Tadeusz Pawłowski: Cieszę się, że na początku zagramy z Legią
- Ostatnio do Wrocławia przyjechał zespół Miedzi Legnica. Przeszkadzała im zmrożona płyta. Zastanawiali się: grać czy nie grać? A nasi chłopcy nie marudzili, że np. jest ślisko. Wyszli, zrobili swoją robotę, bo na tym to polega - powiedział na przedmeczowej konferencji trener Śląska Tadeusz Pawłowski.
Cieszę się, że na początku trafił się nam taki przeciwnik jak Legia Warszawa. Zespół, który jest liderem, faworytem do mistrzowskiego tytułu. Osobiście kibicuję im w Lidze Europejskiej. Myślę, że w tych trzech konfrontacjach będziemy mogli wytyczyć sobie kierunki. Dowiemy się, gdzie może być lepiej, a gdzie jest już bardzo dobrze. Te pojedynki przyniosą wrocławskiej publiczności wiele emocji. Puchar Polski do najkrótsza droga do gry w europejskich pucharach. Będziemy starali się ze swojej strony zagrać jak najlepszą piłkę, która da nam awans do najwyżej rundy. Nie zapominamy również o lidze. Mamy tylko dwa dni przerwy do spotkania z Cracovią. Musimy więc umiejętnie "porotować" składem, aby było to efektywne.
Czy skład na Legię jest już gotowy?
Mamy urodzaj w pomocy, jak i w obronie. Pozostają dwa pytania – kto na stoperze, a kto jako defensywny pomocnik. Poza tym wszystko jest jasne.
Czy wszyscy są gotowi do gry?
Jedynym zawodnikiem, który nie może zagrać, jest Angielski, ponieważ ma rękę w gipsie. Reszta jest gotowa. Dudu i Machaj mogli wystąpić w meczu z Miedzią, ale nie chcieliśmy ryzykować.
Kiedyś mówił Pan, że zastanawia się w tej rundzie nad wariantem z dwoma „szóstkami” i dwoma napastnikami. Co zadecydowało o tym, że zagracie jednak tak jak wcześniej?
Czytałem dziś krótki wywiad z trenerem Bergiem, który mówił, że również stawia na sprawdzone schematy. Nie chciałbym odchodzić od tego, co przynosiło nam punkty jesienią. Choć oczywiście mógłbym zrealizować to w meczu. Peter zagra na pozycji Sebastiana, więc ciągłość naszej gry zostanie zachowana.
Czy Grajciar będzie w stanie zregenerować się do następnego meczu? Zostanie na to niewiele czasu.
Zrobimy odpowiednie badania, sprawdzimy zakwaszenie. Mamy tutaj duże pole manewru: Hołota, Droppa, Danielewicz, Hateley, Grajciar. Uważam, że nie ma sensu, aby grał ktoś nie do końca zregenerowany. Chciałbym się skoncentrować w tej chwili przede wszystkim na meczu z Legią. Dobry wynik przynosi nowe siły, wiarę w siebie i człowiek też się inaczej regeneruje. Myślę, że będą to trochę inne spotkania. W czwartek obie drużyny zagrają raczej otwarty futbol. Przewiduję natomiast, że Cracovia wyjdzie z nami defensywnie.
W ostatnim sparingu z Miedzią dało się zauważyć, że Grajciar gra trochę inaczej niż Mila. Czy jest to jakiś plus dla Śląska?
Zamknąłbym już rozdział z Sebastianem. Pada wiele różnych pytań. Ja nie chciałbym, żeby Peter go zastąpił. On ma grać nie jak Mila, ale jak Peter Grajciar. Sebastian jest w Gdańsku. Ściągaliśmy Grajciara, bo pasuje do naszej filozofii gry. Jest to chłopak dobry technicznie, obunożny, grający z polotem. Dajmy mu czas.
Celeban zagrał z Legią jeden z ze swoich najgorszych meczów. Czy jakoś szczególnie się motywuje?
Nie. To normalny mecz. Ostatnio do Wrocławia przyjechał zespół Miedzi Legnica. Przeszkadzała im zmrożona płyta. Zastanawiali się: grać czy nie grać? A nasi chłopcy nie marudzili, że np. jest ślisko. Wyszli, zrobili swoją robotę, bo na tym to polega. Staramy się, żeby każdy zawodnik dawał z siebie sto procent na treningu. Dlatego są one przez nas monitorowane. Sukces osiągniemy tylko wtedy, gdy będziemy mieli jakość na treningu przez cały rok. W żadnym meczu, niezależnie od wyniku, nikt nam nie zarzucił, że drużyna przeszła obok meczu. Bardzo mnie to cieszy.
Jak Pan ocenia dyspozycję Marco? Czy pod względem fizycznym to jest już ten sam piłkarz sprzed kontuzji?
Nie. Moim zdaniem Marco potrzebuje przede wszystkim wytrzymałości meczowej. Przy obecnym natężeniu meczów musimy pomyśleć nad rotacją z Milosem. Nie chcemy, żeby przytrafiła się jakaś kontuzja przeciążeniowa.