Tomasz Hołota: Remis na wyjeździe trzeba szanować
Przez chwilę była euforia, byłeś strzelcem zwycięskiego gola.
Kontrowersyjna sytuacja, ale z tego, co wiem, to był spalony. Także nie ma co zbytnio analizować tej sytuacji. Nie było bramki, trzeba szanować remis, bo z perspektywy meczu jest to sprawiedliwy wynik.
Nie jesteście źli na siebie? Bramka wyrównująca padła w samej końcówce.
Zgadza się, wpadła bramka, ale nie została uznana, bo był spalony. Niepotrzebnie tylko zdarłem kolana, ciesząc się z bramki. Remis na wyjeździe trzeba szanować. Teraz mamy następny mecz u siebie i musimy go wygrać.
Skąd Ta Twoja gra na prawej obronie?
Występowałem kilkukrotnie na prawej obronie, kiedy trenerem był Stanislaw Levy. Uraz Pawła Zielińskiego z mięśniami brzucha. Stąd wynikła moja pozycja. Trener tam mnie dzisiaj potrzebował i dałem z siebie wszystko. Myślę, że to nie wyglądało źle, nie było kompromitacji. Było też kilka akcji do przodu, także myślę, że nie było źle.
Łącznie z okresem przygotowawczym to już trzecia pozycja, na której grasz.
Zgadza się, ale z tego, co mówił mi trener, to było jednorazowe. Nie było czasu, by kogoś przetestować na tej pozycji. Ja już na niej grywałem. Trener mnie zapytał. Ja się zgodziłem i tyle.