Rzut oka na luty: Czy istnieje życie bez Mili?

Przesądzone - Sebastian Mila odchodzi do Lechii Gdańsk. Na początku roku ta informacja zdominowała niemal wszystkie wrocławskie media sportowe. Były słowa krytyki ze strony fanów, radości (głównie ze strony zainteresowanego) i łzy wzruszenia, ale opadł medialny kurz i zaczęto się zastanawiać: jak będzie wyglądał Śląsk bez Mili? Luty miał nam dać na to odpowiedź.
I jak? Z jednej strony bardzo dobrze. Śląsk w premierowym starciu postawił się mistrzowi Polski i jedynemu wówczas reprezentantowi naszego kraju na arenach międzynarodowych w krajowym pucharze, a jego gra w potyczkach ligowych naprawdę mogła się podobać. I na tym kończą się pozytywy. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - bramkowy remis przed rewanżem na wyjeździe to nie jest wynik faworyzujący wrocławian. Z kolei dwa punkty w trzech spotkaniach w ekstraklasie to także rezultat daleki od zadowalającego. Podopiecznym Tadeusza Pawłowskiego ewidentnie nie mają szczęścia. Choć trzeba przyznać, że lepiej, żeby tego szczęścia brakowało teraz, niż w ostatnich kolejkach, kiedy (miejmy nadzieję) będą ważyły się losy krajowego czempionatu.
Podsumowując - dalej nie mamy odpowiedzi. Śląsk prezentuje momentami świetną grę, za którą nie idą wyniki. Trener Pawłowski nie traci wiary i optymizmu. Po meczu z Jagiellonią zapowiadał, że jak się odblokują, to na całego. No, to w Zabrzu się odblokowali, w obronie również. Wszystko wskazuje na to, że poważnym sprawdzianem WKS-u będzie dwumecz z warszawską Legią. Jednak tu, szczególnie w rewanżowym starciu ćwierćfinału Pucharu Polski, nie liczy się piękna gra i akcje z polotem. Trzeba być po prostu skutecznym.
W lutym Śląsk rozegrał cztery oficjalne spotkania - trzy w lidze (1:1 z Cracovią, 0:1 z Jagiellonią i 3:3 z Górnikiem) i jedno w Pucharze Polski (1:1 z Legią). Najskuteczniejszym strzelcem ekipy Tadeusza Pawłowskiego w lutym był Marco Paixao (2 gole), a po jednym trafieniu dołożyli Flavio, Mateusz Machaj i Peter Grajciar. Oprócz tego, na początku miesiąca piłkarze WKS-u zagrali sparing z Miedzią Legnica, wygrany 3:0 (bramki Marco Paixao, Milos Lacny i samobój). Wrocławianie wciąż są w czubie ligowej tabeli (czwarte miejsce), ale lider z Warszawy nieco powiększył dystans. Obecnie Śląsk traci do Legii pięć punktów.
Oczywiście w lutym nie mogło zabraknąć spraw transferowych. Nie były one tak medialne jak choćby saga Sebastiana Mili, ale na pewno warte odnotowania. W końcu rozwiązano kontrakt z Sebino Plaku, a z Wrocławia odeszli także Waldemar Gancarczyk (Odra Opole) oraz Marcin Przybylski i Robert Menzel (obaj na wypożyczenie do Legionovii Legionowo). Szeregi Śląska zasilił z kolei Mateusz Abramowicz, choć nieco z konieczności, bowiem kontuzji doznał Mariusz Pawełek.

W związku z tym okazję do debiutu w pierwszym zespole WKS-u miał Jakub Wrąbel. I choć generalnie wypadł więcej niż poprawnie (wysokie noty za mecz w Krakowie), to - podobnie jak cała drużyna - nie miał zbyt wiele szczęścia. Nie można go obciążać za utracone bramki, ale liczby mówią same za siebie. Pięć goli puszczonych w trzech meczach. Dwumecz z Legią Warszawa będzie zatem dla niego prawdziwym testem.