Podsumowanie 11. kolejki T-ME: Ciasno w czołówce
Legia Warszawa miała szansę na odskoczenie od grupy goniących ją zespołów, ale nie potrafiła wywalczyć punktów w Gliwicach. Wysoka porażka z Piastem pozbawiła ją fotela lidera rozgrywek, a na jej miejsce wskoczył Górnik Zabrze. Śląsk Wrocław jest trzeci z jednym punktem straty do zabrzan.
Początek ligowego grania był bardzo istotny dla fanów WKS-u. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego rywalizowali w Bielsku-Białej z miejscowym Podbeskidziem. Piłkarze Śląska wyszli na prowadzenie w 21. minucie za sprawą Piotra Celebana, ale kilka minut później Górale wyrównali. Na początku drugiej połowy przyjezdni raz jeszcze objęli prowadzenie - na listę strzelców wpisał się Flavio Paixao - niemniej zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego ponownie wyrównali. Końcowy rezultat 2:2 należy uznać za sprawiedliwy, choć wrocławianie mogą czuć niedosyt. Śląsk zapunktował w kolejnym spotkaniu, a na zupełnie przeciwległym biegunie znajduje się krakowska Wisła. Biała Gwiazda po fantastycznym początku ligi, teraz znacznie obniżyła loty. Najpierw krakowianie polegli w prestiżowych starciach z Legią Warszawa (0:3) i Cracovią (0:1) oraz przegrali w Pucharze Polski z Lechem Poznań (0:2). Mecz z Jagiellonią Białystok miał być przełamaniem i zakończeniem złej serii. Wiślacy mieli przewagę, stwarzali sobie sytuacje, ale to białostoczanie strzelili dwie bramki i pogrążyli Wisłę w kryzysie.
Sobota rozpoczęła się nieco sennie, od starcia Górnika Łęczna z Koroną Kielce. Po niezbyt porywającym spotkaniu lepsi okazali się piłkarze beniaminka ekstraklasy, którzy zwyciężyli 1:0 po bramce Fedora Czernycha. Dla podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza to już ósma porażka w tym sezonie. Szkoleniowiec musi odmienić grę swojego zespołu, bowiem Korona ugrzęzła w strefie spadkowej. W drugim sobotnim starciu padł taki sam rezultat - gospodarze, w tym przypadku Lechia Gdańsk, odnieśli skromne zwycięstwo, wygrywając 1:0 z Cracovią. Zawodnicy Pasów nie mogą ustabilizować swojej formy, grają w kratkę, w efekcie czego zajmują czternaste, ostatnie bezpieczne miejsce. W sobotę fotel lidera objął Górnik Zabrze, który wygrał w Wielkich Derbach Śląska z Ruchem Chorzów 2:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w końcówce spotkania Łukasz Madej.
W niedzielę piłkarze urządzili sobie ostre strzelanie. Najpierw Kamil Wilczek niemal w pojedynkę rozprawił się z mistrzem Polski Legią Warszawa. Zawodnik Piasta Gliwice skompletował hat-tricka, a jego zespół pewnie ograł drużynę ze stolicy. Honor legionistów uratował w samej końcówce Ondrej Duda, który zdobył jedynego gola dla Legii. W tym samym czasie Pogoń Szczecin spuszczała lanie bydgoskiemu Zawiszy. Jedno trafienie odnotował Adam Frączczak, dwa dołożył Łukasz Zwoliński i mamy efekt w postaci 3:0 dla Portowców. Mogło być jeszcze więcej, ale na kwadrans przed końcem Zwoliński nie wykorzystał rzutu karnego.
Na zakończenie tej kolejki Lech Poznań grał przed własną publicznością z GKS-em Bełchatów. Rywal ten dla poznaniaków nie jest zbyt wygodny, a w połączeniu z żelazną defensywą GKS-u (tylko cztery stracone gole w dziesięciu kolejkach), eksperci dawali beniaminkowi spore szanse na wywiezienie punktów z Bułgarskiej. Niemniej Lech pod wodzą Macieja Skorży jest już zupełnie innym zespołem. Przed dwoma tygodniami Kolejorz rozbił Zawiszę 6:2, a tym razem poznański walec przejechał się po GKS-ie. Wynik końcowy 5:0 mówi sam za siebie. Poznańska lokomotywa najwyraźniej wróciła na właściwe tory.
11. kolejka T-Mobile Ekstraklasy:
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław 2:2
Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 0:2
Górnik Łęczna - Korona Kielce 1:0
Lechia Gdańsk - Cracovia 1:0
Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 1:2
Piast Gliwice - Legia Warszawa 3:1
Pogoń Szczecin - Zawisza Bydgoszcz 3:0
Lech Poznań - GKS Bełchatów 5:0