzewa nie podciął nogą zakroczną (ugiętą) piłkarza Śląska, jednak tak się nie stało i sędzia prawidłowo przerwał grę.
Chwilę później Calahorro zapoznał przeciwnika ze swoim łokciem. To nie powinna być kartka?
Widzimy, że tuż przed wyskokiem w kierunku górnej piłki zawodnik Śląsa uderza przedramieniem w twarz swojego rywala. W żargonie sędziowskim mówimy, że zawodnik użył ręki jako „narzędzia”, a co za tym idzie – powinien oprócz przerwania gry i podyktowania rzutu wolnego bezpośredniego ukarać winnego zawodnika żółtą kartką. Niestety błąd zespołu sędziowskiego.
Przejdźmy do meczu z Górnikiem Łęczna, w którym już na początku goście domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką przez Celebana.
Rzeczywiście, sędzia już na początku meczu miał bardzo trudną decyzję do podjęcia! Po dośrodkowaniu w pole karne Śląska, piłka dociera do osamotnionego zawodnika z Łęcznej, który oddaje strzał obok interweniującego bramkarza. Na drodze piłki staje dwóch jego współpartnerów. Pierwszym z nich jest Celeban, który próbuje wybić piłkę głową, jednak robi to na tyle nieudolnie, że zostaje trafiony piłką w rękę. Postępując zgodnie z tokiem oceny zagrań piłki ręką przyjętych przez PZPN i FIFA powinien zostać podyktowany rzut karny. Mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem „oczekiwanej piłki” (ang. expected ball) – zawodnik widzi piłkę, jest w odległości umożliwiającej uniknięcie kontaktu piłki z ręką, poszerza obrys własnego ciała.
A czy należy się oprócz tego jakaś kara indywidualna?
Zgodnie z wytycznymi, takie zagranie musi być ukarane minimum żółtą kartką. Jeśli jednak arbiter uzna, że piłka zmierzała do bramki, to powinien wykluczyć zawodnika. W tym przypadku powtórka nie rozstrzyga jednoznacznie czy piłka wpadłaby do bramki, czy nie.
A ponadto w bramce był jeszcze jeden zawodnik Śląska.
W tym przypadku nie jest to okoliczność brana pod uwagę, bo był to zawodnik „z pola”, którego skuteczność interwencji w tego rodzaju zdarzeniach jest bliska zeru. Przyczyna jest prosta – nie może łapać piłki w ręce. Bardzo podobny film szkoleniowy był prezentowany przez UEFA, która wskazuje na czerwoną kartkę.
Kilka minut później po drugiej stronie boiska Robert Pich upadł w polu karnym, ale i tym razem sędzia Borski był niewzruszony.
Atak obrońcy, w wyniku którego wybił piłkę, wykonany został w sposób prawidłowy. Czy bramkarz faulował wrocławskiego zawodnika? Kwestia dyskusyjna… Ktoś bardzo precyzyjny uzna, że w wyniku jego interwencji zawodnik Śląska został przewrócony na ziemię i podyktuje rzut karny. Jednak posługując się „niepisanym” Artykułem 18 Przepisów Gry, czyli „zdrowym rozsądkiem”, powinniśmy uznać, że zderzenie miało charakter incydentalny i zezwolić na kontynuowanie gry. Pragniemy jednak podkreślić, że w przypadku, gdyby atak ten był wykonany nie zważając na bezpieczeństwo przeciwnika lub z użyciem nieproporcjonalnej siły, to sędzia ma obowiązek grę przerwać. W naszej opinii decyzja zespołu sędziowskiego była zgodna z „duchem gry”.
Flavio jak zwykle nie miał łatwego życia – w 73. minucie sędzia po kolejnym faulu na Portugalczyku powinien już chyba pokazać żółtą kartkę.
Biorąc pod uwagę, że przewinienie faktycznie miało miejsce, sędzia powinien w tej sytuacji pokusić się o żółtą kartkę dla zawodnika z Łęcznej, który zatrzymuje przeciwnika w taktycznym celu przerwania korzystnej akcji jego drużyny. Arbiter w pierwszej chwili łapie się za kieszonkę, ale później odstępuje od wymierzenia kary, a szkoda.
W doliczonym czasie gry zawodnik gościa zagrął piłkę ręką? Słuszny rzut wolny?
Tym razem dobra ocena przez sędziego Borskiego zagrania piłki ręką. Zawodnik Łęcznej nie walczy o piłkę, a próbuje ją wyłącznie zablokować, ręką poszerza obrys ciała , dośrodkowanie jest czytelne i oczekiwane, w związku z czym takie zagranie karzemy rzutem wolnym bezpośrednim.