Ich trzech

W ciągu kilkunastu miesięcy zespół koszykówki może być przebudowany kilka razy, ale w piłce nożnej takie rzeczy zdarzają się rzadko. W polskiej lidze stają się jednak normą, co świadczy o jej oryginalności, żeby nie napisać wprost – o nienormalności. Hurtowe zakupy w Gdańsku, totalnie przebudowany Zawisza (i to po raz kolejny), ale… nie musimy szukać daleko, by przekonać się, że „rotacja” po polsku znaczy coś innego.
28. lipca 2013 roku Śląsk po trzech dniach od starcia w Czarnogórze z Rudarem Pljevja podejmował na własnym stadionie Jagiellonię. Upał, sauna, piekło – w takich warunkach atmosferycznych o godzinie 18:00 podopieczni Stanislava Levy’ego rozegrali swój pierwszy mecz ligowy we Wrocławiu w sezonie 2013/14. Część piłkarzy pamiętała poprzednie starcie tych drużyn ze Stadionu Miejskiego, kiedy Śląsk prowadził różnicą trzech goli, ale w końcówce w ciągu 8 minut Jaga doprowadziła do remisu.
Tym razem to goście prowadzili trzema bramkami, a Śląsk musiał rywala gonić. Było blisko, ale ostatecznie białostoczanie wygrali 3:2. Dlaczego o tym przypominamy? Wbrew pozorom w piłkarskim życiu kilkanaście miesięcy to mało czasu na zbudowanie nowej ekipy, ale nie we Wrocławiu.
Przed nami kolejny (miejmy nadzieję) emocjonujący pojedynek z Jagiellonią. Spośród zawodników, którzy ten piekielny, lipcowy pojedynek rozpoczęli w pierwszym składzie, do dzisiaj we Wrocławiu pozostało tylko trzech: Mariusz Pawelec, Dudu Paraiba i Tomasz Hołota. Jaki był los pozostałych?
Rafał Gikiewicz – skłócony z zespołem 8.04.2014 rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron (zdobył ze Śląskiem: złoty, srebrny i brązowy medal oraz Superpuchar). Obecnie bramkarz Eintrachtu Brunszwik (21 meczów w 2. Bundeslidze, 25 straconych bramek, 5 razy czyste konto).
Tadeusz Socha – niechciany przez Pawłowskiego, praktycznie nie dostawał szans na grę w pierwszym zespole, zesłany do rezerw wypełnił swój kontrakt i od tego roku nie już graczem Śląska (zdobył: złoty, srebrny i brązowy medal oraz Puchar i Superpuchar Ekstraklasy). Obecnie wychowanek WKS-u jest zawodnikiem I-ligowej Bytovii Bytów (razem z Wojciechem Pawłowskim). Najciekawsze filmik z Tadkiem w roli głównej (co za strzał!):
Adam Kokoszka – zarabiał dużo, chciał jeszcze więcej, więc wylądował w Rosji (chociaż dużo mówiło się o Izraelu). Podstawowy obrońca Torpiedo Moskwa – z 17 meczów ligowych w tym sezonie wystąpił w 16. Ze Śląska odszedł po wygaśnięciu kontraktu w czerwcu 2014 (zdobył: brązowy medal).
Przemysław Kaźmierczak – duży komin płacowy, którego w Śląsku chciano się pozbyć. Po wygaśnięciu kontraktu w czerwcu ubiegłego roku, związał się z Górnikiem Łęczna. Był podstawowym zawodnikiem WKS-u, kiedy zdobywaliśmy wszystkie trzy medale (zdobył też Superpuchar). W nowym zespole zagrał tylko w 8 meczach i doznał kontuzji.
Sebastian Mila – o jego transferze do Lechii sprzed kilku tygodni pisano tyle, że więcej pisać już trzeba. Z kolei o jego zasługach dla Śląska – należałoby napisać książkę. Zdobył wszystko: od Pucharu Ekstraklasy, przez trzy medale i Superpuchar. Symbol sukcesów Śląska w ostatnich latach. W swojej ukochanej Lechii od razu został kapitanem.
Waldemar Sobota – trafił do Śląska z MKS-u Kluczbork i z marszu zaskarbił sobie serca kibiców. Jego dryblingi do dzisiaj są w Śląsku wspominane jako te „wspaniałe”, przypominające grę Janusza Sybisa. Niestety wybrał źle, liga belgijska mu nie służyła, w Brugii notorycznie lądował na trybunach. Odszedł tam za 1,5mln euro tuż po dwumeczu z Club, który został przez Śląsk wyeliminowany. Nie wywalczył sobie na stałe miejsca w kadrze i obecnie przebywa na półrocznym wypożyczeniu w drugoligowym niemieckim zespole St. Pauli (w którym zdążył już zadebiutować). W Śląsku zdobył: złoty i srebrny medal oraz Superpuchar.
Dalibor Stevanović – kiedy ważyły się losy jego nowego kontraktu, zaczął grać tak, że ręce same składały się do oklasków (hat-trick w Bielsku), a nie jak do tej pory łapały za głowę (95% innych meczów). Decyzja była jednak już podjęta, bo Słoweniec był kolejnym zbyt dużo zarabiającym piłkarzem jak na wrocławskie warunki. Jeśli ktoś chce dobrze zarabiać, to gdzie się udaje? Tak, tam gdzie Kokoszka, czyli do Torpiedo Moskwa. W 13 meczach Stevanović (ulubieniec widzów C+) strzelił w Rosji dwie bramki i zaliczył jedną asystę. W Śląsku zdobył: złoty i brązowy medal oraz Superpuchar).
Sylwester Patejuk – dostał szansę na zaistnienie w poważnym klubie, ale po dwóch latach bez żalu nie przedłużono z nim kontraktu, więc Patejuk wrócił do Bielska. W Podbeskidziu miał stanowić o jego sile, ale gra beznadziejnie i często ląduje na ławce rezerwowych. W Śląsku zdobył: brązowy medal i Superpuchar).
W międzyczasie zmienił się oczywiście też trener, bo Stanislava Levy’ego ciężko nazwać szkoleniowcem, który gwarantowałby jakiekolwiek sukcesy (polecam program „Sport bez fikcji – Mila”). Czech pełni obecnie rolę dyrektora sportowego w Omonii Nikozja. Panie dyrektorze – Sebino Plaku niedługo znowu będzie bez pracy!
Poczciwy pan Stanislav… zresztą obejrzyjcie małą powtórkę z rozrywki :)
Zmiany w zespole, jego ewolucja są nieuniknione, każdy zespół potrzebuje świeżej krwi. Trener Pawłowski może powiedzieć, że taka operacja jak do tej pory we Wrocławiu przebiega doskonale. Śląsk z dolnych rejonów tabeli został wyciągnięty na pozycję wicelidera, ale Jagiellonia depcze nam po piętach. Biorąc pod uwagę rangę spotkania i czynniki z przeszłości (z 3:0 na 3:3, z 0:3 na 2:3) – emocje mamy zagwarantowane. Tylko którzy zawodnicy za kilkanaście miesięcy będą o nich pamiętać? Czy Śląsk ustabilizuje się kadrowo?
CZY WIESZ, ŻE…
W obecnej kadrze Śląska znajduje się aż dwóch „bohaterów z Wągrowca” z 2008 roku – Pawelec zmienił wtedy w 59 minucie Celebana. Obydwaj tworzą obecnie parę stoperów.