Piotr Jawny: Filozofia gry pierwszego zespołu jest mi bliska
własne | skomentuj (0)
Prezentujemy rozmowę z Piotrem Jawnym, trenerem Śląska II, przeprowadzoną tuż po wygranym 4:0 (0:0) meczu z Piastem Karnin.
Rezerwy Śląska wciąż w wysokiej formie – czwarte zwycięstwo z rzędu i to 4:0.
Tak, ale nie popadamy w jakiś huraoptymizm. Mieliśmy dzisiaj problemy ze stworzeniem sytuacji bramkowych, zwłaszcza w pierwszej połowie. Piast Karnin to dość dobrze zorganizowany zespół. Gdy analizowaliśmy ich wyniki, to widać było, że nie tracili mnóstwa bramek i nie przegrywali dość znacząco. Dopóki mieli siły, to dobrze się bronili. Brakowało nam dokładności, dlatego w przerwie zaleciłem, żebyśmy grali prostszymi środkami i zwiększyli tempo gry. Pierwszy gol, można powiedzieć, że jeszcze trochę przypadkowy, bo po rykoszecie Mario doszedł do sytuacji strzeleckiej. Później zeszło już trochę powietrze, prowadzenie 1:0 i akcje były składniejsze. Cieszymy się, że są dobre wyniki, bo na pewno będzie to budowało tych młodych chłopaków.
Po bramce Pawelca Pana piłkarze mogli wreszcie odetchnąć z ulgą, bo okazji do zdobycia gola mieli wcześniej jak na lekarstwo. Z czego to wynikało?
Przede wszystkim duże znaczenie miał tu sposób gry Piasta, czyli za każdym razem długa piłka i to obojętnie, z którego miejsca na boisku. Łatwiej się nam grało z Lechią Dzierżoniów czy ze Stilonem, kiedy rywal grał bardziej otwarty futbol. Nasz dzisiejszy przeciwnik bronił się całym zespołem, a w momencie zagrożenia nie starał się wyjść podaniem, tylko kopał piłkę do przodu i trzeba było się wracać, po czym konstruować akcję od początku. W takich meczach ważne jest strzelenie pierwszej bramki i to jak najszybciej, bo później jest już więcej miejsca.
Można było dzisiaj usłyszeć, że często mówił Pan zawodnikom, żeby wracali na swoje pozycje. Najbardziej wymaga Pan od nich właśnie realizacji założeń taktycznych?
Tak, dużą uwagę przywiązuję do pozycyjnego grania. Oczywiście, również wymienność funkcji, ale w ten sposób, aby każda pozycja była w danym momencie obsadzona. Szczególnie w ataku pozycyjnym, gdzie jest duże zagęszczenie, nie może być jakiegoś głupiego biegania, tylko mądre ustawienie się i szukanie podania. Wtedy możemy mijać poszczególne linie przeciwnika i poprzez prostopadłe piłki stwarzać sytuacje bramkowe.
Stara się Pan przenosić jakieś rozwiązania z pierwszej drużyny na swój zespół?
Zawsze kilku zawodników z pierwszej drużyny, że tak powiem „spada” do rezerw, a na treningach przerabiają to co pierwszy zespół. Zmienianie czegoś tu nie jest potrzebne, raczej się tylko dostosowujemy. Chociaż wiadomo, że nie da się przeprowadzić jakichś wielkich treningów taktycznych, bo po prostu nie mam na treningu tych wszystkich chłopaków, którzy później grają w meczu. Taka jest charakterystyka tego zespołu. Te główne nawyki, o których już wspomniałem, czyli np. pozycyjne ustawianie się, staramy się przekazywać. Jestem na treningach pierwszego zespołu i ta filozofia też jest mi bliska, bo Śląsk stara się utrzymywać przy piłce, dominować na boisku i grać przyjemny dla oka futbol.